Masz elektryka z tym akumulatorem? Producent każe ładować do pełna
Nie ładuj akumulatora do pełna, bo go zniszczysz - tę zasadę powtarza sobie każdy właściciel samochodu elektrycznego. Problem w tym, że Tesla, Ford i Mercedes wprost każą ładować niektóre swoje modele do 100 proc., i to regularnie. Powód nie ma nic wspólnego z zasięgiem.

Spis treści:
- Dlaczego producenci elektryków zalecają ładowanie LFP do 100 proc.?
- Kalibracja akumulatora LFP - po co i jak działa
- Nowy Mercedes CLA 200 EQ i kalibracja akumulatora LFP
Chodzi o samochody wyposażone w akumulatory z ogniwami litowo-żelazowo-fosforanowymi, oznaczanymi skrótem LFP. To tańsza alternatywa dla popularnych ogniw NMC, czyli niklowo-manganowo-kobaltowych - nie zawiera drogiego niklu ani kobaltu, jest bardziej odporna na przegrzanie i wytrzymuje więcej cykli ładowania. Właśnie dlatego po tę technologię sięgają kolejni producenci, nie tylko Tesla i Ford, ale od niedawna także Mercedes w nowym CLA 200 EQ.
Dlaczego producenci elektryków zalecają ładowanie LFP do 100 proc.?
Kluczem do zrozumienia tego zalecenia jest sposób działania systemu zarządzania baterią, czyli BMS. Ta elektronika monitoruje napięcie, temperaturę i prądy każdej celi w pakiecie, a na tej podstawie oblicza poziom naładowania i prognozowany zasięg. Żeby robić to precyzyjnie, potrzebuje jednoznacznych punktów odniesienia.
Ogniwa NMC mają stromą krzywą napięcia - w miarę rozładowywania ich napięcie zmienia się wyraźnie, więc BMS na podstawie samego pomiaru potrafi określić, ile energii zostało w baterii. Ogniwa LFP zachowują się zupełnie inaczej. W przedziale od ok. 20 do 80 proc. naładowania napięcie pozostaje niemal stałe i wynosi około 3,3 V niezależnie od tego, czy bateria jest naładowana w jednej piątej, czy w czterech piątych. Dla BMS ta wartość nie niesie praktycznie żadnej informacji o rzeczywistej ilości energii.
Kalibracja akumulatora LFP - po co i jak działa
System radzi sobie z tym problemem, stosując tak zwane zliczanie kulombów - sumuje energię wpływającą do baterii i z niej wypływającą. Metoda jest skuteczna, ale z czasem kumulują się błędy pomiarowe wynikające z wahań temperatury, starzenia się ogniw i różnych profili jazdy. Po kilku tygodniach bez korekty wskazania zasięgu mogą rozmijać się z rzeczywistością.
Rozwiązaniem jest pełne ładowanie. Dopiero w pobliżu 100 proc. napięcie ogniwa LFP wyraźnie rośnie, dając BMS jednoznaczny punkt odniesienia. Na tej podstawie elektronika zeruje skumulowane błędy i od nowa kalibruje obliczenia.
Jeśli właściciel ładuje baterie regularnie tylko do 80 proc., BMS traci punkt kalibracyjny. Bateria nie ulega uszkodzeniu, ale elektronika może zacząć działać nieprawidłowo i w ten sposób zaniżać wyświetlany zasięg czy ograniczyć moc ładowania.
Nowy Mercedes CLA 200 EQ i kalibracja akumulatora LFP
Mercedes CLA 200 EQ z akumulatorem LFP o pojemności 58 kWh sam informuje kierowcę, gdy nadchodzi czas kalibracji - na wyświetlaczu pojawia się odpowiedni komunikat. Procedura wymaga temperatury otoczenia powyżej 10 stopni Celsjusza. Samochód trzeba naładować do 100 proc., zamknąć i zostawić podłączony do ładowarki na kilka godzin, najlepiej na noc. Ewentualne doładowanie odbywa się automatycznie. W codziennym użytkowaniu wystarczy jednak od czasu do czasu naładować auto do pełna - kalibracja wykona się w tle, bez żadnej ingerencji kierowcy. Mercedes zaznacza to w instrukcji obsługi, podobnie jak Tesla w modelach z LFP czy Ford w Mustangu Mach-E Standard Range.
Badania pokazują jednocześnie, że ogniwa LFP starzeją się najszybciej przy ciągłym utrzymywaniu ich w przedziale 75-100 proc. naładowania. Sporadyczne pełne ładowanie raz na tydzień czy dwa nie wpływa istotnie na degradację - gorzej na żywotność wpływa trzymanie baterii na najwyższym poziomie naładowania.










