Reklama

Seat Leon ST Cupra - unikalna propozycja

Praktyczne auto rodzinne o sportowych osiągach, to połączenie po które zwykle musimy sięgać do tak zwanych marek premium. Jest jednak na rynku kilka wyjątków od tej reguły, a jednym z nich jest Leon ST Cupra.

Dwa lata temu Seat podjął decyzję o wydzieleniu submarki Cupra, która zajmować się będzie usportowionymi modelami Hiszpanów. W jej ofercie znajdziemy jedynie Atekę, która od samego początku oferowana była pod nową marką. Nie zdecydowano się na "rebranding" Leona, który do końca swojej obecności na rynku (która potrwa najwyżej kilka miesięcy) będzie sprzedawany jako Seat.

Reklama

Hiszpanie postanowili jednak subtelnie nawiązać w najnowszych egzemplarzach Leona Cupry do nowej marki. Chodzi mianowicie o znaczki Seata w miedzianym kolorze - dokładnie takim, w jakim jest logo Cupry. Auta nie znajdziemy też na stronie Seata - trzeba udać się na dedykowaną stronę marki Cupra.

Ciekawostką gamy najmocniejszego Leona pozostaje fakt, że najszybszą i najmocniejszą odmianą jest kombi. W przypadku hatchbacka musimy zadowolić się 290-konną wersją silnika 2.0 TSI, sparowaną z 7-biegową, dwusprzęgłową przekładnią. Decydując się na kombi możemy też wybrać 300-konną odmianę przenoszącą moc na wszystkie koła. Taki Leon rozpędza się do 100 km/h w 4,9 s, a więc aż 1,1 s szybciej, od hatchbacka.

Można w tym momencie się oczywiście spierać, że częścią charakteru hot hatcha są kompaktowe wymiary oraz konieczność opanowania nadmiaru mocy, trafiającego na przednią oś. To prawda, ale decydując się na tak mocne auto z nadwoziem kombi, jest spora szansa, że robimy to, ponieważ potrzebujemy pojazdu rodzinnego. A do takiego o wiele bardziej pasuje wzorowa trakcja, niż walka o przyczepność podczas przyspieszania.

Przy okazji taki Leon ST Cupra jest niemal unikalną propozycją na rynku. Chcąc mieć naprawdę szybkie kombi, jedynymi alternatywami są Golf R Variant (ten sam układ napędowy, ale droższy i mniej ciekawiej wystylizowany) oraz Mercedes-AMG CLA 35 4MATIC Shooting Brake (dynamicznie wystylizowany, równie szybki, ale mniej praktyczny i znacznie droższy).

Leon Cupra może nie wyróżnia się szczególnie na pierwszy rzut oka na tle "cywilnych" odmian, ale seryjne 19-calowe felgi, subtelnie zmienione zderzaki oraz możliwość zamówienia zwracającego uwagę lakieru (tak jak w przypadku testowanego egzemplarza) sprawiają, że można zwrócić uwagę na to auto na ulicy. Wnętrze jeszcze bardziej pozbawione jest sportowych akcentów, wśród których wymienić można jedynie mocno wyprofilowaną i dobrze leżącą w dłoniach kierownicę, wirtualne zegary z dodatkowym trybem prezentacji informacji (z centralnym obrotomierzem) oraz opcjonalne fotele ze zintegrowanymi zagłówkami, pokryte skórą i alcantarą.

O tym, że nie siedzimy w zwykłym Leonie, przekonujemy się natychmiast po ruszeniu. Basowy pomruk dochodzący z wydechu, bardzo bezpośredni układ kierowniczy i twarde zawieszenie natychmiast dają do zrozumienia, że z tym autem nie ma żartów. Czuć to szczególnie, kiedy wskazówka obrotomierza przekracza 2000 obr./min - to wtedy dostępny zaczyna być maksymalny moment obrotowy, wynoszący 400 Nm. Zapewnia on nieprzerwany ciąg aż do 5200 obr./min. Podczas jazdy w trybie Normal auto potrzebuje krótkiej chwili, żeby zacząć wyrywać do przodu, ale wybierając tryb Cupra, możemy liczyć na bardzo żywiołowe na gaz niemal w każdej sytuacji.

Usportowiony Leon potrafi naprawdę ostro wyrywać do przodu, w czym pomaga mu wzorowa trakcja (również na mokrej nawierzchni) oraz szybko działająca przekładnia DSG. Warto przy tym dodać, że napęd 4x4 nie jest przydatny tylko podczas ruszania z gazem w podłodze. Pokonując szybko zakręty daje się poczuć, jak część mocy trafia na tył, temperując jego zachowanie i stabilizując auto. Na pewne prowadzenie składa się też precyzyjny układ kierowniczy oraz twarde zawieszenie (z trzystopniową regulacją). Jeśli ktoś chciałby naprawdę ostro użytkować swojego Leona Cuprę, może zamówić go z hamulcami Brembo oraz oponami Michelin Pilot Sport Cup 2, ale pytanie czy taki dodatek (kosztujący 16 850 zł) jest nam naprawdę potrzebny.

Jako samochód mający zapewniać trochę sportowych emocji, kompaktowy Seat sprawdza się naprawdę dobrze. A w roli auta rodzinnego? Wnętrze zapewni swobodę czterem dorosłym podróżnym (piąta osoba będzie miała problem z miejscem na nogi z uwagi na wysoki tunel środkowy), a bagażnik oferuje naprawdę sporą pojemność 571 l. Sportowe fotele (nazywane przez Seata kubełkowymi) są bardzo wygodne i nieźle trzymają na zakrętach.

Z drugiej strony adaptacyjne zawieszenie nie jest w stanie ukryć, że mamy do czynienia z usportowioną wersję, poruszającą się (seryjnie) na 19-calowych felgach. Na drogach gorszej jakości lepiej zdecydowanie zwolnić. Dźwięk silnika natomiast pozostaje dość nienachalny, chyba, że wybierzemy bardziej rasowe ustawienia silnika. Wtedy do gry wkracza elektroniczne wzmocnienie odgłosów z wydechu, które nie razi co prawda swoją sztucznością, ale podczas dalszej podróży może nużyć.

Jeszcze w połowie tego roku na drogi powinien wyjechać zupełnie nowy Leon. Schodzący model pozostaje jednak nadal ciekawą propozycją, która nie zestarzała się w wyraźny sposób. Pewne jest też, że wraz z premierą Leona IV na rynku nie zobaczymy od razu wersji ze znaczkiem Cupry. Takie odmiany pojawiają się zawsze z pewnym opóźnieniem. Leon Cupra ST jest teraz ciekawą propozycją, ponieważ nie dość, że kosztuje znacznie mniej od Golfa R Varianta (165 600 zł wobec 179 190 zł), to obecnie kupimy go z rabatem wynoszącym 10 tys. zł.

MD

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama