Reklama

Rekordowe długi Polaków. Przez biedę czy roztargnienie?

Ponad 400 mln zł - na taką kwotę opiewają wystawione w tym roku przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny kary dla kierowców, którzy nie dopilnowali obowiązku zawarcia polisy OC na posiadany pojazd. Urząd prowadzi też blisko 17 tys. postępowań regresyjnych, w których kierowcy - z własnej kieszeni - pokryć muszą wyrządzone szkody!

Przypominamy: w okresie 1.03 - 31.08.2020 UFG wystawił ponad 100 tys. wezwań do zapłaty kar za brak ciągłości OC pojazdów. Aż 67 proc. z nich stanowiły wezwania dotyczące 100 proc. opłaty (brak OC powyżej 14 dni), opiewające na kwotę 5200 zł. W sumie, biorąc tylko pod uwagę wspomniany okres, "zapominalscy" kierowcy mają do zapłacenia ponad 400 mln zł!

Reklama

"Na braku ważnego OC naprawdę nie warto oszczędzać. W razie szkody odpowiadamy swoim majątkiem osobistym, koszty, które będziemy musieli pokryć z własnej kieszeni mogą sięgać kilkuset tysięcy złotych, czy nawet miliona i więcej... a to wszystko "dzięki" rzekomej oszczędności rzędu kilkuset złotych rocznie, bo tyle wynosi średnia cena polisy OC komunikacyjnego." - tłumaczy w rozmowie z Interią Damian Ziąber z UFG.

Na szczęście, nie każde wezwanie kończy się nałożeniem dotkliwej kary. W wyjątkowych przypadkach urząd może zrezygnować z jej wymierzenia. "Rozumiemy trudną sytuację niektórych kierowców. Są przypadki, w których korzystamy z możliwości ulżenia w opłacie za brak ważnego OC. Jednak niektórzy zdają się zapominać, że samo powiedzenie "jest pandemia" nie brzmi zbyt przekonująco, podobnie jak "zamknięty punkt sprzedaży ubezpieczeń". Na te dwa powody najczęściej wskazują w swoich odwołaniach nieubezpieczeni kierowcy - dodaje Ziąber.

Kara w wysokości 5200 zł to jednak nic, w porównaniu z konsekwencjami, jakie grozić nam mogą za poruszanie się nieubezpieczonym pojazdem po drogach publicznych. Każda spowodowana szkoda skutkuje odpowiedzialnością majątkową kierowcy lub właściciela pojazdu. Koszty jej usunięcia pokrywa właśnie UFG, a następnie występuje do sprawcy z tzw. "regresem". "Rekordziści" mają do zwrotu odpowiednio: 1,37 i 1,4 mln zł. Oznacza to de facto kompletne załamanie finansów rodzinnych. Owszem - wspomniane kwoty mają charakter rekordowy, ale koszty kolizji czy wypadku z udziałem osób bardzo często sięgają kilkudziesięciu czy kilkuset tysięcy złotych!

W rozmowie z Interią Damian Ziąber z UFG podaje, że aktualnie Urząd prowadzi blisko 17 tysięcy (!) postępowań regresowych. Średnia wartość roszczenia z tytułu odszkodowania wynosi obecnie 16 799 zł. Dla porównania - średnia cena polisy OC, wg danych Polskiej Izby Ubezpieczeń, to niespełna 550 zł! Jak w praktyce wygląda tzw. postępowanie regresowe?

Po wypłacie świadczenia poszkodowanemu Fundusz występuje do sprawcy szkody i nieubezpieczonego posiadacza pojazdu o zwrot wypłaconego świadczenia. W wezwaniu podana jest kwota roszczenia oraz niezbędne wyjaśnienia. Sprawca szkody i posiadacz pojazdu mają 30 dni na uregulowanie należności względem UFG, na rachunek podany w wezwaniu. Spłata zadłużenia przez jedną z tych osób zwalnia drugą z obowiązku zapłaty. Jeżeli dłużnik nie dotrzyma terminu spłaty lub nie zareaguje na otrzymane wezwanie sprawa jest kierowana na drogę postępowania sądowego w celu uzyskania tytułu wykonawczego. Skierowanie przez UFG sprawy do sądu oznacza dla sprawcy szkody i posiadacza pojazdu konieczność poniesienia dodatkowych kosztów sądowych i odsetek. Jeżeli po wyroku dłużnik nadal będzie się uchylać od spłaty zobowiązania w sprawie zostaje wszczęte postępowanie egzekucyjne, prowadzone przez komornika sądowego.

Wypada wiedzieć, że umorzenie postępowania egzekucyjnego przez komornika (np. wobec czasowej niewypłacalności dłużnika) nie kończy postępowania windykacyjnego w UFG. Egzekucja może być wszczynana wielokrotnie, aż do całkowitego zwrotu zasądzonych należności. Damian Ziąber z UFG wskazuje, że: "Wielu kierowców podnosi argument dotyczący wysokiej ceny polisy OC względem wartości pojazdu, zapominając, że obie kwestie mają ze sobą niewiele wspólnego - polisa OC służy bowiem zabezpieczeniom ewentualnych przyszłych roszczeń osób trzecich".

Co ciekawe, wiele kar to wynik zwykłego roztargnienia kierowców! Świadczą o tym najczęstsze przyczyny braku polisy OC. Pierwsza z nich to wygaśnięcie ubezpieczenia zbywcy pojazdu. Trzeba pamiętać, że nabywca pojazdu korzysta z OC sprzedającego, ale tylko do końca okresu, który widnieje na polisie. Po tym czasie ubezpieczenie wygasa, a nowy właściciel auta ma obowiązek wykupienia własnego OC w dowolnie wybranym zakładzie ubezpieczeń (najpóźniej w ostatnim dniu ważności polisy zbywcy) . Nie zadziała tutaj tzw. automatyzm w odnowieniu polisy. Inna przyczyna to błędne przekonanie o braku konieczności posiadania ważnej polisy OC dotyczącej pojazdu, który jest niesprawny technicznie i/lub nieużytkowany. Takie okoliczności nie mają znaczenia dla ustawowego obowiązku ubezpieczenia i tak długo, jak pojazd jest zarejestrowany, bez względu na jego stan techniczny i fakt użytkowania lub nie, obowiązek posiadania ważnego OC nadal istnieje. Kolejny częsty przypadek braku ważnej polisy OC to nieopłacenie pełnej składki za ubezpieczenie. Polisa OC zostanie przedłużona na kolejne dwanaście miesięcy tylko w przypadku opłacenia wszystkich rat składki za ubezpieczenie (oczywiście pod warunkiem, że umowa nie została wypowiedziana). Jeśli nie zapłacimy którejkolwiek z rat do końca okresu ubezpieczenia, to ubezpieczenie wygasa wraz z upływem okresu, na który zostało wykupione.

Paweł Rygas

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama