Reklama

"Drogowi mordercy", czyli kto zabija na polskich drogach?

Ministerstwo Transportu Narodowy Program Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NP BRD). Już przynosi on zmiany - popularne media, zamiast zastanawiać się, w co była ubrana gwiazda serialu i co trzeba nosić w zimie, aby być trendy, wznieciły dyskusję o bezpieczeństwie na drogach. I to jak na razie jedyny pozytywny wynik rządowych wysiłków.

To, co wyróżnia NP BRD spośród innych wcześniejszych podobnych inicjatyw, to radykalizm w walce z przekraczaniem prędkości. Nic dziwnego. Jego celem jest przecież zmniejszenie do 2020 r. liczby osób, które giną na polskich drogach, o 50 proc.

Reklama

Jeżeli utrzymalibyśmy, obecny średni 6-proc. roczny spadek liczby ofiar śmiertelnych wypadków, wówczas zamierzony cel powinniśmy osiągnąć w ciągu 8 lat. Problem w tym, że dotychczas szło to łatwo. Wystarczyło zwiększyć sieć i poprawić jakość dróg. Działo się to w dużej mierze dzięki Euro 2012. Mistrzostwa się skończyły i powstało pytanie - co dalej? W jakim tempie będzie teraz przybywać nowoczesnych, relatywnie bezpiecznych dróg? Czy mamy na to pieniądze? Na budowę i na remontowanie infrastruktury?

Co dalej?

Coraz trudniej będzie utrzymywać 6-proc. trend spadkowy. Nie dziwi więc, że ogłoszony program tak mocno kładzie nacisk na problem nadmiernej prędkości, która według statystyk policyjnych stanowi przyczynę 43 proc. wypadków śmiertelnych. Właściwie nie sama prędkość, ale nieumiejętność jej dostosowania do warunków na drodze.

NP BRD w znacznej części opiera się na karaniu kierowców za wykroczenia. Zgadzam się, że należy jeździć przepisowo, czego mają pilnować armie fotoradarów. Zgadzam się również, że kara za przestępstwa drogowe powinna być surowa. Jednak rozwiązywanie problemu bezpieczeństwa ruchu drogowego jedynie za pomocą fotoradarów i kar przypomina walkę z klęską głodu przez zwiększanie produkcji musztardy.

Program zakłada również audyt BRD na polskich drogach co bardzo cieszy, podobnie jak zapowiadany rozwój ratownictwa medycznego, dzięki któremu też powinna zmniejszyć się liczba ofiar śmiertelnych w wypadkach. Co jednak z edukacją kierowców?

Kierowcy nie potrafią dobrać prędkości

Policja przyznaje, że polscy kierowcy mają olbrzymi problem z umiejętnością właściwej oceny bezpiecznej prędkości. Można oczywiście założyć, że wszyscy ci kierowcy to ciemna masa tumanów i "morderców drogowych", którzy mają jeździć przepisowo na zasadzie: "bo tak"!

Można również stworzyć system edukacji, zawierający elementy zrozumienia prędkości, zasad zależności prędkości i hamowania. Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, że poziom edukacji kierowców woła od lat o pomstę do nieba. I niestety nie widać poprawy. Od kilkunastu lat nie było reformy programu szkolenia!

Produkujemy niedouczonych kierowców

Mamy więc do czynienia z sytuacją, w której państwo stworzyło system "produkcji" niedouczonych, nieudolnych kierowców, którzy jeśli jakimś cudem przeżyją na drodze, może nauczą się jeździć od innych, najlepiej za granicą, na zasadzie zbierania doświadczeń. Jeśli natomiast jeżdżąc bez zrozumienia zasad fizyki naruszą przepisy kodeksu drogowego, należy ich bezwzględnie karać.

Dodatkowym problemem jest tu oczywiście liczba bzdur i absurdów zastosowania tego kodeksu w życiu, co w doskonały sposób podważa autorytet tego jedynie słusznego i jedynego wyznacznika prawidłowych zachowań na drodze. Skutkuje to chociażby brakiem wiary kierowców w słuszność i rzetelność znaków drogowych. Tę sytuację ma podobno poprawić audyt BRD. Pożyjemy, zobaczymy...

Nowy egzamin na prawo jazdy

W Narodowym Programie BRD jest jednak miejsce dla edukacji, konkretnie dotyczące nowego egzaminu na prawo jazdy. Zmienia się więc system weryfikacji "produkcji" źle uczonych kierowców. Zmianie podlega egzamin teoretyczny zdawany do tej pory przez 80 proc. kandydatów. Widocznie to zbyt duży odsetek.

Egzamin praktyczny w państwowym wojewódzkim ośrodku ruchu drogowego nadal prowadzony będzie według "widzimisię" egzaminatora, na zasadzie subiektywnej jego oceny, chociaż od lat na świecie stosuje się bardziej obiektywne metody, np. punktową, gdzie każdy błąd kursanta jest wyceniany w odpowiedniej skali. Zupełnie tak, jak to się dzieje potem na drodze, kiedy każde wykroczenie kierowcy ma odpowiedni wymiar punktów w taryfikatorze mandatów.

Pogram szkolenia po staremu

W programie szkolenia kierowców NP BRD nie przewiduje zmian. Od 7 lat trwały starania o wprowadzenie do tego programu tzw. "szkolenia o ryzyku drogowym", mającego za zadanie między innymi edukację w zakresie zrozumienia prędkości i jej zależności z hamowaniem. Była to jedyna od kilkunastu lat próba reformy systemu edukacji, a nie sposobu weryfikacji wiedzy.

Nowa ustawa o kierujących pojazdami wprowadzała 2-letni okres próbny dla młodych kierowców z obowiązkiem odbycia takiego szkolenia (wśród kierowców powodujących wypadki ze skutkiem śmiertelnym bardzo dużą grupę - ok. 750 ofiar rocznie - stanowią ci w wieku 18-24 lat). Zastosowanie tego rozwiązania w krajach (Austria, Szwecja) o gęstej sieci autostrad i sprawnej policji i, co najważniejsze, z karnym motoryzacyjnie i emocjonalnie dojrzałym społeczeństwie, przyniosło skutek w postaci redukcji wypadków ze skutkiem śmiertelnym w tej grupie aż o 20 proc.

Niestety, posłowie, tuż przed wejściem w życie wspomnianej ustawy (jej zapisy obowiązują od 19 stycznia 2013 r.), przegłosowali jej nowelizację, odwlekając wprowadzenie wyżej wymienionego rozwiązania o 3 lata. W ten sposób "zabili" kilkaset młodych osób, które mogłyby uratować życie, przechodząc tego typu szkolenie, którym takie szkolenie mogłyby uratować życie.

Do tej pory myślałem, że na polskich drogach "mordercami" są młodociani "piraci drogowi", pijani kierowcy, pozbawieni wyobraźni właściciele szybkich sportowych aut, którymi muszą się popisywać łamiąc wszelkie przepisy... Tymczasem olbrzymia odpowiedzialność za śmierć kierowców i pieszych spada przede wszystkim na tych, którzy tworzą reguły, według których staramy się żyć na drodze.

Byłeś świadkiem wypadku? Prześlij do nas informacje lub zdjęcia

Kuba Bielak- Skorpion

Abarth

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje