Reklama

Fiat Tipo czy Skoda Rapid?

Przeszło 3/4 nowych samochodów w Polsce kupowanych jest przez tzw. klientów flotowych. Mimo tego, każdego roku około 100 tys. rodaków udaje się do salonu celem zakupu nowego towarzysza rodzinnych podróży.

W większości przypadków w kręgu zainteresowań są auta o uniwersalnym charakterze - kompakty, które nie boją się zarówno codziennej, miejskiej eksploatacji, jak i wakacyjnych "wypadów" na drugi koniec Europy.

Reklama

Wśród klientów indywidualnych szczególnie dużą popularnością cieszą się dwa modele, które tylko na pierwszy rzut oka nazwać można "budżetowymi": Fiat Tipo i Skoda Rapid. Te dwa, z pozoru bardzo podobne auta, w rzeczywistości dzieli więcej, niż mogłoby się wydawać.

Do naszego porównania wybraliśmy podstawowe wersje ze stopniowanym tyłem. W przypadku Tipo mamy do czynienia z klasycznym sedanem. Rapid to nieco bardziej uniwersalny liftback.

W kategorii "karoseria" większość atutów plasuje się po stronie Włochów. Tipo jest nie tylko dłuższe (4532 mm do 4483 mm w Rapidzie liftback), ale ma też większy rozstaw osi (2636 mm do 2602). Włoskie auto jest też  zdecydowanie szersze (1792 mm do 1706 w Skodzie), co nie pozostaje bez wpływu na kubaturę wnętrza. Za Rapidem przemawia za to większy bagażnik (550 l), chociaż 520 l oferowane przez Tipo ujmy mu nie przynoszą. Trzeba jednak dodać, że w Fiacie zawiasy wnikają do wnętrza kufra, co ogranicza jego możliwości przewozowe.

Duże różnice zauważymy po zajęciu miejsca w kabinie. Tutaj lepsze pierwsze wrażenie robi Tipo. To głównie zasługa wykończonej miękkim tworzywem deski rozdzielczej. Twardy, podatny na zarysowania plastik znajdziemy jedynie na boczkach drzwi. W Skodzie z twardego tworzywa wykonano niemalże wszystko. Produkt z Mlada Boleslav zdaje się jednak wykonany z większą starannością. "Budżetowe" pochodzenie Fiata zdradza zapinany na zwykły klips mieszek wybieraka zmiany biegów czy sprawiająca wrażenie taniej, maskownica poduszki powietrznej kierowcy.

Największe atuty Tipo dają o sobie znać po... zamknięciu drzwi. Różnicy blisko 9 cm w szerokości pojazdu nie da się ukryć. W Fiacie spokojnie podróżować można w grubych zimowych kurtkach. W Skodzie kierowca i pasażer podróżują w większej komitywie i w zimowej garderobie kontakt jest raczej nieuchronny. Podobne wrażenie towarzyszom też pasażerom tylnej kanapy.

Remis ogłosić można w kategorii "jednostki napędowe". Pod tym względem nowoczesny silnik Skody pozostawia włoskiego konkurenta daleko w tyle, ale nie oznacza to, że Fiat pozbawiony jest zalet. Podstawowa jednostka napędowa Rapida - trzycylindrowy, turbodoładowany motor o pojemności 1,0 l - generuje 95 KM i 160 Nm (1500-3500 obr./min). Dzięki niewielkiej turbosprężarce motor chętnie wkręca się na obroty i zapewnia autu niezłą dynamikę. Skoda Rapid 1,0 l TSI o mocy 95 KM przyspiesza do 100 km/h w 11 s i osiąga prędkość maksymalną 187 km/h. Silnik może się też pochwalić niewielkim apetytem na paliwo. Dzięki bezpośredniemu wtryskowi paliwa, przy odrobinie wprawy, spalanie bez większego trudu utrzymać można w okolicach 6 l/100 km.

