Ford Ka+ - samochód budżetowy

W ofercie Forda pojawił się nowy model Ka. Auto nie dość, że urosło, to na dodatek przeskoczyło do innego segmentu. Producent sam nazywa ten model autem budżetowym i zwraca uwagę, że w tym aucie liczy się przede wszystkim cena. A ta startuje od 37 900 zł. Czy warto wydać takie pieniądze na nowe Ka z „plusem” w nazwie?

Jak twierdzą przedstawiciele marki, są w Polsce klienci, dla których przy zakupie nowego samochodu liczy się każdy tysiąc złotych. I właśnie dla nich przygotowany jest nowy, budżetowy Ford Ka+. Nie znajdziemy w nim elektronicznych wspomagaczy, asystentów jazdy czy rozbudowach systemów rozrywki. W standardzie jest 6 poduszek powietrznych, a za dopłatą klimatyzacja i system umożliwiający podłączenie samrtfona z samochodem.

Nacisk położono na jak najlepsze wykorzystanie przestrzeni. Samochód w porównaniu do swojego poprzednika znacznie urósł. Do jego budowy wykorzystano zmodyfikowaną płytę podłogową poprzedniej generacji Fiesty. Nie jest też tajemnicą, że to samochód pomyślany o rynku Indyjskim. Właśnie tam auto jest produkowane. Jak twierdzą przedstawiciele Forda, odmiana na lokalny rynek różni się jednak diametralnie jakością wykończenia i montażu od tej, oferowanej na europejskich rynkach.

Reklama

Plastiki dobrej jakości

Deska rozdzielcza wykonana jest z przyjemnych w dotyku materiałów, a spasowanie poszczególnych elementów nie budzi zastrzeżeń. Wystarczy jednak otworzyć pokrywę bagażnika, by przekonać się, że oszczędności szukano dosłownie wszędzie, także na materiałach wygłuszających.

Samochód jest aż o 30 cm dłuższy od swojego poprzednika, oferuje 5 miejsc, a pojemność bagażnika wzrosła o 46 litrów (do 270 l). To pozwoliło na przeskoczenie do segmentu B, w którym dobrze radzi sobie Fiesta. Czy Ka+ nie odbierze jej klientów? Jak twierdzą przedstawiciele Forda, nowy model adresowany jest do zupełnie innego klienta. To osoby, które szukają taniego, poprawnego i dobrze jeżdżącego auta.

Jeden silnik, dwie moce

Ka+ oferowany jest w jednej wersji silnikowej o różnych mocach i dwóch wersjach wyposażenia. Auto napędza jednostka o pojemności 1.2 l, która w wersji Trend ma moc 70 KM, Trend Plus 85 KM. Bogatsza odmiana posiada także m.in. aluminiowe felgi, lusterka w kolorze nadwozia, klimatyzację, radio Sync, znane z innych modeli koncernu, oraz światła przeciwmgielne.

W wersji Trend auto wyceniono na 37 900 zł. Jeśli dokupimy pakiet Cool&Sound (klimatyzację i radio) będziemy musieli zapłacić 40 900 zł. A to już tylko tysiąc zł mniej, niż auto w mocniejszej wersji silnikowej. Tak skonfigurowane Ka+ będzie jednak i tak tańsze od najtańszej Fiesty o ok. 4 tys. zł.

Nowe auto, stara nazwa

Stare Ka z segmentu miejskich maluchów konkurowało m.in. z Toyotą Aygo i niemieckimi trojaczkami (VW up!, Skoda Citigo, Seat Mii). Jak wynika z analizy rynku przeprowadzonej przez Forda, segment A kurczy się i nie rokuje przyszłości. Właśnie dlatego nowe Ka+ przeskoczyło segment i w niczym nie przypomina teraz poprzednika. Została jednak stara nazwa, co może niektórych zmylić.

Ford nie podaje, ile planuje sprzedać Ka+ w tym roku. Warto jednak pamiętać, że z modelami budżetowymi próbowali zawojować rynek Peugeot i Citroen. Sedany 301 i C-Elysee (cena to ok. 41 tys. zł.) sprzedają się jednak umiarkowanie. Czy ich los podzieli budżetowy Ford?

JS


INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama