Niesportowa postawa Ferrari

Lewis Hamilton (McLaren) wygrał wyścig o Grand Prix Chin na torze w Szanghaju. Drugi był Felipe Massa (Ferrari), a na szóstym miejscu sklasyfikowano Roberta Kubicę.

Wyścig w pamięci kibiców utkwi jednak głównie ze względu na niesportową postawę kierowców Ferrari.

Reklama

Tym razem start przebiegł spokojnie. W pierwszy zakręt jako pierwszy wjechał Lewis Hamilton, za którym znaleźli się Kimi Raikkonen i Felipe Massa. Alonso początkowo stracił czwarte miejsce na rzecz Kovalainena, ale szybko je odzyskał wyprzedzając Fina. Szósty jechał Nick Heidfeld, a siódmy - Sebastien Vettel.

Robert Kubica wystartował dobrze, awansując o trzy miejsca, i jechał jako ósmy. I... na tym właściwie skończyły się emocje na torze w Szanghaju. Niezależnie od ilości zatankowanego paliwa (Kubica miał najwięcej z czołówki) czy manewrów z oponami (Kubica podczas pierwszej wizyty w boksie kół nie zmieniał) walki na torze było jak na lekarstwo. O pechu może mówić tylko Heikki Kovalainen, który przebił oponę skutkiem czego stracił swoje piąte miejsce. Z kolei Kubica dzięki późnym wizytom w boksach zdołał awansować na szóste miejsce kosztem Sebastiana Vettela.

Emocje, ale raczej nie związane ze sportem, zafundowali kibicom dopiero kierowcy Ferrari na siedem okrążeń przed końcem. Otóż właśnie wtedy Felipe Massa wyprzedził Kimiego Raikkonena. Wyprzedzanie bardziej przypominało dublowanie niż walkę o drugie miejsce... Brazylijczyk na prostej startowej zbliżył się do Fina, po czym po prostu go wyprzedził. Czy będzie kara za "team orders"? Zobaczymy.

Takie rozstrzygnięcia wyścigu o Grand Prix Chin powodują, że Lewis Hamilton jest już tylko o włos od mistrzowskiego tytułu. Anglik przed ostatnim wyścigiem ma siedem punktów przewagi nad Felipe Massą. Szansę na mistrzostwo stracił już Robert Kubica, który za to ma duże szanse na utrzymanie trzeciej lokaty na koniec sezonu. Polak ma sześć punktów przewagi nad Kimim Raikkonenem.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje