Akumulator w aucie się rozładowuje. Są dwa sposoby, by znaleźć przyczynę
To właśnie zimą akumulatory samochodowe najczęściej odmawiają posłuszeństwa, zwykle z powodu "osłabienia" po gorącym lecie lub niedostatecznym ładowaniu. Jeśli jednak akumulator jest stosunkowo nowy i alternator działa prawidłowo, winowajcą może być tak zwany upływ prądu spoczynkowego - niewielki, ale ciągły pobór energii przez jeden z obwodów elektrycznych, który powinien być wyłączony, ale z jakiegoś powodu nadal ciągnie prąd z akumulatora.

W skrócie
- Akumulator samochodowy może się rozładowywać przez upływ prądu spoczynkowego powyżej 50 miliamperów.
- Upływ prądu można zdiagnozować, mierząc pobór prądu multimetrem po odczekaniu na uśpienie elektroniki.
- Lokalizacja źródła upływu polega na wyjmowaniu kolejnych bezpieczników i obserwacji spadku poboru prądu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Każdy samochód pobiera pewną ilość prądu nawet przy wyłączonym silniku - zasilanie komputera pokładowego, zegara, systemu alarmowego czy modułu centralnego zamka wymaga stałego, minimalnego przepływu energii. Normalny pobór prądu spoczynkowego nie powinien przekraczać 50 miliamperów. Powyżej tej wartości akumulator będzie się stopniowo rozładowywał, czasem w ciągu nocy, czasem w ciągu kilku dni.
Jak sprawdzić, czy akumulator ma upływ prądu?
Do pomiaru wystarczy multimetr ustawiony na pomiar prądu stałego w zakresie miliamperów. Procedura wymaga kilku kroków. Najpierw trzeba wyłączyć zapłon, zgasić wszystkie światła, wyłączyć radio i upewnić się, że żadne drzwi nie pozostają otwarte. Następnie odłączyć kabel od bieguna ujemnego akumulatora i zabezpieczyć go tak, żeby nie dotykał ani bieguna, ani żadnych metalowych elementów.
Po odłączeniu warto odczekać około trzydziestu minut - elektronika pokładowa potrzebuje czasu, żeby przejść w tryb uśpienia. Zbyt wczesny pomiar pokaże zawyżony wynik, bo moduły sterujące będą jeszcze aktywne. Po upływie tego czasu multimetr podłącza się szeregowo między biegun ujemny akumulatora a odłączony kabel masowy. Odczyt poniżej 50 miliamperów oznacza, że wszystko jest w porządku. Wyższa wartość wskazuje na upływ, który trzeba zlokalizować.
Jak znaleźć, co rozładowuje akumulator?
Najprostsza metoda polega na kolejnym wyciąganiu bezpieczników przy podłączonym multimetrze. Gdy po wyjęciu konkretnego bezpiecznika odczyt na mierniku gwałtownie spada, oznacza to, że problematyczny obwód został zidentyfikowany. Opis na pokrywie skrzynki bezpieczników lub w instrukcji obsługi powie, jakie urządzenia są podłączone do tego obwodu - może to być oświetlenie wnętrza, radio, moduł komfortu, a czasem element, o którego istnieniu kierowca nawet nie wiedział.
Gdy winny obwód jest już znany, trzeba ustalić, dlaczego pobiera prąd mimo wyłączonego zapłonu. Często jest to usterka konkretnego podzespołu - przyklejony przekaźnik, wadliwy moduł sterujący, oświetlenie bagażnika, które nie gaśnie po zamknięciu klapy, albo źle zamontowane akcesorium, na przykład rejestrator jazdy podłączony bezpośrednio do stałego zasilania zamiast do obwodu włączanego ze stacyjką.
Zdarza się też, że przyczyną są uszkodzone przewody - szczególnie gdy gryzonie dobrały się do instalacji elektrycznej. Obnażone przewody mogą powodować zwarcia, przegrzewanie i iskrzenie, a w skrajnym przypadku pożar. Jeśli pod maską widać ślady obecności gryzoni, warto odłączyć oba bieguny akumulatora do czasu naprawy.
Jeśli źródłem problemu jest element nieistotny dla jazdy - na przykład radio czy oświetlenie schowka - bezpiecznik można po prostu wyjąć na czas postoju i wkładać z powrotem przed uruchomieniem silnika. To typowa prowizorka, ale skutecznie ochroni akumulator do czasu wizyty w warsztacie. W przypadku dłuższego postoju, na przykład wyjazdu na urlop, warto rozważyć odłączenie klemy ujemnej akumulatora lub podłączenie prostownika z funkcją podtrzymania ładowania.









