BAIC 5 z LPG na co dzień. Pewne rzeczy irytują, ale na stacji mu wybaczysz
Długodystansowy BAIC 5, który od kilku miesięcy "pracuje" w naszej redakcji, w końcu trafił w moje ręce. Mój plan na ten samochód był bardzo intensywny: przejazdy do miejscowości oddalonych kilkadziesiąt kilometrów od Wrocławia, przejazd drogami krajowymi do stolicy Dolnego Śląska, a następnie kilka podróży po mieście i kolejne kilometry poza nim. Chiński SUV z instalacją LPG potrafił mnie miło zaskoczyć, ale czasami również zirytował.

W skrócie
- BAIC 5 z fabryczną instalacją LPG oferowaną za symboliczną złotówkę przez dealerów wyróżnia się nowoczesnym wyglądem i bogatym wyposażeniem wersji Luxury.
- Instalacja LPG ogranicza pojemność bagażnika z powodu konieczności przewożenia koła zapasowego wewnątrz, a wnętrze auta zaskakuje sportowymi fotelami i dobrą ilością miejsca dla pasażerów.
- W trakcie codziennego użytkowania auto irytuje przy tankowaniu z powodu konieczności odkręcania dwóch korków, a zużycie paliwa zarówno w mieście, jak i na trasie jest wyższe niż oczekiwano.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Wcale nie dziwię się, że BAIC sprzedał w zeszłym roku w Polsce ponad 5 tys. samochodów. Na ulicach "piątka" prezentuje się bardzo atrakcyjnie i nowocześnie. Czarny dach, dynamicznie stylizowane reflektory, trójwymiarowe grafiki tylnych lamp, dzielony spojler dachowy i rzucający się w oczy żółty lakier metalizowany, który nie wymaga dopłaty. Te cechy sprawiają, że chiński SUV jest ciekawą alternatywą w swoim segmencie.
Jednak największym magnesem na polskich klientów jest "fabryczna" instalacja LPG, którą dealerzy oferują za symboliczną złotówkę (lub opony zimowe). To duża oszczędność, bowiem regularna cena instalacji wynosi od 4699 do 5207 zł - w zależności od pojemności butli, która może mieć 52,5 lub 62 l.

BAIC 5 z LPG i pojemność bagażnika
Przejmuję kluczyki i zbliżam się do auta. Klamki chowane w nadwoziu automatycznie się wysuwają. Wygląda to efektownie, szkoda, że wymiar estetyczny wziął tu górę nad praktycznością. Dzięki temu rozwiązaniu bok nadwozia jest co prawda "czystszy", ale chwycenie takiej klamki nie jest zbyt wygodne.
Rzut oka do wnętrza i pierwsze zaskoczenie. Fotele wyglądają jak wyjęte prosto z hot-hatcha. Nie przypominają typowych foteli, które spotkamy w SUV-ie średniej wielkości. Zagłówki są zintegrowane z fotelem, pod nimi znajduje się otwór z chromowanym akcentem, a całość przeszywana jest żółtą nicią, którą zresztą wykorzystano także na boczkach drzwi. Fotel zachęca by w nim usiąść, ale jak się później przekonałem - wygląd to nie wszystko.

Liczba i pojemność schowków, włącznie z "półkami", na których bezpiecznie można odłożyć telefon jest zadowalająca w codziennym użytkowaniu. Poza skórzanymi przeszyciami jest też sporo plastiku.
Niektóre elementy polakierowano w stylu "piano black", czyli głębokiej, połyskującej czerni. Te ostatnie potrzebują uważnej pielęgnacji, bo potrafią się szybko rysować i przyciągać brud. Z kolei plastikowe elementy trafiły w te miejsca, z którymi mamy rzadko kontakt, więc ogólne wrażenie jakości jest dobre.
Ustawiam elektrycznie regulowany fotel do odpowiedniej pozycji, a następnie udaję się na kanapę. żeby sprawdzić ile miejsca pozostało dla pasażerów z tyłu. Okazuje się, że spokojnie zmieści się tam dorosła osoba o wzroście przekraczającym 1,80 m. Nawet panoramiczny dach nie zabiera miejsca nad głową, a kolana nie wbijają się w oparcia przednich foteli.
Warto odnotować, że oparcie tylnej kanapy można pochylić lub wyprostować, ale zakres tej regulacji jest niewielki. Pasażerowie z tyłu mają też do dyspozycji jeden port USB oraz własny zestaw nawiewów.

Czas na bagażnik. Elektrycznie otwierana pokrywa podnosi się sprawnie, co nie zawsze jest regułą, ale to jeden z niewielu atutów kufra - drugim są haczyki na obu jego ścianach i miejsca "wygrodzone" siatkami na mniejsze rzeczy. Sam bagażnik mieści, według danych fabrycznych, tylko 350 l, co na oko wydaje się wartością zaniżoną.
Niestety, w wersji z LPG kawał przestrzeni zabiera dojazdowe koło zapasowe, które trzeba było przenieść spod podłogi, by zrobić miejsce na dodatkowy zbiornik. Oczywiście, rozwiązaniem na "normalną" pojemność jest pozostawienie koła w garażu, zamiast wozić je w bagażniku.

Jak jeździ BAIC 5? Osiągi i zużycie paliwa
Pod maską BAIC 5 pracuje turbodoładowany silnik o pojemności 1.5. Oferuje 177 KM maksymalnej mocy oraz 305 Nm maksymalnego momentu obrotowego, dostępnego w szerokim przedziale 1500-4500 obr./min. Napęd na przednie koła przenosi dwusprzęgłowa przekładnia automatyczna.
Silnik pracuje harmonijnie, a jego dźwięk jest nieźle wytłumiony. Donośniej odzywa się dopiero przy wysokich obrotach, ale dzięki temu, że maksymalny moment obrotowy jest dostępny już od samego dołu, sprawna jazda nie wymaga mocnego wciskania gazu.

Szczególnie, że pedał gazu działa dość zero-jedynkowo. Efekt? Albo auto zbiera się jak żółw, albo też rusza niemal z piskiem opon - chwilę zajmuje wyczucie, jak ruszać BAIC-iem w sposób optymalny. Skrzynia biegów szybko załącza wyższe przełożenia, aby dbać o ekonomię jazdy, ale też każda zmiana jest wyraźnie wyczuwalna. Na tę przypadłość nie pomaga ani włączenie trybu sportowego skrzyni, ani też sportowego trybu jazdy. BAIC 5 zdecydowanie woli spokojne, płynne tempo.

Zwłaszcza, że jego układ kierowniczy nie zachęca pod żadnym względem do bardziej dynamicznej jazdy - średnio daje wyczucie tego, co dzieje się z kołami. Nadwozie przy mocniejszym skręcie wyraźnie wychyla się na zewnątrz zakrętu. Wówczas okazuje się, że rasowo wyglądające fotele nie zapewniają takiego trzymania bocznego, jakiego można się spodziewać po ich wyglądzie.

W pierwszej chwili wyniki zużycia paliwa mogą wydawać się rozczarowujące. W mieście trudno zejść poniżej 9 l benzyny na 100 km, natomiast w trasie, tylko podczas bardzo delikatnej jazdy, można zobaczyć na wyświetlaczu wyniki rzędu 7-7,5 l/100 km. Gdy wjedziecie na autostradę, apetyt silnika wyraźnie wzrośnie i skończy się na 10-11 l/100 km.
Jednak decyzja o montażu instalacji gazowej diametralnie zmienia rachunek ekonomiczny. Przyjmując rynkowe ceny LPG z początku 2025 roku na poziomie 2,80-2,90 zł, koszt przejechania 100 km drastycznie spada.
Mimo że zużycie gazu jest fizycznie wyższe o około 15-20 proc. względem benzyny, portfel tego nie odczuje. W trasie, gdzie zapotrzebowanie na "błękitne paliwo" wynosi około 9 litrów LPG, koszt podróży to zaledwie 26 zł za 100 km. W cyklu miejskim spalanie wyniesie ok. 11 litrów gazu, co przekłada się na koszt rzędu 32 zł. Nawet doliczając ewentualny niewielki dotrysk benzyny - są to kwoty, za które przy zasilaniu tradycyjnym nie udałoby się pokonać nawet połowy tego dystansu.

BAIC 5 i nerwowi asystenci
Dopracowania wymagają też systemy asystujące - zwłaszcza ten, który ma utrzymywać samochód na pasie ruchu. Na wąskich drogach, gdy mijamy się z pojazdami z naprzeciwka, za wszelką cenę stara się skierować auto do środka jezdni. Kończy się tym, że kierowca musi "walczyć" z kierownicą. Do tego w mieście zbyt często jesteśmy zasypywani komunikatami o obiektach wokół auta.

Za to z uwagi na homologację modelu, która miała miejsce kilka lat temu, w czasie jazdy nie przeszkadzają systemy takie jak ostrzeżenie o ograniczeniu prędkości czy zmęczeniu - można je wyłączyć raz i nie wrócą po kolejnym uruchomieniu silnika. To dobrze, bo wiedza tego pierwszego na temat ograniczeń prędkości wymaga porządnej aktualizacji.
W codziennej eksploatacji BAIC 5 ma więc swoje mocne, jak i słabe strony, ale te drugie z pewnością osładza fakt, że w bogato wyposażonej wersji Luxury można go kupić za 129 900 zł.











