Reklama

Motocykliści - winny tylko co piąty!

Tylko w 20% wypadków z udziałem motocykli to ich kierowcy są sprawcami zdarzenia. Ponoszą jednak najpoważniejsze konsekwencje.

W ubiegłym roku na polskich drogach zginęło 221 motocyklistów. Ofiar może być więcej, bo liczba jednośladów rośnie w błyskawicznym tempie.

- Codziennie dochodzi do stłuczek, wypadków, potrąceń. Jazda ulicami miast na motocyklu czy skuterze to codzienna walka o przetrwanie - denerwuje się "Yarson", jeden z motocyklistów, którzy po wypadku zdecydowali się zwrócić na siebie uwagę kierowców "czterech kółek". 26 maja 120 motocykli przejechało ulicami Warszawy, na miejsce wypadku. Mieli na sobie koszulki z napisem "Kierowco, patrz w lusterka". - Najpierw ta akcja miała być tylko protestem przeciwko temu, jak kierowcy traktują motocyklistów, ale po wypadku zdecydowaliśmy się na połączenie z Czarnym Marszem, bo nie możemy pozwolić, żeby ta sprawa zginęła pośród innych, a sprawca nie poniósł kary - mówi "Motorowi" jeden z organizatorów.

Reklama

Podobna akcję zorganizowali w tym samym czasie motocykliści z Gdańska. Takie akcje zwracania uwagi na problem jednośladów, motocykliści organizowali już wcześniej.

Tymczasem według badań przeprowadzonych w Niemczech przez instytut DEKRA tylko ok. 20% wypadków z udziałem motocyklistów jest powodowanych przez nich samych. W ok. 70% przypadków sprawca zderzenia z motocyklem prowadzi samochód. W dodatku fani jednośladów są 10-krotnie bardziej, niż kierowcy samochodów narażeni, że prędzej czy później staną się uczestnikami niebezpiecznego zdarzenia na drodze.

Kierowcy samochodów także powinni spróbować zrobić ze swojej strony jakiś gest. Wystarczy odrobina wzmożonej uwagi, więcej uprzejmości i świadomość, że w zderzeniu z autem motocyklista nie ma szans.

Porównanie: Volvo XC90/Volkswagen Touareg/Nissan Murano

Moda na auta typu SUV wciąż trwa. Ale i modne samochody trzeba czasem modernizować. Przyglądamy się dwóm autom po liftingu - Volvo XC90 i VW Touaregowi. W szranki z nimi staje Nissan Murano.

Kto ma ochotę na dużego SUV-a, powinien przygotować się na spore wydatki - najtańsze wersje kosztują z reguły co najmniej 200 tys. złotych. Płacąc taką sumę zyskujemy nie tylko pojemne nadwozie, ale także mocny silnik. Jednostki Volkswagena Touarega i Volvo XC90 mają co najmniej pięć cylindrów (w wersjach wysokoprężnych) lub sześć, gdy mamy ochotę na wersję benzynową. Ponieważ Nissan Murano jest oferowany w Polsce tylko z jednym silnikiem - benzynowym 3.5 V6, właśnie takie wersje, z bazowymi jednostkami benzynowymi, wybraliśmy do porównania. Co może być pewnego rodzaju zaskoczeniem, są one nieco droższe od diesli. Ale coś za coś - wyższa cena oznacza w tym przypadku większą moc i wyraźnie lepsze osiągi. Oczywiście także wyższe zużycie paliwa, ale kto na nie zwraca większą uwagę, gdy wydaje na samochód ponad 200 tys. Zł?

Zatem, czy takie samochody mają w ogóle sens? Chyba tak, skoro popularność SUV-ów stale rośnie. A w Polsce wynika nie tylko z mody, ale często także konieczności. Jaki jest stan dróg w naszym kraju każdy widzi - a jakie auto sprawdzi się w tych warunkach lepiej niż SUV? Mimo szumnych zapowiedzi dróg nie buduje się zbyt wiele, wygląda więc na to, że moda na SUV-y w Polsce za szybko nie minie.

tygodnik "Motor"
Dowiedz się więcej na temat: volvo | nissan | winny | kierowcy | motocykliści

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy