Reklama

Kimi Raeikkoenen: Nie traktowałem rajdów poważnie

Kimi Raeikkoenen dwa lata temu porzucił Formułę 1 na rzecz rajdów WRC. Pod koniec roku powrócił do królowej sportów motorowych. Ostatnio przyznał, że nie traktował ścigania po szutrowych nawierzchniach poważnie.

Mistrz świata z roku 2007 kilka dni temu odbył prywatne test na torze Riccardo Tormo w Walencji w zespole Lotus. Fin po dwóch latach przerwy na przygodę w rajdach WRC, powrócił do stawki kierowców do Formuły 1, zastępując w teamie Lotus Roberta Kubicę, który wciąż powraca do zdrowia po wypadku. Jak mówi Fin, nigdy nie traktował rywalizacji w WRC do końca poważnie.

Reklama

- Nigdy nie traktowałem rajdów jako coś poważnego. Nie miałem żadnych oczekiwań. Zdarzało się, że wpadaliśmy w las lub do rowu, ale ogólnie jestem zadowolony ze swoich wyników. Sam płaciłem za swoje hobby, więc podejmowałem decyzję, czy w danym rajdzie chcę wystartować. Nie brałem tego poważnie. Gdybym mógł kontynuować starty w rajdach i jednocześnie być kierowcą wyścigowym, to zrobiłbym to. Teraz muszę jednak czekać na kolejną okazję do pojawienia się w rajdach" - wyznał Kimi Raeikkoenen.

Czy to znaczy, że fiński kierowca do końca poświęci się startom w F1 i zarzuci swoje hobby? Ekipa z Enstone podpisując umowę z Finem nie zawarła klauzuli mówiącej o niebezpiecznych wyczynach zagrażających życiu i zdrowiu zawodnika. Kimi już raz przyprawił o palpitację serca swoich pracodawców. Podczas pokazowych wyścigów śnieżnych skuterów nie opanował maszyny i wyleciał z jednego z zakrętów. Na szczęście skończyło się na niegroźnych potłuczeniach. Jego pilot, Kaj Lindstrom przyznał niedawno, iż ma nadzieję, że Fin wróci do swojego hobby, którym są rajdy.

Tymczasem Kimi Raeikkoenen był zadowolony po pierwszych testach w Lotusie. W rozmowie z włoskimi dziennikarzami z portalu "Autosprint" kierowca Lotusa mówił, że na tym etapie jest w stanie rywalizować w środku stawki, ale docelowo chce zdobyć drugi tytuł mistrza świata w swojej karierze.

- Spodziewam się rywalizacji z zespołami środka stawki. Jednak to nie będzie dla mnie żadna tragedia. Przecież ostatni rok z Ferrari przebiegał podobnie - powiedział Raeikkoenen.

- Celem długoterminowym jest oczywiście drugi tytuł mistrza świata. Fajnie będzie spróbować zostać czempionem raz jeszcze, z drugiej strony nie mam obsesji na punkcie zdobycia kolejnego mistrzostwa - wyznał Fin.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje