Kierowca BMW koniecznie chciał wyprzedzić "elkę". Stanie przed sądem
We wrześniu ubiegłego roku na jednej z ulic Mysłowic kierujący BMW wyprzedzał "na trzeciego" i omal nie doprowadził do zderzenia czołowego. Ten niebezpieczny manewr został nagrany przez wideorejestrator jednego z pojazdów, a sprawa trafiła do sądu.

W skrócie
- Kierowca BMW wyprzedzał na trzeciego na ul. Obrzeżnej Północnej w Mysłowicach, ignorując linię podwójną ciągłą.
- Manewr został zarejestrowany przez wideorejestrator, a sprawa trafiła do sądu.
- Za takie wykroczenie grozi kara finansowa, zakaz prowadzenia pojazdów lub kara pozbawienia wolności.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Do groźnego zdarzenia doszło na ul. Obrzeżnej Północnej. Kierowca BMW rozpoczął wyprzedzanie mimo obowiązującej linii podwójnej ciągłej i nie zakończył manewru na wyprzedzeniu jednego pojazdu. Najprawdopodobniej impulsem do tak ryzykownego zachowania był jadący przed nim samochód nauki jazdy, który kierowca postanowił wyprzedzić za wszelką cenę. Jadąc "na trzeciego" prawie doprowadził do czołowego zderzenia.
Wyprzedzał "na trzeciego". Sprawa trafiła do sądu
Manewr został zarejestrowany przez dwie kamery zamontowane w innym samochodzie. Na nagraniu widać, że kierowca BMW rozpoczął wyprzedzanie ignorując linię podwójną ciągłą, a w momencie wyprzedzania samochodu nauki jazdy omal nie zderzył się z nadjeżdżającym z przeciwnego kierunku Volkswagenem.
Zachowanie kierowcy BMW zostało zakwalifikowane jako stworzenie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Policjanci sporządzili wobec niego wniosek o ukaranie, a o dalszych konsekwencjach zdecyduje sąd, który poza nałożeniem mandatu karnego może orzec również zakaz prowadzenia pojazdów, a nawet karę pozbawienia wolności.
Jaki mandat grozi za wyprzedzanie na linii podwójnej ciągłej?
Znak P-4, czyli linia podwójna ciągła, rozdziela pasy ruchu o przeciwnych kierunkach i oznacza zakaz przejeżdżania przez tę linię oraz najeżdżania na nią. Podwójna linia ciągła nie jest jednoznaczna z zakazem wyprzedzania, a jej zadaniem jest oddzielenie pasów ruchu o przeciwnych kierunkach. Wyprzedzanie jest więc możliwe wyłącznie w sytuacji, gdy kierowca nie najeżdża na tę linię, co w praktyce w zdecydowanej większości przypadków jest niemożliwe.
Różnica w kwestii kary jest jednak znacząca, ponieważ ustawodawca przewidział inne sankcje za najechanie na linię podwójną ciągłą, a inne za wyprzedzanie w miejscach niedozwolonych. Za najechanie na linię podwójną ciągłą grozi mandat w wysokości 200 zł, natomiast sam manewr wyprzedzania wiąże się z karą 1 tys. zł oraz 15 punktami karnymi.
Warto zaznaczyć, że dopuszczalne jest ominięcie pojazdu zatrzymanego w miejscu, który uniemożliwia przejazd bez przekraczania lub najeżdżania na linię podwójną ciągłą. Choć przepisy nie regulują tego wprost to jest to jedyna sytuacja, w której kierowca nie zostanie ukarany. Dotyczy to pojazdów zatrzymanych niezgodnie z przepisami lub unieruchomionych na skutek awarii bądź kolizji.
643 wypadki spowodowane wyprzedzaniem. 69 osób zostało rannych
Nieprawidłowe wyprzedzanie jest jedną z częstszych przyczyn wypadków drogowych. W ubiegłym roku na śląskich drogach odnotowano 643 zdarzenia spowodowane błędami przy tym manewrze. W ich wyniku 69 osób zostało rannych, a 14 poniosło śmierć. Policjanci przypominają, że wyprzedzanie jest dozwolone wyłącznie w miejscach, gdzie pozwalają na to przepisy oraz warunki drogowe.









