Kubica: Problem z przyczepnością

Robert Kubica kiepsko wypadł na oficjalnych treningach przed niedzielnym wyścigiem o Grand Prix Australii na torze w Melbourne.

W pierwszym z nich uzyskał czas 1:28.511 i był 13., w drugim czas był nieco lepszy (1:27.398), ale pozycja gorsza, dopiero 15.

Reklama

- To były pierwsze oficjalne treningi tego sezonu podczas których pracowaliśmy nad ustawieniami bolidu. Zebraliśmy wiele danych, które będziemy analizować, co powinno zaowocować lepszymi czasami. Generalnie mamy problemy z przyczepnością i musimy się dowiedzieć dlaczego - powiedział Robert Kubica.

Nick Heidfeld dwukrotnie był szybszy od Polaka. W pierwszym treningu był 11. (1:28.137), a w drugim - 14. (1:27.398).

- To była niezła zabawa. To już najwyższy czas, by zaczynać sezon. Nie mieliśmy problemów technicznych i wykonaliśmy cały zaplanowany program, włącznie z porównaniem zachowania opon podczas długich jazd. Tor Albert Park to obiekt częściowo uliczny, dlatego na początku weekendu jest niski poziom przyczepności. Podczas treningów przyczepność się poprawiła, ale wciąż jest słaba - skomentował niemiecki kierowca.

Zadowolony z bezawaryjności bolidów (w tym systemu KERS, z którym jeździł Nick Heidfeld) ale rozczarowany osiągami był dyrektor techniczny, Willy Rampf.

- Wreszcie zaczął się nowy sezon. Nie mieliśmy dzisiaj żadnych problemów, również KERS pracował prawidłowo. Wykonaliśmy cały program. Skupialiśmy na ustawieniach bolidów na wyścig, ale nie jesteśmy z nich zadowoleni. Najważniejszym elementem będzie dopasowanie opon do różnych specyfikacji obu bolidów. Na tym skupimy się na trzecim treningu - powiedział Rampf.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje