Reklama

Kto pokaże Roberta Kubicę?

Ile jest wart Robert Kubica, a właściwie pokazywanie wyścigów z jego udziałem w telewizji? TVP, Polsat i TVN stają do wyścigu, a cena wywoławcza wynosi 12 mln dolarów za trzy lata.

"Wszystko rozstrzygnie się między 15 a 30 listopada. Licytacja będzie bardzo ostra, a 4 miliony za sezon to wcale nie jest wygórowana stawka" - zapowiedział na łamach "Rzeczpospolitej" Marian Kmita, szef sportu w Polsacie. Ta stacja będzie miała prawo pierwokupu, bo Polsat i TV 4, która dotychczas transmitowała wyścigi, należą do tej samej grupy medialnej. Wszystkie prawa telewizyjne i marketingowe do Formuły 1 są własnością szarej eminencji tego sportu Berniego Ecclestone'a, ale on negocjacjom z Polakami będzie się na razie przyglądał z daleka.

Reklama

A że jest to kura znosząca złote jaja, świadczą liczby. Wyścigi bez Polaka oglądało średnio 350 tysięcy widzów. Jego debiut na Hungaroringu - już 2,4 mln.

Za trzy tygodnie Turning Point - firma, która reprezentuje Ecclestone'a w Polsce - ma ogłosić cenę wywoławczą. Jeśli potwierdzą się informacje nieoficjalne, szef Formuły 1 za licencję na trzy sezony zażąda ok. 12 milionów dolarów - więcej niż TVP zapłaciła za prawa do 32 meczów ostatnich piłkarskich mistrzostw świata i mniej więcej tyle, ile kosztowały TVN trzy sezony Ligi Mistrzów. A to przecież tylko propozycja do negocjacji.

Kto oprócz Polsatu zdecyduje się na udział w licytacji? Ochotę na to mają i TVP, i TVN, choć oficjalnie ich przedstawiciele wypowiadają się bez emocji. "Rozumiemy fascynację wyścigami, szczególnie teraz, gdy w gronie najlepszych kierowców znalazł się Polak, ale wyliczenia matematyczno-finansowe sugerują ostrożność. To ryzykowny interes" - tłumaczy Andrzej Sołtysik, rzecznik TVN. Robert Korzeniowski, szef sportu w telewizji publicznej, mówi spokojnie: "Nie widzę przeciwwskazań, by relacje z wyścigów F1 znalazły się w TVP. Wszyscy wiemy, że jest się o co bić. Przed laty, gdy pokazywaliśmy zmagania najlepszych kierowców, zainteresowanie było niewielkie. Tamte doświadczenia były kiepskie, ale awans Kubicy do tego grona radykalnie zmienił sytuację".

INTERIA.PL/Rzeczpospolita

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje