Reklama

​Vettel testował nowy typ wydechu

Mistrz świata Sebastian Vettel (Red Bull Racing) po dwóch sesjach treningowych przed GP Chin, nie umiał precyzyjnie powiedzieć, czego może oczekiwać w niedzielnym wyścigu.

Kierowca Red Bull Racing w odróżnieniu od swojego partnera - Marka Webbera, podczas treningów jeździł bolidem o innej specyfikacji, aniżeli ta, której używano w ostatnim GP Malezji. Niemiec sprawdzał osiągi RB8, wyposażonego w układ wydechowy, który nie był jeszcze w użyciu podczas tego sezonu wyścigowego.

Reklama

Po dwóch sesjach treningowych mistrz świata daleki było od wyciągania precyzyjnych wniosków. W pierwszej odsłonie wolnych prób Vettel przejechał 12 okrążeń notując 7. czas przejazdu. W popołudniowej części treningów kierowca Red Bull Racing przebywał dłużej na torze (27 okrążeń) i jeździł znacznie szybciej, zaliczając 3. czas okrążenia.

"Jest ciasno w stawce. Nie widziałem wszystkiego, ale uważam, że ogólnie możemy być dość zadowoleni. Wypróbowaliśmy dziś wiele rzeczy i teraz musimy przejść przez wszystko i zobaczyć jakie są najlepsze ustawienia. Jeśli popatrzysz na samochód, możesz dostrzec duże różnice w porównaniu do ustawień, jakich używaliśmy w Malezji, ale trudno powiedzieć jak jest z jazdą, gdyż nie mamy porównania do tego toru. Jest chłodniej niż w ostatnich dwóch wyścigach. Czuję się bardziej komfortowo, ale zobaczymy. Trudno powiedzieć, czy wyglądamy konkurencyjnie. McLaren jest mocny w każdych warunkach" - powiedział Sebastian Vettel po zakończeniu dwóch sesji treningowych.

Dwukrotny mistrz świata odrzucił zarzuty sugerujące, że zmiana układu wydechowego w jego samochodzie jest spowodowana kiepskimi osiągami RB8 i nerwowym zachowaniem auta podczas prowadzenia. Zaprzeczył również sugestiom mówiącym o tym, że stajnia z Milton Keynes decydując się na sprawdzenie dwóch różnych specyfikacji auta przed GP Chin (Webber jeździł z wydechem stosowanym już wcześniej w dwóch tegorocznych GP), wciąż szuka właściwej drogi rozwoju bolidu, który nie do końca jest udany.

"Nie ma mowy o istnieniu czegoś niewłaściwego w samochodzie. Chodzi po prostu o kilka elementów, które prawdopodobnie nie pracują idealnie. Problem, z którym się zmagamy, to balans samochodu, który nie jest tak dobry jak w ubiegłym roku. To nie jest kwestia siły docisku, ale upewnienia się, że wszystkie części dobrze współgrają. Właśnie to staramy się osiągnąć. To nie jest kwestia poszukiwania kierunku, bo mamy zły bolid. Jestem przekonany, że mamy bardzo konkurencyjny samochód, a w tej chwili nie możemy po prostu wydobyć z niego całego potencjału" - stwierdził dwukrotny mistrz świata.

Sebastian Vettl po dwóch tegorocznych eliminacjach zajmuje 6. miejsce w klasyfikacji generalnej.

Robert Galiński


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje