Reklama

Jest w każdym nowym aucie. Czy system start-stop psuje silnik?

System start-stop znajduje się na liście standardowego wyposażenia w każdym nowym samochodzie. Powstał w celu oszczędzania paliwa i zmniejszania emisji spalin. W praktyce oszczędności są niewielkie, a rozwiązanie przyspiesza zużycie silnika oraz innych podzespołów. Dlatego wielu kierowców nie korzysta z tego systemu.

Jak działa system start-stop?

Działanie systemu start-stop jest bardzo proste. W trakcie jazdy po mieście samochód zatrzymuje się nawet kilkadziesiąt razy podczas kilkukilometrowego przejazdu. W czasie postoju (np. na światłach) system start-stop wyłącza silnik, żeby zmniejszyć zużycie paliwa i ograniczyć emisję szkodliwych substancji do atmosfery.

Po wyłączeniu silnika przez system Start-Stop nadal działają takie układy jak oświetlenie zewnętrzne, aktywne systemy bezpieczeństwa, wycieraczki, deska rozdzielcza, wyświetlacze w kabinie, podgrzewane fotele czy audio. Po wyłączeniu są one zasilane z akumulatora. Jedynym elementem, który jest wyłączany to sprężarka klimatyzacji.

Reklama

Wystarczy, że kierowca wciśnie sprzęgło żeby wrzucić bieg lub puści hamulec (w samochodach ze skrzynią automatyczną), a jednostka napędowa jest ponownie uruchamiana.

Zużycie paliwa w silniku pracującym na biegu jałowym jest niewielkie - zwykle w ciągu godziny typowy silnik w miejskim samochodzie zużywa około litra paliwa. Zatem zatrzymanie pracy silnika na kilkadziesiąt sekund daje niewielkie oszczędności. Dla kierowców, którzy nie chcą korzystać z tego systemu, w każdym samochodzie zamontowano wyłącznik start-stop.

Czy system start-stop psuje silnik?

Większość mechaników przyznaje jednogłośnie, że korzystanie z systemu start-stop powoduje szybsze zużycie silnika oraz jego podzespołów. Po wyłączeniu jednostki napędowej przestaje pracować układ smarowania. To spory problem w silnikach wyposażonych w turbosprężarkę. Brak smarowania prowadzi do tzw. koksowania resztek oleju silnikowego w turbinie, co może doprowadzić do uszkodzenia podzespołu.

W tym samym czasie silnik traci smarowanie, a po uruchomieniu mija chwila zanim układ osiągnie właściwe ciśnienie oleju i dostarczy go do wszystkich węzłów smarowania. Dlatego w niektórych samochodach zaczęto stosować specjalne układy, których zadaniem jest podtrzymywanie ciśnienia oleju silnikowego.

Ciągłe uruchamianie i gaszenie silnika przyspiesza jego zużycie. To samo dotyczy takich podzespołów jak rozrusznik czy alternator. Dużo szybciej zużywa się również łańcuch w układzie rozrządu. Po każdym uruchomieniu silnika potrzeba kilku sekund, żeby osiągnął właściwe napięcie generowane przez napinacz hydrauliczny. Działanie tego mechanizmu jest uzależnione od właściwego ciśnienia oleju silnikowego. 

***

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy