Reklama

Kupiłbyś felgi za 65 tys. zł?

Przyznacie chyba, że nic tak nie zmienia wizerunku samochodu, jak dobrze dobrane obręcze kół. Nie dziwi więc, że fani motoryzacji są w stanie wydać na felgi naprawdę duże pieniądze...

Najnowszym krzykiem mody nie są jednak obręcze wykonane ze stopów aluminium. Najbardziej wymagający klienci decydują się dziś na koła z włókien węglowych.

Reklama

Taka pozycja trafi wkrótce na listę wyposażenia opcjonalnego Porsche 911 Turbo S Exclusive. W stosunku do standardowych, aluminiowych obręczy koła mogą się pochwalić zdecydowanie niższą masą. To z kolei wpływa na obniżenie masy nieresorowanej i poprawienie prowadzenia.

Na jedno koło składa się około 200 elementów. Do ich produkcji firma używa jednego z największych na świecie kół przędzarskich o średnicy 10 metrów, które splata poszczególne włókna. Na produkcję pojedynczej obręczy zużywa się tkaninę o powierzchni ośmiu metrów kwadratowych, co daje około 18 km pojedynczego włókna węglowego.

Wyjątkowy jest również proces malowania. Początkowo utwardzone już obręcze malowane są na kolor złoty, a następnie pokrywane czarną farbą. Po jej utwardzeniu precyzyjnie sterowany laser wypala w górną powierzchnię czarnego lakieru w efektowny sposób uwidaczniając sploty włókien.

Jak możecie się domyślać, tego rodzaju koła nie należą do tanich. W Niemczech za cztery karbonowe obręcze do Porsche 911 Turbo S Exclusive zapłacić trzeba będzie 15 232 euro, czyli niemal 65 tys. zł.

Pierwszym w historii dostępnym dla "szerokiego" grona nabywców autem z wykonanymi z karbonu felgami był Ford Mustang Shelby GT350R. Później tego typu obręcze pojawiły się też w cenniku standardowego Mustanga. Za jedno koło zapłacić trzeba około 7,5 tys. dolarów czyli - bagatela - 29,5 tys. zł! Skąd bierze się tak absurdalnie wysoka cena? W dużej mierze wynika to z faktu, że każda z obręczy waży zaledwie 8,1 kg. To aż o 6,8 kg mniej niż w przypadku stosowanych w Mustangu felg z aluminium. Koła pokryte są również specjalnym ceramicznym płaszczem ochronnym, dzięki czemu są odporne na wysokie temperatury (rzędu 900 stopni Celsjusza).

Przed przekazaniem klientowi każda z obręczy przejść musi rygorystyczne sprawdzenie. W celu weryfikacji, czy koło spełnia wszystkie wymagane normy i ma odpowiednią wytrzymałość, wykonywanych jest aż 18 tys. zdjęć rentgenowskich mających ujawnić wszystkie ewentualne mikropęknięcia i niedoskonałości.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje