Pułapka znaku D-43. Uważaj, by nie stracić prawa jazdy

Brak znaku informującego o końcu obszaru zabudowanego najczęściej nie oznacza niedopatrzenia drogowców. Nie oznacza także, że ów znak przestał obowiązywać. Część kierowców o tym zapomina, a konsekwencje takiej pomyłki mogą być jednak bardzo odczuwalne.

Zdarza się, że wyjeżdżając z danej miejscowości kierowca mija jedynie znak, który informuje o jej zakończeniu (E-18a). Widnieje na nim przekreślona nazwa miejscowości. Nie ma jednak w jego pobliżu znaku D-43, który świadczy o końcu obszaru zabudowanego.

Brak znaku D-43. Koniec obszaru zabudowanego?

Wielu kierowców wpada w tę pułapkę i uznaje, że jest to wyłącznie pomyłka, niedopatrzenie drogowców. W opinii zmotoryzowanych teren zabudowany się skończył, choć nie było znaku, który informowałby o tym. Oczywiście, idąc dalej tym tokiem myślenia, znaczyłoby to, że zmieniło się ograniczenie prędkości, więc można przyspieszyć do 90 km/h, obowiązujących poza terenem zabudowanym. Jakież musi być ich zaskoczenie w przypadku zatrzymania przez policję.

Reklama

Kiedy znak D-43 nie jest konieczny?

Na końcu miejscowości znaku D-43 nie trzeba stawiać w dwóch przypadkach. Pierwszy dotyczy sytuacji, w której granica między końcem jednego obszaru zabudowanego i początkiem drugiego będzie mniejsza niż 300 metrów. Ponadto znaku D-43 nie umieszcza się, gdy obszar zabudowany dotyczy miejscowości sąsiadujących ze sobą. Oznacza to, że np. wyjeżdżając z jednej miejscowości i wjeżdżając bezpośrednio do drugiej, znak o rozpoczęciu obszaru zabudowanego nie jest potrzebny, ponieważ wciąż obowiązuje ten, który minęliśmy na początku tej pierwszej.

Znaku nie było, ale mandat będzie

Warto o tym pamiętać, ponieważ zatrzymanie przez policję może wiązać się z wysokim mandatem, a nawet zatrzymaniem prawa jazdy. Jaką karę ponoszą więc kierowcy, którym tylko wydawało się, że jadą zgodnie z prawem? Wedle obowiązującego od początku tego roku taryfikatora mandatów, kara za przekroczenie prędkości w granicach 31-40 km/h wynosi 800 złotych i 6 punktów karnych. Zakładamy w tym przypadku, że kierowca jedzie z równą prędkością 90 km/h. 

Zmiany w badaniach technicznych samochodów. Będą kary, ale bez podwyżek stawek.

Wśród części zmotoryzowanych panuje przekonanie, że nieznaczne przekroczenie dopuszczalnej prędkości nie będzie wiązać się z dużymi karami. Nie biorą jednak pod uwagę, że w opisanej powyżej sytuacji, już znacznie przekroczyli prędkość. Kierowca, który w takim przypadku porusza się z prędkością 101 km/h, de facto przekracza prędkość w terenie zabudowanym o 50 km/h, a to oprócz wysokiego mandatu (przekroczenie prędkości o 51-60 km/h to 1500 zł i 10 punktów karnych) wiąże się z zatrzymaniem prawa jazdy na 3 miesiące.

Brak znaku to błąd drogowców. Co zrobić?

Oczywiście może zdarzyć się tak, że brak znaku D-43 faktycznie wynika z niedopatrzenia drogowców. Co wtedy zrobić w razie zatrzymania przez policję? Odmówić przyjęcia mandatu. W takiej sytuacji funkcjonariusze złożą wniosek o ukaranie do sądu. Dowodami podczas postępowania sadowego może być nagranie z rejestratora, dokumenty, które posiada zarządca drogi (jeśli znak na wyjeździe z terenu zabudowanego powinien być ustawiony, a nie ma go, stosowna informacja o demontażu powinna zostać odnotowana w dokumentacji).

***

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: znak | obszar zabudowany | mandat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy