Reklama

Niewiarygodne. Będą tracić 240 tys. zł na minutę!

Zawirowania wokół brexitu spędzają sen z powiek producentom samochodów. Jaguar poinformował właśnie, że z początkiem listopada zatrzyma linie montażowe w swoich brytyjskich fabrykach. Wcześniej podobną deklarację złożyli również przedstawiciele BMW i Toyoty.

Boris Johnson, który z końcem lipca objął tekę premiera Wielkiej Brytanii, to jeden z najgorętszych orędowników brexitu. Polityk wielokrotnie deklarował, że "zrobi wszystko", by Wielka Brytania opuściła szeregi Unii Europejskiej w deklarowanym terminie 31 października bieżącego roku, nawet jeśli do tego czasu nie uda się wynegocjować satysfakcjonującego obie strony porozumienia handlowego.

Reklama

Dla branży motoryzacyjnej może to oznaczać prawdziwy krach. Eksperci szacują, że ziszczenie się takiego scenariusza dla producentów pojazdów generować może straty sięgające - uwaga - 50 tys. funtów na minutę (ok. 240 tys. zł)!

Ralf Speth - dyrektor generalny Jaguar Land Rover - przyznał, że koncern już teraz musi przygotowywać się do zatrzymania produkcji w swoich czterech brytyjskich fabrykach w pierwszym tygodniu listopada.

Trzeba pamiętać, że współcześnie większość montowni pojazdów działa w systemie dostaw "just in time" czyli z maksymalnym pominięciem procesu magazynowania komponentów. Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, co - najprawdopodobniej - skutkować będzie przywróceniem szczegółowych kontroli granicznych, może mieć dla brytyjskich fabryk dramatyczne skutki.

"Potrzebuję 20 milionów części dziennie. Oznacza to, że muszę zaciągać zobowiązania wobec moich dostawców. Muszę mieć dostęp do każdej części i muszę ją mieć na czas" - wyjaśnił Spenth przy okazji jednego ze spotkań z dziennikarzami. 

W obecnej sytuacji prognozowanie listopadowej czy grudniowej produkcji jest dla brytyjskich fabryk motoryzacyjnych arcytrudnym wyzwaniem. Zagadką pozostaje bowiem nie tylko system odpraw granicznych, ale również związane z nim koszty. Co więcej, zdecydowana większość brytyjskich montowni po prostu nie dysponuje odpowiednim zapleczem do zmagazynowania części niezbędnych do utrzymania ciągłości produkcji.

Przypominamy, że do tej pory - w związku z planowanym brexitem - na całkowitą likwidację swoich brytyjskich fabryk zdecydowały się już Honda i Ford.



INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje