Elektryczny, a dymi jak diesel? Zaskakująca prawda o e-autobusach
Zimowa eksploatacja autobusów elektrycznych często ujawnia ich ograniczenia, szczególnie w niskich temperaturach. Mimo to niektóre miasta potrafią pogodzić ekologię z niezawodnością i rozsądnymi kosztami. Przykładem jest Gniezno, gdzie od 2024 roku autobusy elektryczne obsługują miejskie linie. Konieczny jednak był pewien kompromis.

W skrócie
- Zimą autobusy elektryczne mają trudności z eksploatacją, objawiające się spadkiem pojemności akumulatorów, zwiększonym zużyciem energii i wydłużonym czasem ładowania.
- W Gnieźnie od 2024 roku funkcjonują elektryczne autobusy Solaris, które zimą korzystają z agregatów grzewczych na olej napędowy do ogrzewania wnętrza pojazdu.
- Miasto Gniezno oszczędza na kosztach paliwa dzięki elektrycznym autobusom, mimo wykorzystania ogrzewania spalinowego.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Od pewnego czasu w przestrzeni medialnej pojawiają się doniesienia dotyczące trudności w użytkowaniu autobusów elektrycznych w warunkach zimowych. Spadek pojemności akumulatorów, zwiększone zużycie energii oraz znacząco wydłużony czas ładowania prowadzą do poważnych problemów eksploatacyjnych. W efekcie autobusy elektryczne nie zawsze są w stanie realizować pełne trasy, a część z nich zostaje wyłączona z ruchu.
Przykre realia elektromobilności. Mróz wrogiem autobusów
Znaczącym przykładem problemów była sytuacja z 2024 roku w norweskim Oslo, kiedy elektryczne autobusy obsługujące południową część miasta całkowicie wstrzymały kursowanie. Z powodu ekstremalnie niskich temperatur przez cały dzień anulowano około 1000 połączeń z 13 tysięcy zaplanowanych. Jak przekazywała wówczas rzeczniczka przedsiębiorstwa Ruter, gwałtowny spadek zasięgu autobusów uniemożliwił skuteczne zapewnienie odpowiedniej liczby naładowanych pojazdów na trasach.
Do podobnej sytuacji doszło również w 2025 roku w szwedzkim mieście Skelleftea. Z komunikatu opublikowanego na stronie internetowej lokalnego przewoźnika wynikało, że z powodu silnych mrozów odwołano wszystkie kursy elektrycznych autobusów miejskich. Jak wyjaśniono, czasowe wstrzymanie ruchu było niezbędne, aby umożliwić odpowiednie ogrzanie baterii w pojazdach bezemisyjnych.
Aby przekonać się o problemach związanych z eksploatacją autobusów elektrycznych, nie trzeba jednak udawać się do Skandynawii. Niespełna dwa lata temu informowaliśmy o kłopotach z elektrycznymi autobusami w Krakowie, kiedy jeden z nich rozładował się na Moście Dębnickim, powodując poważne utrudnienia w ruchu. Podobne wyzwania stoją dziś przed wieloma europejskimi firmami transportowymi, które stopniowo wymieniają flotę pojazdów spalinowych na rozwiązania uznawane za bardziej przyjazne środowisku.
Czy da się połączyć ekologię z mroźną zimą? Jest jeden sposób
Powstaje więc pytanie, czy komunikacja miejska dysponuje rozwiązaniem, które łączy proekologiczny charakter z wysoką niezawodnością i bezproblemową eksploatacją? Jak się okazuje - tak. Przykładem może być Gniezno, które od 2024 roku z powodzeniem wdraża autobusy elektryczne do floty Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Obecnie po ulicach pierwszej stolicy Polski kursuje 10 autobusów elektrycznych marki Solaris.
Jak donosi serwis gniezno24.com, już w trakcie realizacji inwestycji pojawiały się wątpliwości, czy bezemisyjne autobusy poradzą sobie zimą, kiedy niskie temperatury mogą znacząco oddziaływać na baterie. Odpowiedzi na te pytania przyniosło niedawne posiedzenie Komisji Rewizyjnej. Przedstawiciele przedsiębiorstwa komunikacyjnego zapewnili, że pojazdy bez przeszkód kursują nawet w mroźne dni, a co więcej - funkcjonują wtedy sprawniej niż podczas upałów. Jak to możliwe? Paradoksalnie rozwiązaniem okazuje się dobrze znany olej napędowy.
Elektryczne Solarisy, które kursują po ulicach Gniezna wyposażono w spalinowe agregaty grzewcze, których zadaniem jest ogrzewanie przestrzeni pasażerskiej. Tak zwane "webasta" uruchamiają się w momencie spadku temperatury otoczenia, umożliwiając ogrzanie wnętrza pojazdu bez gwałtownego obniżenia jego zasięgu. Nie zmienia to jednak faktu, że urządzenia te wykorzystują olej napędowy i w przeciwieństwie do nowoczesnych silników wysokoprężnych nie muszą być wyposażone w systemy oczyszczania spalin (katalizatory czy filtry cząstek stałych). To właśnie dlatego zimą na ulicach wielu miast można zaobserwować elektryczne autobusy otoczone kłębami ciemnych spalin.
Jazda na prądzie jest dużo tańsza. Nawet z "webasto"
Wojciech Gulczyński, prezes MPK w Gnieźnie, nie próbuje jednak zakłamywać rzeczywistości i otwarcie przyznaje, że elektryczny tabor miasta wyposażony jest w "klasyczne" nagrzewnice zasilane paliwem. Jak jednocześnie podkreśla, obecne koszty przejazdu 12-metrowego autobusu na dystansie 100 kilometrów wynoszą około 180 złotych w przypadku paliwa oraz około 120 złotych przy zasilaniu energią elektryczną.
Oznacza to, że miasto oszczędza miesięcznie na paliwie około 80-90 tysięcy złotych, przy czym koszty energii elektrycznej sięgają 60 tysięcy złotych. W efekcie daje to około 30 tysięcy złotych realnych oszczędności. Wbrew pozorom, taka kwota stanowi istotne wsparcie dla budżetu i przekłada się na dalszy rozwój miasta z korzyścią dla mieszkańców.