Na tym tle wiekowa, bazująca jeszcze na serii Fire, podstawowa jednostka napędowa Tipo prezentuje się raczej kiepsko. Rzędowy motor o pojemności 1,4 l osiąga wprawdzie 95 KM (6000 obr./min), ale maksymalny moment obrotowy - generowany przy 4500 obr./min - to zaledwie 127 Nm. Tipo z tym silnikiem przyspiesza wprawdzie do "setki" w 11,5 s i osiąga prędkość maksymalną 185 km/h, ale robi to zdecydowanie wolniej niż turbodoładowana Skoda. Jest też zauważalnie bardziej "rozrzutny" (średnio około 7,5 l/100 km). Słabszy motor Włosi starają się rekompensować sześciostopniową, ręczną, skrzynią biegów. Czesi proponują nam klasyczną, pięciostopniową, przekładnię.

To, co jedni traktować mogą w kategorii wady, dla innych może być zaletą. Gdy już skończy się fabryczna gwarancja (w obu przypadkach standard to 24 miesiące) tradycyjna budowa fiatowskiego silnika może się okazać zaletą. Dla przeciętnego zjadacza chleba brak turbosprężarki i wysokociśnieniowych wtryskiwaczy oznacza, że po prostu nigdy się nie zepsują. W efekcie z czasem serwisowanie (oczywiście poza ASO) będzie tańsze. Zastosowanie klasycznego, pośredniego wtrysku paliwa sprawia też, że Fiat wydaje się zdecydowanie atrakcyjniejszą propozycją dla fanów LPG.

Chociaż w zawieszeniach obu aut zastosowano identyczne rozwiązania techniczne (z przodu kolumny McPhersona, z tyłu belka podatna na skręcanie) samochody dają diametralnie różne odczucia związane z prowadzeniem. Skoda, zgodnie z niemieckim podejściem, charakteryzuje się sztywniejszymi nastawami zawieszenia i przynajmniej subiektywnie precyzyjniejszym układem kierowniczym. Takie nastawy spodobają się wielu nabywcom, chociaż ich rodziny niekoniecznie muszą być zadowolone. Na minus zaliczyć trzeba częstsze niż u konkurenta "dobijanie" zawieszenia i - typowe dla aut z belką skrętną - "nerwowe" zachowanie tyłu na nierównościach. W przypadku Tipo jest inaczej. Auto nie ma tendencji do "nadrzucania" tyłem i można odnieść (mylne) wrażenie, że zastosowano w nim układ niezależnych wahaczy! Nastawy są zaskakująco komfortowe, ale nie ma mowy o nadmiernych wychyłach w zakrętach. Nawiązując do klimatu lat dziewięćdziesiątych: Rapid prowadzi się, jak Volkswagen Golf III generacji. Tipo zachowuje się raczej jak pierwsze wcielenie Forda Mondeo.

A które z auto wydaje się być atrakcyjniejszą ofertą cenową? Podstawowe odmiany wyposażone są bardzo podobnie. W obu samochodach, w standardzie, znajdziemy m.in.: manualną klimatyzację, centralny zamek, komplet poduszek powietrznych (czołowe, boczne, kurtynowe z przodu), elektrycznie sterowane przednie szyby czy radio z czytnikiem MP3 (usb, aux, w Skodzie również SD). Fiat może się np. pochwalić dwustopniowym wspomaganiem kierownicy (z funkcją City), Skoda kusi klientów czteroletnim pakietem przeglądów.

Analizując cenniki, na pierwszy rzut oka, zdecydowanym liderem wydaje się Fiat. Podstawowa odmiana Tipo z silnikiem 1,4 l o mocy 95 KM wyceniona została na 43 900 zł. W porównaniu do Skody to prawdziwa okazja - Czesi wycenili Rapida na 49 100 zł. Klienci Fiata na wstępie zyskują więc ponad 5 tys. zł. Trzeba jednak pamiętać, by planując dłuższy romans z którymś z prezentowanych modeli, uwzględnić też utratę wartości. Na tym etapie trudno ją przewidzieć, ale można posiłkować się danymi dotyczącymi poprzedników - II generacją Skody Fabii i Fiatem Linea.

Oba modele zadebiutowały w 2007 roku i oba wyceniane są dziś na bardzo zbliżone kwoty. Niezależnie od marki, po 10 latach eksploatacji, za auto w przyzwoitym stanie obecnie zapłacić trzeba około 12 tys. zł.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje