Reklama

Koniec z głośnymi wydechami. UE chce zmian w prawie!

Unia Europejska konsekwentnie rzuca kłody pod nogi koncernom motoryzacyjnym.

Już wkrótce, wytwórcy nowych pojazdów martwić się będą musieli nie tylko tym, by ich samochody emitowały średnio mniej niż 95 gramów CO2 na kilometr, ale też tym, by nie były źródłem nadmiernego hałasu.

Reklama

Europejscy urzędnicy chcą, by do roku 2020 znacznie zmniejszony został poziom hałasu emitowanego przez samochody. Co to oznacza w praktyce?

Aktualnie, w Polsce dopuszczalna normy emisji hałasu dla samochodów osobowych z silnikami o zapłonie iskrowym to 93 dB. Głośniejsze mogą być samochody z silnikami wysokoprężnymi - w ich przypadku maksymalny dopuszczalny poziom to 96 dB. Wartości te dotyczą jednak wyłącznie pojazdów, które już od jakiegoś czasu poruszają się po naszych drogach.

Od października 1996 roku wszystkie pojazdy rejestrowane po raz pierwszy w krajach Unii Europejskiej muszą spełniać bardziej rygorystyczne normy. W przypadku aut osobowych górną granicą jest obecnie 74 dB, w przypadku aut ciężarowych - 80 dB. Nowy projekt przewiduje kilka strategii, najbardziej optymistyczna zakłada, że do 2020 roku poziom hałasu emitowanego przez samochody spadłby nawet o połowę!

Na szczęście dla producentów obniżenie poziomu hałasu ma następować stopniowo, aż do roku 2020. Na tym jednak dobre wiadomości się kończą. Wraz z nowymi normami pojawią się bowiem nowe metody badań głośności aut.

W ocenie unijnych urzędników zmiany z 1996 roku nie przyczyniły się w istocie do zmniejszenia natężenia hałasu emitowanego przez pojazdy. Dlatego właśnie specjalna komisja opracowała nowe procedury badań. Akustycy mierzyć będą teraz poziom hałasu emitowanego przez samochód w trakcie przyspieszana pojazdu w pełnym zakresie prędkości obrotowych silnika, a także w czasie jazdy ze stałą prędkością. Do projektu wprowadzono również zapis o tym, że poziom emisji hałasu w typowych warunkach drogowych nie może "w sposób nieuzasadniony" różnić się od tego, jaki zmierzony został w trakcie badań homologacyjnych.

Oznacza to, że producenci nie będą mogli stosować żadnych wybiegów technicznych ani doposażać homologowanych aut w urządzenia emitujące hałas, które nie znajdą się na liście wyposażenia pojazdu.

Blady strach padł właśnie na producentów aut sportowych. Nowe przepisy operują bowiem wyłącznie terminami typu "samochód osobowy" więc - w najgorszym wypadku o połowę - przycichnąć będą też musiały wydechy takich wytwórców, jak Aston Martin, Ferrari czy Porsche...

Parlament Europejski ma zająć się głosowaniem nad przyjęciem nowych przepisów w marcu przyszłego roku.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje