Renault Grand Kangoo ośmieszałby wszystkie SUV-y. Gdyby nie silnik
Renault Grand Kangoo to, patrząc pod kątem praktyczności, auto niemal perfekcyjne: przestronne, wygodne, pełne zmyślnych rozwiązań i z pojemnym bagażnikiem. W efekcie bez problemu mógłby stanowić punkt odniesienia, jak robić praktyczne auto i tym samym pokonać większość SUV-ów dostępnych na rynku. Jedynym, choć znaczącym, kontrargumentem jest tylko (i aż) silnik.

Spis treści:
- Jaki bagażnik ma Renault Grand Kangoo?
- Wnętrze Renault Grand Kangoo
- Jakie rozmiary ma Renault Grand Kangoo?
- Silniki w Renault Grand Kangoo
- Jak jeździ Renault Grand Kangoo z silnikiem benzynowym?
- Wersje wyposażenia Renault Grand Kangoo
- Ile kosztuje Renault Grand Kangoo?
Renault Grand Kangoo, czyli powiększona wersja osobowego Kangoo, to auto, które potrafi zamknąć usta osobom twierdzącym, że SUV-y to praktyczne auta. Oczywiście mają one niewątpliwe zalety - wszak nie bez powodu SUV-y cieszą się obecnie tak dużą popularnością. Ich kierowcy mogą zwracać uwagę na optymalną pozycję za kierownicą, większą wygodę przy pokonywaniu nierówności, czy też na sam fakt znacznie bardziej komfortowego wsiadania.
Jaki bagażnik ma Renault Grand Kangoo?
Trudno jednak nazwać większość SUV-ów praktycznymi, jeśli naprzeciw nich postawi się właśnie Renault Grand Kangoo. Co prawda francuski kombivan nie wygląda tak dobrze (ba, można wręcz stwierdzić, że stylistycznie jest to właściwie nijakie auto), ale jeśli chodzi o praktyczność, trudno mu dorównać. Wystarczy spojrzeć na pojemność bagażnika: przy rozłożonych wszystkich siedmiu fotelach mieści się tam 500 litrów bagażu. To już samo w sobie wygląda bardzo dobrze, ale jeżeli złożymy wszystkie fotele (w tym pasażera z przodu), oprócz siedzenia kierowcy, otrzymamy aż 3 750 litrów przestrzeni bagażowej.

Wnętrze Renault Grand Kangoo
Ale na tym walory praktyczne się nie kończą, bowiem w aucie mamy też rozlokowane różne schowki, np. przed kierowcą, o łącznej pojemności 58 litrów. Nie ma rzeczy, której nie bylibyśmy w stanie schować w tym samochodzie.
Oczywiście samochód nie tylko sprawnie przewiezie różnego rodzaju ładunki, ale też osoby. I to, jak już nadmieniłem, dokładnie siedem. W tym aucie perspektywa siedzenia na samym końcu (gdzie z reguły jest niewiele miejsca) wcale nie musi być traktowana jako kara. W trzecim rzędzie mamy dwa pełnowymiarowe miejsca, na których nawet dorosła osoba będzie siedziała bardzo wygodnie. Producent chwali się tutaj największą w segmencie przestrzenią na wysokości kolan wynoszącą 164 mm.

W trzecim rzędzie foteli nie tylko wygodnie się siedzi, ale też stosunkowo łatwo się do niego dostać. Mamy dwie pary drzwi przesuwnych o szerokości 83 cm (to o 18 cm więcej niż w zwykłym Kangoo). Do tego mamy też niskie progi oraz łatwo składane siedzenia w drugim rzędzie. Swoją drogą fotele w drugim i trzecim rzędzie można niezależnie od siebie przesuwać, składać i wyjmować. To daje sporą możliwość personalizacji układu wnętrza.

Praktycznie jest także w pierwszym rzędzie siedzeń. Mamy 10-calowy konfigurowalny wyświetlacz wskaźników, który może działać w różnych trybach widoku. Dostępny jest układ z okrągłymi tarczami (trudno tutaj mówić o zegarach, bo są to tylko tarcze bez cyfr) lub z wyszczególnieniem działania systemów bezpieczeństwa. Za obsługę multimediów odpowiada natomiast stosunkowo niewielki, ośmiocalowy ekran wyposażony w nawigację. Nie jest to jednak najnowszy system openR link z wbudowanymi usługami Google, a układ poprzedniej generacji, czyli easy link.

Brak integracji choćby z Mapami Google nie powinien być jednak dla nas dużym problemem, bo przecież możemy skorzystać tej aplikacji po podłączeniu telefonu (także bezprzewodowo) za pośrednictwem Android Auto i Apple CarPlay. Telefon zaś możemy ułożyć na półce z funkcją indukcyjnego ładowania.
Co prawda Grand Kangoo, podobnie jak inne modele francuskiej marki, zwiększa poziom digitalizacji. Mimo wszystko jednak ten poziom, w porównaniu z innymi autami Renault, jest stosunkowo niski. W aucie znajdziemy sporą, jak na dzisiejsze czasy, liczbę przycisków. Przełączniki służące np. do sterowania podgrzewaniem foteli czy trybami jazdy znajdują się pod ekranem. Jeszcze niżej mamy natomiast fizyczne pokrętła do sterowania klimatyzacją. Nie musimy się martwić o problemy z regulacją przez jakieś dotykowe suwaki czy skróty na samym ekranie. W tej kwestii nie ma bardziej praktycznego rozwiązania niż pokrętła.

Fizyczne przyciski znajdziemy także choćby na kierownicy. Do tego dochodzi jeszcze pokaźnych rozmiarów dźwignia siedmiobiegowej skrzyni automatycznej. Spora szyba gwarantuje natomiast bardzo dobrą widoczność. Słowem, wewnątrz Grand Kangoo bez wątpienia jest praktycznie.
Jedynym elementem w środku tego samochodu, który mi przeszkadza, jest ten kompletnie niepotrzebny nikomu dekor imitujący drewno. Ani to ładne, ani też w jakimkolwiek wymiarze poprawiające praktyczność auta.

Jakie rozmiary ma Renault Grand Kangoo?
Oczywiście spora przestrzeń bagażowa i bardzo dużo miejsca dla podróżujących oznacza jedno: to nie jest małe auto. I zdecydowanie to prawda. Renault Grand Kangoo ma 4 911 mm długości (dla porównania zwykłe Kangoo ma długość 4 486 mm). Dodatkowo rozstaw osi Grand Kangoo to 3 100 mm, a nie 2 716 mm, jak w zwykłym Kangoo.

Silniki w Renault Grand Kangoo
Fakt, że auto nie należy do najmniejszych sprawia, że powinien być wyposażony w dość mocny silnik. I tutaj niestety objawia się największy mankament tego samochodu: paleta napędowa nie jest zbyt imponująca. Samochód dostępny jest w dwóch wariantach: z silnikiem benzynowym o pojemności 1,4 l generującym 130 KM i 240 Nm (z sześciobiegową skrzynią manualną lub siedmiobiegowym automatem) lub z jednostką wysokoprężną o pojemności 1,5 l generującą 115 KM i 270 Nm (z sześciobiegową skrzynią manualną).

Nadmieniłem już, że testowane przez nas auto wyposażone jest w skrzynię automatyczną, więc, jak łatwo się domyślić, była to wersja benzynowa. W tej wersji auto rozpędza się do 100 km/h w 12,2 s (to i tak najlepszy czas z dostępnych wariantów napędowych) i, podobnie jak w przypadku benzyniaka ze skrzynią manualną, może gnać z prędkością 180 km/h.
Jak jeździ Renault Grand Kangoo z silnikiem benzynowym?
Jednostka benzynowa oferuje trochę za mało mocy na wprawianie w ruch tego niemałego samochodu. Jej niedobór szczególnie odczuwalny jest w trybach normalnym i Eco. W trybie Perso jest lepiej, choć i tak możemy odnieść wrażenie, że tych koni mechanicznych przydałoby się więcej. Za mała moc przekłada się również na zapotrzebowanie na paliwo. Najniższe zużycie, jakie udało mi się uzyskać w czasie jazdy drogami miejskimi i podmiejskimi, to 7,9 l/100 km. Warto jednak zaznaczyć, że był to okres, kiedy mróz sięgał -12 stopni Celsjusza (siłą rzeczy zapotrzebowanie na paliwo było nieco większe). Wyjechanie na trasę po ośnieżonej i oblodzonej drodze nie było wówczas dobrym pomysłem.
Samochód jest jednak, mimo swojej bryły, zaskakująco stabilny i bardzo przyjemnie wchodzi w zakręty. Sztywność nie oznacza tu jednak ubytków w komforcie, wszak mowa o samochodzie francuskiej marki. Auto pokonuje nierówności, nawet te większe, niemal niezauważalnie. Oczywiście dość miękki jest również układ kierowniczy, ale w takim aucie wydaje się to dość zrozumiałe.
Na pochwałę zasługuje płynnie pracujący siedmiobiegowy automat. Gdyby nie obrotomierz (a właściwie tylko wirtualne pole z tarczą zegara bez cyfr) trudno byłoby wyłapać, kiedy auto zmienia przełożenia. O ile do pracy samej skrzyni nie mam zastrzeżeń, to już do samej obsługi kierunków jazdy delikatnie tak. Przesuwając dźwignią trudno wyczuć, gdzie są te środkowe (nie skrajne) przełożenia. Chcesz wrzucić wsteczny, a dźwignia od razu leci na skrają pozycję P. Bywa to irytujące, kiedy chcecie szybko zawrócić i przesuwacie dźwignię na R, a w rzeczywistości wrzucacie pozycję parkingową.
Wersje wyposażenia Renault Grand Kangoo
Renault Grand Kangoo dostępne jest w dwóch wariantach wyposażenia. W standardowej Equilibre znajdziemy m.in.:
- aktywny system utrzymania pasa ruchu
- system wykrywania zmęczenia kierowcy
- czujniki parkowania z tyłu
- kamerę cofania
- światła Full LED
- lusterka zewnętrzne elektryczne, podgrzewane
- dwustrefową klimatyzację automatyczną
- fotel kierowcy z regulacją wysokości
- 16-calowe felgi stalowe
Wyższa odmiana Techno wprowadza dodatkowo:
- czujniki parkowania z przodu, tyłu i po bokach
- 8-calowy ekran multimediów z nawigacją i łącznością z telefonem za pośrednictwem Android Auto i Apple CarPlay
- fotel kierowcy z regulacją wysokości i regulacją lędźwiową
- 17-calowe felgi aluminiowe
- relingi dachowe
Oprócz tego w ramach opcji pakietów dodatkowych można zamówić m.in.:
- adaptacyjny regulator prędkości
- aktywny system kontroli martwego pola
- indukcyjną ładowarkę
- podgrzewane przednie fotele
Ile kosztuje Renault Grand Kangoo?
W podstawowej odmianie wyposażenia z jednostką benzynową i manualną skrzynią biegów za samochód trzeba będzie zapłacić 134 900 zł. Jednostka benzynowa ze skrzynią automatyczną połączona jest tylko z wyższym wariantem wyposażenia. Wówczas trzeba zapłacić co najmniej 150 900 zł. Ceny wersji wysokoprężnej (dostępnej już w standardowej odmianie wyposażenia) zaczynają się od 132 900 zł.
Renault Grand Kangoo to niemal punkt odniesienia, jak w dzisiejszych czasach robić praktyczne samochody. To auto przestronne (także w 3 rzędzie), pakowne, wygodne i proste w obsłudze (dzięki fizycznym przełącznikom). Jego jedynym, a jednocześnie największym, mankamentem są za słabe jednostki napędowe. Pozostaje więc pytanie, co oferuje konkurencja.
Konkurencją dla Grand Kangoo są również auta marek francuskich, należących do koncernu Stellantis. Citroen Berlingo w dłuższym wariancie XL dostępny jest z trzecim rzędem foteli (choć warto zaznaczyć, że opcjonalnie). Samochód jest jednak krótszy od konkurenta spod znaku Renault. Ma 4 720 mm. Berlingo szczególnie interesuje wyborem wersji wysokoprężnych, ponieważ w wariancie wydłużonym może go wprawiać w ruch jednostka Diesla w dwóch wariantach: 100 KM i 130 KM. Oba z sześciobiegową skrzynią manualną. Oprócz tego dostępna jest również odmiana elektryczna zapewniająca 136 KM i zasięg do 339 km. Ceny odmiany XL ze 100-konnym Dieslem zaczynają się katalogowo od 126 750 zł, przy czym po promocji auto można kupić za 110 273 zł. Trzeci rząd foteli wymaga dopłaty 2,8 tys. zł.
Innym reprezentantem w ramach Stellantisa jest Peugeot Rifter. W wersji wydłużonej (4 755 mm) opcjonalnie można nabyć trzeci rząd foteli. Co ważne, dostępne są one tylko w niższej wersji wyposażenia, Allure. W takiej konfiguracji Rifter może być wyposażony w wysokoprężny silnik o pojemności 1,5 l generujący 100 KM (z sześciobiegową skrzynią manualną) lub 130 KM (z sześciobiegową skrzynią manualną lub ośmiobiegowym automatem). Oprócz tego w ofercie jest również wariant elektryczny o mocy 136 KM i z zasięgiem do 328 km (w wariancie 7-miejscowym). Ceny zaczynają się od 130 200 zł za wydłużone auto w podstawowej wersji wyposażenia ze 100-konnym silnikiem Diesla. Trzeci rząd foteli wymaga jednak dopłaty 5 tys. zł.
Jeśli ktoś poszukuje mocniejszych jednostek wysokoprężnych (czy też alternatywy dla silnika benzynowego) powinien pamiętać, że 130-konny Diesel w modelu Citroena i Peugeota na rozpędzenie się do 100 km/h potrzebuje, podobnie jak Grand Kangoo z silnikiem benzynowym, ponad 12 sekund. Z drugiej strony zapotrzebowanie na paliwo będzie niższe. Górne widełki danych producenta oscylują wokół 6 litrów.














