Reklama

Polscy przewoźnicy stracą kierowców z Ukrainy? Chodzi o szkolenia okresowe

Według różnych szacunków polskie firmy transportowe potrzebują dodatkowo nawet 200 000 kierowców. Jednak z powodu urzędniczego bałaganu nasi przewoźnicy mogą stracić nie tylko pracujących dla nich kierowców z Ukrainy.

Branża transportu drogowego w Polsce zmaga od dłuższego czasu z wieloma problemami. Polski Ład i wprowadzane przez unijny Pakiet Mobilności nowe wymogi dotyczące m.in. kabotażu i delegowania pracowników mocno dały się we znaki naszym przewoźnikom.

Jeszcze w czwartym kwartale zeszłego roku 3-krotnie zdrożało LNG, a już w lutym po wybuchu wojny w Ukrainie zdrożał o 30% olej napędowy, który zasila w większości przypadków silniki ciężarówek.

Po 24 lutym zaogniła się także kwestia braku kierowców zawodowych z Ukrainy pracujących w polskich firmach transportowych. Cześć z obywateli tego kraju przebywając na urlopie albo wręcz jadąc przez terytorium swojego kraju w polskich ciężarówkach nie mogło opuścić jej terytorium z powodu dekretu wydanego przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Część wróciła na Ukrainę zająć się swoimi rodzinami lub żeby podjąć walkę w obronie ojczyzny.

Reklama

Profil Kierowcy Zawodowego to problem nie tylko dla Ukraińców

Według różnych szacunków polskie firmy transportowe potrzebują od 150 000 do nawet 200 000 kierowców zawodowych.

W najbliższym czasie liczby te mogą iść w górę, bo dostęp do zawodu kierowcy może zostać ograniczony z powodu Profilu Kierowcy Zawodowego wprowadzonego przez urzędników Ministerstwa Infrastruktury.

Pod koniec 2021 roku ważnych świadectw kierowcy wydanym obywatelom Ukrainy było 103 766, a to oznacza, że jeszcze przed wybuchem wojny około 37 proc. polskich ciężarówek jeżdżących po krajach Europy prowadzili ukraińscy pracownicy. Warto jednak wiedzieć, że raz na 5 lat każdy kierowca zawodowy musi przejść szkolenie i uzyskać świadectwo kwalifikacji zawodowej.

Jednak, jak informuje Związek Pracodawców "Transport i Logistyka Polska", problem pojawia się kiedy ukraiński kierowca chce wyrobić Profilu Kierowcy Zawodowego (PKZ), dzięki któremu będzie mógł przystąpić do przedłużenia uprawnień.

Niestety, kierowcy z Ukrainy wnioskując o wydanie karty kwalifikacji kierowcy (KKK) spotykają się z odmową, gdyż urzędnicy żądają złożenia wniosku o... wymianę ukraińskiego prawa jazdy na polski odpowiednik.

Jak zaznacza TLP Polska, wymiana prawa jazdy nie jest możliwa, a tym samym KKK nie może być wydana. Dochodzi wtedy do sytuacji, kiedy potrzeba potwierdzenia danych zawartych w zagranicznym prawie jazdy z ukraińskiego urzędu, który wydał ten dokument, ale z racji tego, że toczy się tam regularna wojna, uzyskanie takiego potwierdzenia często jest niemożliwe. I tak koło się zamyka. 

- W ostatecznym rozrachunku polski przewoźnik powinien zwolnić ukraińskiego pracownika z dniem, w którym jego szkolenie okresowe straci swoją ważność - wyjaśnia Maciej Wroński, prezes Związku Pracodawców "Transport i Logistyka Polska".

Polscy przewoźnicy i zrzeszające ich organizacje informują też o wielotygodniowych nieprawidłowościach z uzyskaniem Profilu Kierowcy Zawodowego, który powinien być wygenerowany zanim przystąpi się do odnawianych co 5 lat kursów czy w ogóle przed rozpoczęciem szkolenia pozwalającego uzyskać świadectwo kwalifikacji na przewóz rzeczy. 

Oficjalnie system powinien zacząć działać od 6 kwietnia 2022 roku, ale sprawił, że część kierowców po prostu nie uzyskała swojego profilu i pojechała w trasę bez ważnych szkoleń okresowych. TLP Polska wskazuje na swojej stronie internetowej, że przez ponad miesiąc występowały utrudnienia związane z łącznością teleinformatyczną, za którą odpowiada operator w postaci Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych S.A.

- Potwierdzam. Są do dzisiaj problemy z łącznością operatora teleinformatycznego, za który odpowiada Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych S.A. Przewoźnicy sygnalizują też braki pełnej funkcjonalności tego systemu. Pragnę przy okazji podkreślić, że wprowadzone wraz z nowelizacją ustawy przepisy o Profilu Kierowcy Zawodowego są niezgodne z unijną dyrektywą. Jako przykład można wskazać pozaunijnych kierowców, którzy wcześniej byli zatrudnieni w innych państwach UE zgodnie z unijnym prawem. Polskie krajowe przepisy niestety w wielu przypadkach nie pozwalają na uznanie ich legalnie zdobytych kwalifikacji - precyzuje Maciej Wroński.

Pomagajmy Ukrainie - Ty też możesz pomóc

***




 


INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: przewoźnicy drogowi | ciężarówki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy