Ceny paliw eksplodowały. Japonia bije rekord sprzed 36 lat
Konflikt na Bliskim Wschodzie bardzo szybko odzwierciedlił się przede wszystkim na cenach paliw. Rekordowe kwoty pojawiły się na pylonach w Japonii, gdzie tak wysokich cen nie odnotowano od ponad trzech dekad. Kraj Kwitnącej Wiśni nie jest jednak odosobnionym przypadkiem, bo drastyczne wzrosty widać na całym świecie.

W skrócie
- Średnia cena benzyny w Japonii osiągnęła 190,8 jena za litr, co jest najwyższym poziomem od 1990 roku, a rząd wprowadził system dopłat, by obniżyć ceny.
- Ceny paliw na świecie wzrosły po zamknięciu cieśniny Ormuz w wyniku eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie.
- W Polsce również odnotowano podwyżki, a rząd analizuje możliwość obniżki podatków tylko w przypadku wzrostu ceny baryłki ropy Brent do 120–130 dolarów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Średnia cena benzyny w Japonii wzrosła do 190,8 jena za litr (ok. 1,20 dolara), co jest najwyższym poziomem od 1990 r. To moment symboliczny, bo właśnie wtedy zaczęto prowadzić obecne statystyki rynku paliw.
Tak wysoki poziom cen to efekt bezpośredniego uderzenia geopolityki w gospodarkę, a Japonia jest wyjątkowo wrażliwa na tego typu perturbacje. Minister gospodarki Ryosei Akazawa podkreśla, że około 70 proc. importowanej ropy pochodzi z rejonu Zatoki Perskiej. W praktyce oznacza to, że każde zakłócenie w tym regionie niemal natychmiast przekłada się na ceny na stacjach paliw.
Rząd Japonii reaguje natychmiast na podwyżki cen paliw. Rusza system dopłat
Władze Japonii nie zamierzają biernie przyglądać się tej sytuacji i natychmiast wprowadzają działania, dzięki którym uda się obniżyć koszty detaliczne w ciągu kilkunastu dni do poziomu około 170 jenów.
W ramach interwencji do obiegu ma trafić nawet 80 mln baryłek ropy, co odpowiada około 45 dniom krajowego zapotrzebowania. Proces podzielono na etapy - najpierw wykorzystywane są zapasy sektora prywatnego, a następnie uruchamiane będą rezerwy państwowe. Dodatkowo wprowadzony zostanie system dopłat dla stacji paliw, który ma ustabilizować ceny w najbliższych dniach.
Cieśnina Ormuz zamknięta. To stąd zaczęły się podwyżki cen paliw na całym świecie
Za gwałtownym wzrostem cen stoi eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i w jej efekcie zamknięcie cieśniny Ormuz, czyli jednego z najważniejszych szlaków transportowych ropy naftowej na świecie. W normalnych warunkach przepływa przez nią około 20 proc. globalnych dostaw surowca.

Polska też odczuwa skutki zamknięcia cieśniny Ormuz. Ceny paliw wyraźnie w górę
Podwyżki cen paliw widoczne są w całej Europie, a także w Polsce, gdzie - jak wskazują eksperci - skala wzrostów jest niższa niż w wielu innych krajach na Starym Kontynencie. Na dzień 18 marca olej napędowy kosztuje średnio 8,08 zł za litr, a benzyna Pb95 - 6,83 zł za litr. Cena ropy Brent zbliżyła się do poziomu 101 dolarów za baryłkę.
Eksperci e-petrol.pl podkreślają, że rząd stara się ograniczyć skutki wzrostów bez nadmiernego obciążania spółek paliwowych. Dzięki obniżeniu marży przez Orlen wzrost cen paliw w Polsce jest niższy niż w krajach sąsiednich. Jeśli sytuacja na rynkach surowców się ustabilizuje, rząd nie planuje bardziej radykalnych kroków - takich jak obniżka VAT - choć w razie pogłębienia kryzysu takie rozwiązania pozostają możliwe.
Czy rząd analizował obniżenie podatków na paliwa w Polsce?
Jak poinformował minister energii Miłosz Motyka, analizowano możliwość obniżki podatków - zarówno VAT, jak i akcyzy - co bezpośrednio przełożyłoby się na niższe ceny na stacjach. Nie jest to jednak takie proste zadanie, bo granicą, która może przesądzić o podjęciu takie działania, jest poziom cen ropy. Dopiero jeśli cena baryłki ropy Brent wzrośnie do poziomu 120-130 dolarów to scenariusz obniżki podatków może stać się realny.










