Reklama

Nosy bolidów Formuły 1 są strasznie brzydkie

Garbate nosy w bolidach przygotowanych przez zespoły do rywalizacji w tegorocznych mistrzostwach świata Formuły 1 mogą odstraszyć zwykłych kibiców - twierdzi Paul Hembery z Pirelli. Charlie Whiting delegat techniczny FIA odpowiada, że wygląd aut, to wina zespołów.

Międzynarodowa Federacja Sportów Motorowych (FIA) w nadchodzącym sezonie wprowadziła punkt w regulaminie, który nakazał zespołom obniżenie przedniej partii projektowanych samochodów. Według oceny FIA zwiększy to bezpieczeństwo kierowców w wypadku kolizji (auto nie zostanie podbite na dużą wysokość). Aby dostosować się do wymagań regulaminowych, większość zespołów zdecydował się na radykalne rozwiązanie z łamanym nosem (tylko McLaren pozostał przy płynnym obniżeniu przodu). Garbaty nos bolidów sprawia, że wygląd samochodów, pisząc najdelikatniej jest mało estetyczny. Wzbudza to olbrzymie kontrowersję, zarówno wśród kierowców, jak kibiców i sztabów technicznych. Jak mówi szef działu sportowego dostawcy opon dla F1 firmy Pirelli - Paul Hembery, nowe bolidy są brzydkie, chociaż jego syn używa bardziej dosadnego określenia. Hembery twierdzi ponadto, że tegoroczne bolidy odstraszą "niedzielnych kibiców" Formuły 1.

Reklama

"Myślę że dobrym barometrem w określeniu wyglądu tegorocznych bolidów będzie mój syn - mówi Paul Hembery. Gdy zobaczył nowe samochody, powiedział mi "Tato, to paskudne świnie". On nie przejmuje się regulaminami. To szesnastolatek, który patrzy na to z perspektywy kogoś, kto kocha samochody i sport motorowy. Sądzę, iż w tej sprawie będę musiał przytaknąć ogólnej opinii: obecne nosy są cholernie brzydkie. Zapalona publiczność rozumie, dlaczego tak jest. Zrozumie, że zespoły przestrzegają przepisów, co jest częścią ich pracy i nie zważają na piękno ich części, ale na ich szybkość. Z punktu widzenia zwykłych fanów wydaje mi się, że możemy powiedzieć, iż nosy wyglądają trochę dziwnie i nie są szczególnie piękne. Nie sądzę, że ten sezon będzie stał pod znakiem przepięknych bolidów Formuły 1" - tłumaczył szef działu sportowego Pirelli.

FIA winą za brzydki wygląd obarcza konstruktorów bolidów. Delegat techniczny FIA - Charlie Whiting tłumaczy, że złamane nosy to wynik kompromisu, jaki został zawarty pomiędzy zespołami i FIA.

"Chcieliśmy to obniżyć, by umożliwić przetrwanie z minimalnymi konsekwencjami wypadku w przypadku uderzenia drugiego auta w bok. Ale część inżynierów poskarżyła się, że będą musieli wybudować całkiem nowe samochody, aby pomieścić wszystkie elementy zawieszenia. Właśnie dlatego nałożyliśmy nowe wymagania odnośnie wysokości odnosząc się nie do całego podwozia, ale jedynie do nosa" - wyjaśnił Whiting na łamach "Auto Moto und Sport".

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje