Nowa kara dla motocyklistów. 5 tys. zł i utrata prawa jazdy za wheelie
Przepisy pisane z myślą o drifcie w samochodach uderzają rykoszetem w motocyklistów. W nowelizacji drift zdefiniowano tak szeroko, że pod jeden zapis można podciągnąć także jazdę motocyklem na jednym kole. W efekcie wheelie - a nawet krótkie stoppie - może skończyć się wysokim mandatem i utratą prawa jazdy, choć w ustawie nie pada ani jedno z tych słów.

W skrócie
- Nowe przepisy zaostrzają kary dla motocyklistów, wprowadzając grzywny i zatrzymanie prawa jazdy za wheelie oraz drift.
- Nowelizacja ustawy przewiduje także surowe kary za nielegalne wyścigi i rażące łamanie przepisów, włącznie z przepadkiem pojazdu i karą więzienia.
- Wprowadzone zmiany mają na celu poprawę bezpieczeństwa na drogach oraz ograniczenie ryzykownych zachowań kierowców.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
22 grudnia na stronie Kancelarii Prezydenta pojawiła się informacja o podpisaniu - według wielu kierowców kontrowersyjnej - ustawy. Chociaż zdecydowana większość zakazów oraz nowych kar odnosi się przede wszystkim do właścicieli samochodów, to nie brakuje również bardzo istotnej zmiany dla motocyklistów. Większość przepisów wejdzie w życie po upływie 30 dni od ogłoszenia, natomiast zapisy dotyczące driftu oraz wheelie po 3 miesiącach od dnia ogłoszenia, czyli tuż przed rozpoczęciem sezonu motocyklowego.
Prezydent podpisał zmianę. Za jazdę motocyklem na jednym kole stracisz prawo jazdy
W znowelizowanej ustawie nie pada co prawda słowo "wheelie" ani "jazda na jednym kole", ale przepis skonstruowano tak, że daje policji możliwość zakwalifikowania takiej jazdy jako drift. Według definicji z ustawy drift to celowe wprowadzanie pojazdu w poślizg lub doprowadzenie do utraty styczności z powierzchnią chociażby jednego z kół pojazdu, wykonane w trakcie ogólnodostępnego zgromadzenia, bez wymaganego zezwolenia. Drugą część definicji można więc odnieść bezpośrednio do jazdy na tylnym i przednim kole motocykla - to sytuacja, w której jedno koło "traci styczność z powierzchnią".
Według nowego prawa to wykroczenie, za które grozić będzie grzywna w wysokości 1,5 tys. zł, a jeśli wybryk zmotoryzowanego doprowadzi do stworzenia zagrożenia w ruchu lądowym, kara wzrośnie do 2,5 tys. zł. Kierujący czasowo straci także prawo jazdy na okres 3 miesięcy.
Zmiany w przepisach. Nawet 2,5 tys. zł mandatu za wheelie i stoppie
Co więcej, zgodnie z tym zapisem karą grzywny oraz zatrzymaniem prawa jazdy zostanie ukarany nie tylko kierowca, który dopuścił się popularnej jazdy na tylnym kole, czyli wheelie.
Taką samą karę funkcjonariusze będą mogli nałożyć na motocyklistę, który wykona stoppie polegające na uniesieniu tylnego koła poprzez gwałtowne naciśnięcie przedniego hamulca oraz przeniesienie ciężaru na przód motocykla. Wśród fanów dwóch kółek ta figura uchodzi za znacznie trudniejszą do wykonania, dlatego znacznie rzadziej można ją zaobserwować na publicznych drogach. Definicja skutecznie jednak jednym zapisem zabrania wykonywania zarówno wheelie, jak i stoppie - w trakcie ogólnodostępnego zgromadzenia, bez wymaganego zezwolenia.
Jaki aktualnie mandat grozi za jazdę motocyklem na jednym kole?
Dla wielu motocyklistów umiejętność jazdy na jednym kole to swego rodzaju wyznacznik. O ile trzeba przyznać, że faktycznie jest to imponująco wyglądająca akrobacja, to znacząca zmiana prowadzenia jednośladu oraz ograniczone możliwości reagowania na niebezpieczeństwo sprawiają, że wheelie powinno być wykonywane wyłącznie w kontrolowanych warunkach, a nie na publicznych drogach.
Dotychczas funkcjonariusze w takich przypadkach korzystali z art. 86 Kodeksu wykroczeń, który mówi o stworzeniu zagrożenia w ruchu lądowym. Na kierującego mógł zostać nałożony mandat w wysokości co najmniej 1,5 tys. zł, a do konta dopisywano 10 punktów karnych. Wprowadzenie nowej definicji sprawia, że jeśli wykona ten manewr podczas ogólnodostępnego spotkania, dodatkowo zostanie zatrzymane prawo jazdy na okres 3 miesięcy.
Prezydent podpisał nowe przepisy. Szykują się drakońskie kary za drift, nielegalne zloty i rażące łamanie przepisów
Kary za wheelie oraz drift to jednak dopiero początek zmian podpisanych przez prezydenta Karola Nawrockiego. Wśród zmotoryzowanych zdecydowanie najwięcej kontrowersji budzi nowe brzmienie art. 178d Kodeksu karnego, za które grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Dotyczy on:
- prowadzenia pojazdu z rażąco nadmierną prędkością,
- rażącego naruszenia innych przepisów o ruchu drogowym,
- narażenia innej osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
W takich przypadkach sąd obligatoryjnie orzekać będzie przepadek pojazdu na rzecz Skarbu Państwa. Co więcej, przepadek będzie możliwy również wtedy, gdy kierujący był trzeźwy, ale prowadził pojazd pomimo obowiązującego zakazu.
Kara pozbawienia wolności za nielegalny wyścig. Dotkliwe kary mają poprawić bezpieczeństwo
Zgodnie z przyjętym prawem nielegalnym wyścigiem jest "rywalizacja co najmniej dwóch kierowców, którzy chcą pokonać określony odcinek drogi w jak najkrótszym czasie i z naruszeniem zasad bezpieczeństwa drogowego". Uczestnictwo oraz organizowanie takich wydarzeń zagrożone będzie karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Z kolei niezgłoszenie organom gminy spotkania, którego celem jest "prezentacja pojazdów samochodowych w liczbie większej niż 10, a w szczególności wprowadzonych w nich modyfikacji", zagrożone będzie karą grzywny do 5 tys. zł zarówno dla organizatorów, jak i uczestników (także w charakterze widza).










