Jak przypomina serwis "radar.rp.pl", w Polsce - od ponad roku - realizowany jest projekt budowy "własnego" pojazdu MRAP, czyli opancerzonego samochodu o tzw. "zwiększonej odporności" na miny, zasadzki i improwizowane ładunki wybuchowe. Redakcja przedstawia wóz jako "podkarpacki opancerzony pojazd 4x4", chociaż takie nazewnictwo jest raczej mylące. W tym przypadku polskie, a ściślej - właśnie "podkarpackie" - miałoby być wyłącznie miejsce powstawania pojazdu. Ale czy to wada?
Tatry z Huty Stalowa Wola dla poskich żołnierzy?
Przypominamy, że na ubiegłorocznych targach przemysłu obronnego MSPO w Kielcach należąca do Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ) Huta Stalowa Wola (HSW) podpisała porozumienie z czeskim producentem pojazdów - Tatra Export. W ramach współpracy Czesi zobowiązali się zaprojektować i dostarczyć polskiej stronie kompletną dokumentację techniczną (pozwalającą na uruchomienie produkcji) pojazdu opancerzonego z układem napędowym 4x4. Zakupiona u Czechów licencja miałaby sprostać nie tylko zapotrzebowaniu polskiego wojska na pojazdy bojowe wysokiej mobilności. Umowa zakłada ponadto, że HSW mogłaby oferować "swój" produkt również na rynkach eksportowych.
Zobacz również:
Czesi nie muszą opracowywać nowego pojazdu specjalnie z myślą o wymogach HSW. W 2019 roku na MSPO Tatra zaprezentowała kołowy pojazd opancerzony o nazwie Patriot II, który stanowić ma bazę dla "polskiego" samochodu opancerzonego. Sam wóz bazuje na podwoziu Tatry T815-7M3B21.372 charakteryzującym się centralną rurą szkieletową, chroniącą w swym wnętrzu elementy układu napędowego, jak chociażby wały napędowe. W przypadku wozów demonstracyjnych źródłem napędu był sześciocylindrowy silnik wysokoprężny Tatra T3C-928-90 o mocy 300 kW. Klasycznie dla czeskich konstrukcji jest on chłodzony powietrzem, stąd charakterystyczne kształty "maski" pojazdu. Wóz jest w stanie rozpędzić się na drodze do 110 km/h i legitymuje się zasięgiem do 700 km. Rozstaw osi to 3650 mm.
Podstawowy wariant zapewnia transport ośmiu osobom - dwóm członkom załogi i sześciu w pełni uzbrojonym i wyposażonym żołnierzom. Warto dodać, że DMC wynosi aż 17 000 kg, co oznacza, że w przeciwieństwie chociażby do produkowanego niegdyś przez AMZ KUTNO polskiego samochodu opancerzonego "Dzik", konstrukcja ma duży potencjał rozwojowy i modernizacyjny. Dzięki temu w szerszej perspektywie auto ma szansę stać się uniwersalną, ustandaryzowaną platformą, dla różnego rodzaju mobilnych systemów walki i rozpoznania. Wkład polskich firm miałby polegać na "projektowaniu i aranżacji kabin" oraz montażu w specjalistyczne wyposażenia. Ambitne plany zakładają, że produkcja wozu miałaby się odbywać w zakładach Jelcza i Autosana.
Polski MRAP a amerykański Cougar

Zobacz również:
Chociaż "polskość" nowego projektu HSW stoi pod ogromnym znakiem zapytania, trzeba przyznać, że wybór Tatry, jako "partnera strategicznego", wydaje się całkiem rozsądny. Czesi mają ogromne tradycje związane z przemysłem zbrojeniowym, a chłodzone powietrzem ciężarówki przez lata dały się poznać, jako solidne woły robocze o imponującej trwałości i zdolnościach terenowych. Podwozie Tatry daje też duży zapas ładowności, co pozwala patrzeć na projekt przez pryzmat wieloletniej eksploatacji i ewentualnych modernizacji.
Nie ulega jednak wątpliwości, że "interwencyjny" zakup amerykańskich MRAP Cougar może podkopać ambitne plany biznesowe HSW. Z drugiej strony - 300 sztuk amerykańskiego pojazdu, chociaż liczba robi wrażenie, w rzeczywistości jest kroplą w morzu potrzeb polskiej armii. Zdaniem różnych ekspertów polskie wojsko potrzebuje co najmniej tysiąca tego typu (bezpiecznych dla załogi) wozów wsparcia.
***












