Jazda (bez)alkoholowa

Szarża i poważny "dzwon" pijanego kierowcy

Kierowcy jeżdżący na podwójnym gazie to wciąż problem polskich dróg. Niestety system walki z nim jest źle skonstruowany.

Policja organizuje systematyczne akcje typu "trzeźwy poranek". Masowej kontroli poddawani są wszyscy kierujący i od czasu do czasu wychwytywany jest kierowca, który minimalnie przekroczył dopuszczalny poziom 0,2 promila. To nabija statystyki, ale nie rozwiązuje problemu.

Poważne wypadki nie powodują bowiem kierowcy, którzy mają np. 0,25 promila alkoholu, bo przy takim poziomie w wielu krajach można jeszcze legalnie jeździć. Wypadki powodują kierowcy, którzy mają jeden i więcej promili alkoholu. Którzy już dawno stracili prawo jazdy, a mimo tego wciąż wsiadają za kierownicę, bo - po prostu - po alkoholu wyłącza im się racjonalne myślenie.

Reklama

Tacy ludzie będą jeździć dotąd, aż nie wsadzi ich się do więzienia. Prawo na to pozwala i warto z tego prawa korzystać. Inaczej też pójdą "siedzieć", ale za spowodowanie wypadku pod wpływem alkoholu, a za to kara jest znacznie wyższa.

Przykładem takiego kierowcy jest 19-latek, który po pijanemu rozbił samochód na jednej z ulic Elbląga. Zdarzenie zarejestrowała kamera monitoringu.

Młody mężczyzna wsiadł do pożyczonej Skody Octavii i "ruszył w miasto". Jadąc nie zapanował nad autem, odbił się od krawężnika, a następnie zjechał z drogi i uderzył w słup trakcji elektrycznej. Siła uderzenia wyrzuciła kierowcę z auta.

Gdy policjanci przyjechali na miejsce okazało się, że kierujący autem młody człowiek ma w organizmie prawie 2 promile alkoholu, za to nigdy nie miał uprawnień do kierowania autem.

Gdy policjanci obsługiwali zdarzenie, dyżurny policji otrzymał informację o kolizji i uszkodzeniu skrzynki pocztowej na innej ulicy miasta. Gdy patrol pojechał w tamto miejsce okazało się, że oprócz zniszczonej skrzynki na miejscu znajduje się... tablica rejestracyjna od wspomnianej Skody Octavii. Uderzenie w słup nie było więc pierwszą kolizją.

19-latek, który w zderzeniu nie odniósł poważniejszych obrażeń, odpowie za kierowanie autem w stanie nietrzeźwości oraz spowodowanie dwóch kolizji. Może mu grozić kara do 2 lat pozbawienia wolności.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama