Więzienie za machanie "policyjną blachą". Pasażerka taksówki z zarzutami
Pasażerka taksówki, spiesząc się na pociąg, próbowała wymusić na kierowcy złamanie przepisów. Gdy to nie poskutkowało, sięgnęła po przedmiot przypominający policyjną legitymację.

W skrócie
- Pasażerka taksówki w Poznaniu próbowała wymusić na kierowcy przejazd na czerwonym świetle.
- Kobieta pokazała przedmiot przypominający policyjną legitymację i zasugerowała, że jest funkcjonariuszką.
- Policja zatrzymała pasażerkę, która usłyszała zarzut podawania się za funkcjonariusza publicznego.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Przejazd na czerwonym świetle w centrum Poznania
Do zdarzenia doszło na na rondzie Kaponiera - jednym z najbardziej ruchliwych węzłów komunikacyjnych w Poznaniu. Kobieta zamówiła przejazd taksówką realizowany przez aplikację, z okolic Starego Zoo na dworzec główny. Kierowca dotarł z kilkunastominutowym opóźnieniem, co jak tłumaczył wynikało z korków w centrum miasta.
Sytuacja zmieniła się, gdy pojazd zatrzymał się na czerwonym świetle. Pasażerka zaczęła naciskać, by kontynuować jazdę mimo sygnału zakazu. Kierowca odmówił, wskazując na ryzyko mandatu oraz fakt, że rondo Kaponiera objęte jest systemem monitoringu automatycznie rejestrującym wykroczenia drogowe.
"Policyjna blacha" w taksówce
W pewnym momencie kobieta wyciągnęła z torebki przedmiot przypominający policyjny identyfikator. Jak wynika z nagrania, miało to wywołać wrażenie, że jest funkcjonariuszką i ma prawo wydawać polecenia kierowcy.
Ten argument również nie zadziałał. Kierowca pozostał przy swojej decyzji i nie wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Całe zajście zostało zarejestrowane przez kamerkę samochodową, a nagranie szybko trafiło do Internetu, wywołując duże zainteresowanie.
Podszywanie się pod policjantkę
Sprawą zajęła się policja, która ustaliła tożsamość pasażerki i dokonała jej zatrzymania. Wielkopolska policja potwierdziła, że kobieta nie jest ani funkcjonariuszką, ani pracownikiem cywilnym policji. Przedmiot, którym się posłużyła, nie był policyjną legitymacją ani odznaką służbową.
Śledczy uznali jednak, że swoim zachowaniem wywołała błędne przeświadczenie, iż jest policjantką. Kobieta usłyszała zarzut podawania się za funkcjonariusza publicznego. Za to przestępstwo kodeks karny przewiduje karę do roku pozbawienia wolności.
Z punktu widzenia przepisów ruchu drogowego sytuacja jest jednoznaczna: pasażer nie ma prawa wydawać poleceń kierowcy, a podszywanie się pod funkcjonariusza publicznego stanowi poważne naruszenie prawa - niezależnie od tego, czy polecenie zostało wykonane.








