Reklama

Kubica liczy na dobry wynik w Melbourne

"Intensywnie pracowaliśmy w zimie, żeby poznać i poprawić samochód, więc wyścig w Bahrajnie miał nam dać odpowiedź na pytanie, w jakim miejscu jesteśmy. Potrzebujemy jeszcze kilku wyścigów, żeby realnie ocenić sytuację" - powiedział kierowca zespołu Renault Robert Kubica.

Inauguracja nowego sezonu Formuły 1 nie wypadła najlepiej dla Renault. Kubica na pierwszym okrążeniu zderzył się z Adrianem Sutilem i spadł na odległe miejsce. Polak walczył ambitnie, ale wystarczyło to do zajęcia 11. miejsca. Drugi z kierowców Renault Rosjanin Witalij Pietrow nie ukończył wyścigu z powodu awarii zawieszenia.

Reklama

"Wyścig w Bahrajnie był w wielu aspektach nietypowy, ale jestem po nim pozytywnie nastawiony. Nie udało się osiągnąć pełnego potencjału samochodu w kwalifikacjach i wyścigu, ale moim zdaniem siódma pozycja była w naszym zasięgu. Nie jesteśmy rozczarowani tym, że nie udało się tego osiągnąć. Wiemy natomiast, co jest bardzo ważne, że mamy możliwości, aby zrealizować ten cel" - podkreślił Kubica na łamach oficjalnego serwisu internetowego teamu Renault.

"Weekend w Bahrajnie potwierdził moje odczucia, jakie miałem po testach w Walencji. Bolid jest mocny, ale można go jeszcze poprawić. R30 ma wiele atutów. Ciężko pracujemy, żeby był jeszcze lepszy. Zespół w Enstone pracuje niemal bez przerwy, wprowadzając modyfikacje. Wyniki z Bahrajnu pokazały, że idziemy w dobrym kierunku" - dodał polski kierowca.

Nowy sezon F1 rozpoczął się z kilkoma ważnymi zmianami, które miały uatrakcyjnić rywalizację. Władze F1 wprowadziły m.in. zakaz tankowania w trakcie wyścigu. Ciężkie bolidy jechały wolno, a zdaniem wielu obserwatorów GP Bahrajnu po prostu była nudna.

"Zwłaszcza na początku wyścigu czułem się tak, jakby wszystko toczyło się w zwolnionym tempie. Mieliśmy tak dużo paliwa na pokładzie, że czasy okrążeń nie były imponujące. Interesująco natomiast wyglądała reakcja zespołów związana ze strategią zmiany opon. Trzeba szybko reagować na zachowanie opon w trakcie wyścigu i szybko dostosować strategię" - ocenił Kubica.

Teraz Formuła 1 przenosi się do Australii. 28 marca na torze w Melbourne odbędzie się wyścig o Grand Prix Australii.

"Przed rozpoczęciem sezonu uważałem, że tor w Melbourne będzie dla nas korzystniejszy niż tor w Bahrajnie. Teraz, kiedy mamy pewne porównanie z innymi zespołami, jestem o tym jeszcze bardziej przekonany. W Melbourne możemy osiągnąć dobry wynik i w pełni wykorzystać potencjał R30" - zakończył Kubica.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:

Pietrow: F1 w Rosji to jeszcze coś nowego

Renault będzie mogło trochę poprawić silniki

Dobre kwalifikacje pozwolą walczyć o punkty

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje