Reklama

Kiedy straż i policja mogą odholować twój samochód?

W ostatnich latach, dzięki prywatnemu importowi używanych aut z zachodu, samochód przestał być w Polsce towarem luksusowym. Na własne cztery kółka pozwolić może sobie dziś niemal każdy. Nie każdego stać jednak na ich późniejsze utrzymanie.

Widać to doskonale na dużych osiedlach, gdzie miejsca parkingowe coraz częściej okupowane są przez wrastające w ziemię "wraki". W jakich przypadkach samochód może zostać usunięty z parkingu na koszt właściciela?

Reklama

Przykładowo - tylko w Warszawie - w 2015 roku prowadzono czynności w związku z 2240 pojazdami, które strażnicy miejscy uznali za porzucone. Liczba ta utrzymuje się na zbliżonym poziomie od trzech lat. Problem w tym, że przepisy są w tej kwestii mocno niejednoznaczne. Nie istnieje w nich chociażby definicja samochodowego "wraku".

Zgodnie z art. 50a ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r . Prawo o ruchu drogowym (Dz.U.z 2012), poz. 1137 ze zm.) "Pojazd pozostawiony bez tablic rejestracyjnych lub pojazd, którego stan wskazuje na to, że nie jest używany, może zostać usunięty z drogi przez straż gminną lub policję na koszt właściciela lub posiadacza".

Jak informuje warszawska straż miejska - przeprowadzenie czynności w związku z art. 50a warunkowane jest kumulatywnym spełnieniem dwóch przesłanek. Pojazd powinien zostać zakwalifikowany, jako "nie użytkowany" (lub pojazd pozostawiony bez tablic rejestracyjnych) i powinien znajdować się na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub w strefie ruchu. W przypadku, gdy jest on zlokalizowany poza drogą publiczną, strefą zamieszkania lub strefą ruchu, prowadzenie czynności w związku z art. 50a jest możliwe jedynie w sytuacji, gdy pojazd stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa osób.

Tyle teorii. A jak sytuacja wygląda w praktyce? Zwłaszcza w dużych miastach strażnicy miejscy mają pełne ręce roboty. Już kilkudniowe pozostawienie na parkingu auta z "obcą" tablicą rejestracyjną może skutkować dziesiątkami doniesień od mieszkańców. W takich przypadkach służby mają obowiązek ustalenia właściciela i - za pośrednictwem listu poleconego i przyklejonej na szybie auta informacji - wezwać go do usunięcia pojazdu. Takie postępowanie, najczęściej, przynosi skutek. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że decyzja o odholowaniu wydawana jest w ostateczności. Ustawodawca pozostawił bowiem krnąbrnym właścicielom aut pewną lukę...

Problem nie występuje, jeśli mamy do czynienia z samochodem uszkodzonym w wyniku kolizji lub zdekompletowanym. W takich przypadkach nie ma najmniejszych wątpliwości, czy pojazd powinien zostać odholowany. Co innego, jeśli auto ma aktualne badanie techniczne i ubezpieczenie OC. Wówczas decyzja o odholowaniu raczej nie jest wydawana. Brak powietrza w kole czy kilkanaście ulotek za przednią szybą nie świadczy przecież o tym, że mamy do czynienia z autem porzuconym. Pamiętajmy, że żaden z przepisów kodeksu drogowego nie obliguje właściciela pojazdu do jego użytkowania. Pochopne odholowanie mogłoby więc skutkować pozwem ze strony właściciela.

Lukę w przepisach coraz częściej wykorzystują chociażby właściciele firm szukający tanich nośników reklamy. Już tysiąc złotych wystarczy, by nabyć sprawne (przynajmniej w teorii) auto, obwiesić je szyldami i zaparkować w ruchliwym miejscu. W takim przypadku - dopóki pojazd ma ważne ubezpieczenie i OC - złowieszcze pisma od straży miejskiej na niewiele się zdają.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: holowanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama