Reklama

50 lat Mazdy z silnikami Wankla. Co dalej?

Większość producentów samochodów w pogoni za sprzedażowym sukcesem podąża utartymi ścieżkami. Na szczęście nie brakuje i takich, którzy - w poszukiwaniu nowych dróg - nie boją się wyjść poza schemat.

Do tej grupy należy Mazda, która obchodzi właśnie okrągły jubileusz. W tym roku mija równe pół wieku od debiutu legendarnego modelu Mazda Cosmo Sport znanego poza Japonią, pod nazwą Mazda 110S.

Reklama

Zaprezentowany w 1967 roku pojazd był pierwszym na świecie produkcyjnym samochodem napędzanym dwutłokowym silnikiem Wankla. Chociaż model pozostał w ofercie japońskiego producenta zaledwie przez 5 lat (powstało jedynie 1176 egzemplarzy) samochód stworzył fundamenty późniejszego sukcesu kultowych już Mazd RX-7 i RX-8. Wiele nawiązań do Cosmo odnaleźć też można w pierwszej generacji najlepiej sprzedającego się roadstera w historii - Mazdzie MX5.

Warto przypomnieć, że pierwszym samochodem wyposażonym w silnik z wirującym tłokiem był zaprezentowany w 1963 roku we Frankfurcie niemiecki NSU Spider. Dwumiejscowy kabriolet miał jednokomorowy silnik działający w oparciu o - uzyskany jeszcze przed II Wojną Światową - patent Felixa Heinricha Wankela. Jednocylindrowy motor z pojemności 498 cm3 uzyskiwał moc 51 KM i maksymalny moment obrotowy w 71 Nm.

Japończycy zainteresowali się ultra-nowoczesną, jak na owe czasy, konstrukcją i - podobnie jak wielu innych producentów - podpisali umowę licencyjną dotyczącą budowy tego typu silnika we własnym kraju. Warto podkreślić, że inżynierom z Kraju Kwitnącej Wiśni udało się znacznie udoskonalić niemiecki wynalazek i wyprzedzić samo NSU. Zaprezentowana w 1967 roku Mazda Cosmo Sport była pierwszym autem z dwucylindrowym silnikiem Wankla generującym moc 110 KM (później 130 KM) i maksymalny moment obrotowy 130 Nm. W rok po jej debiucie NSU zaprezentowało własny model auta z dwucylindrowym silnikiem Wankla - słynne NSU Ro80 (Europejski Samochód Roku 1968) - będące zarazem ostatnim modelem w historii niemieckiego producenta (w 1969 roku markę przejęło Audi).

Supernowoczesna jednostka napędowa zapewniała Maździe Cosmo Sport rewelacyjne osiągi. Auto przyspieszało do 100 km/h w 8,8 s i osiągało prędkość maksymalną 200 km/h. Samochód wyróżniał się też niezwykle lekką sylwetką i świetnymi proporcjami. By to osiągnąć powstało około 80 prototypów - Japończycy pilnie śledzili poczynania największych pracowni stylistycznych i starali się połączyć w jednym aucie cechy typowe dla designu pojazdów europejskich i amerykańskich.

Chociaż prawa do licencyjnej produkcji silników Wankla nabyło wielu producentów, Mazda jest jedynym, któremu udało się przekuć technologię w międzynarodowy sukces. W sumie powstało blisko 2 mln sportowych aut japońskiej marki wyposażonych w jednostki napędowe z wirującym tłokiem. W tym miejscu wypada jednak dodać, że innym producentem, który przez lata oferował do swoich pojazdów silniki Wankla była też... rosyjska Łada.

Ostatecznie - z uwagi na zaostrzane normy emisji spalin - wielu ekspertów uznało jednostki napędowe z wirującym tłokiem za ślepy zaułek motoryzacji. Ich charakterystyczną cechą jest bowiem duże zużycie paliwa i oleju, co w obecnych czasach zamyka im drogę do rynkowego sukcesu. Coraz więcej wskazuje jednak na to, że - wbrew pozorom - ich dni nie są jeszcze policzone. "Silniki z wirującym tłokiem mogą wkrótce doświadczyć wielkiego powrotu. Jako główne źródło napędu, przy częstych zmianach prędkości obrotowych, są stosunkowo paliwożerne (czytaj - produkują duże ilości spalin). Co innego, gdy pracują ze stałymi, optymalnymi obrotami. Idealnym pomysłem wydaje się więc zaprzęgnięcie ich do napędu generatorów prądotwórczych" - przeczytać można było w jednym z ostatnich numerów firmowego magazynu Mazdy "Zoom-Zoom!".

Czyżby więc nowa generacja silników Wankla miała wkrótce trafić do samochodów z napędem hybrydowym?

PR

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje