"Nauczcie się wieśniaki jeździć"

Najlepiej opłacanym angielskim piłkarzem jest John Terry z Chelsea Londyn, który inkasuje tydzień w tydzień okrągłe 150 tysięcy funtów.

Jak zauważają brytyjskie media, tyle samo "zarabia" tygodniowo kamera, obserwująca ruch uliczny w pobliżu londyńskiego dworca kolejowego Victoria.

Reklama

W ciągu trzech miesięcy urządzenie namierzyło i zarejestrowało dokładnie 16 123 jeżdżących na bakier z prawem kierowców, którym wymierzono mandaty na łączną kwotę prawie 2 mln funtów. Co ciekawe, zdecydowana większość z ukaranych popełniła to samo wykroczenie: wjazd na pas ruchu, czasowo przeznaczony wyłącznie dla autobusów. Taki występek kosztuje 120 funtów, przy czym grzywna jest zmniejszana o połowę (do 60 funtów), jeżeli zostanie uiszczona w ciągu 14 dni.

Zdaniem wielu specjalistów i przedstawicieli organizacji, zrzeszających zmotoryzowanych, zalew mandatów przy Victoria Station i pobliskiej stacji metra nie wynika jednak z powszechnego lekceważenia przepisów, lecz z faktu, że jest to jedno z najruchliwszych skrzyżowań w stolicy Wielkiej Brytanii, na którym gubią się zwłaszcza liczni tu przybysze spoza Londynu, a przede wszystkim z niewłaściwego, niejednoznacznego, mylącego kierowców oznakowania.

Z podobnym problemem mamy do czynienia także w Polsce, czego dowodem są listy do INTERIA.PL. Ich autorzy przysyłają zdjęcia i opisy układu drogowego w różnych miejscach kraju wraz z pytaniami, jak, zgodnie z przepisami, powinno się na nim poruszać. Rady i pomysły w komentarzach innych internautów są często rozbieżne, a uwagi typu "nauczcie się wieśniaki jeździć i po problemie" niczego nie załatwiają i świadczą tylko o ignorancji.

Rozwiązywanie tzw. krzyżówek to ważna część kursów na prawo jazdy. Weszło już nawet do anegdoty, jak choćby tej o kandydacie na kierowcę, który zapytany o pierwszeństwo przejazdu na skrzyżowaniu, do którego zbliżają się jednocześnie trzy pojazdy uprzywilejowane na sygnale, tramwaj i samochód osobowy, odpowiada bez namysłu: "To nieważne, bo i tak pierwszy przejedzie motocyklista". "Skąd Pan, u licha, wziął motocyklistę?" - pyta zdziwiony wykładowca?. "Diabli wiedzą, skąd oni się biorą..." - mruczy pod nosem kursant.

Żarty żartami, a problem jest poważny. Drogi w Polsce mimo wszelkich narzekań się zmieniają i rozbudowują. Przybywa skomplikowanych skrzyżowań. Wjeżdżając na nie, nie mamy czasu na analizowanie kto, kiedy, dlaczego i z której strony. Decyzje trzeba podejmować błyskawicznie, a każdy błąd może drogo kosztować. Znacznie więcej niż równowartość 120 funtów. Tym ważniejsza jest nie tylko dobra znajomość przepisów, ale także jasne, precyzyjne, nie pozostawiające jakichkolwiek wątpliwości oznakowanie oraz pomocna sygnalizacja świetlna.

Dlatego będziemy nadal prezentować miejsca, co do których macie, jako kierowcy, wątpliwości. Prosimy o informacje na ten temat.

Dowiedz się więcej na temat: Tydzień w tydzień | wieśniaki

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje