Za śmiertelny wypadek raz półtora roku, a raz siedem lat więzienia. Skąd różnice?
Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi od pół roku do ośmiu lat więzienia. Jeśli jednak ktoś powoduje wypadek pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, kara drastycznie rośnie i może wynosić od 5 do 20 lat pozbawienia wolności. Przykłady, jak te przepisy działają w praktyce, przyniosły wyroki z ostatnich dni.

Spis treści:
- 1,5 roku więzienia za śmierć dwóch kobiet
- Siedem lat więzienia za śmierć dziecka
- Alkohol, ale też leki drastycznie podnoszą odpowiedzialność za wypadek
5 marca Sąd Okręgowy w Olsztynie wydał wyrok w sprawie apelacyjnej łódzkiego adwokata Pawła K., oskarżonego o spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie kobiety. Sprawa stała się głośna głównie za sprawą samego adwokata, którzy określił samochód, jakim podróżowały ofiary wypadku mianem "trumny na kołach".
1,5 roku więzienia za śmierć dwóch kobiet
Sąd uznał Pawła K. za winnego spowodowania wypadku, oceniając, że do zdarzenia doszło na skutek nieuwagi, jednocześnie zmniejszył wymiar kary z 2 do 1,5 roku więzienia. Adwokata ukarano również 4-letnim zakazem prowadzenia pojazdów, o rok krótszym niż początkowo.
Do wypadku doszło 26 września 2021 roku na trasie Barczewo-Jeziorany na Mazurach. Mecenas Paweł K. prowadził Mercedesa CLA i jechał z żoną i czteroletnim synem. Na prostym odcinku drogi, doszło do czołowego zderzenia z Audi 80, którym podróżowały dwie kobiety - w wieku 53 i 67 lat.
Obie kobiety jadące Audi zginęły na miejscu. Adwokatowi ani jego rodzinie nic się nie stało.
Wyrok w sądzie w sądzie rejonowym w Olsztynie zapadł 11 kwietnia 2025 roku. Mężczyznę skazano na karę 2 lat więzienia. Sędzia Anna Pałasz mówiła wówczas, że ślady z miejsca zdarzenia nie pozostawiają wątpliwości, że to oskarżony zjechał na złą stronę drogi, a kierująca Audi nie mogła uniknąć zderzenia. Stwierdziła też, że według zapisów danych odczytanych z Mercedesa, oskarżony nie kontrolował auta.
Apelacje od nieprawomocnego wyroku złożyli zarówno obrońcy, jak prokuratura. Sąd Okręgowy w Olsztynie wydał wyrok 5 marca.
W ocenie sądu odwoławczego wina była nieumyślna i to wpłynęło na złagodzenie kary. Jak ocenił w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Karol Radaszkiewicz, wypadek, chociaż tragiczny w skutkach, miał przebieg dość typowy dla tego typu zdarzeń. Oba samochody jechały z podobną prędkością (ok. 60-70 km/h, nie łamiąc ograniczeń) i zaczepiły się, za co winę ponosi Paweł K., który nie obserwował dostatecznie przedpola i nie utrzymał koncentracji uwagi na sytuacji na drodze, a przez to nie kontrolował toru jazdy.
Jak mówi się językiem potocznym; zagapił się i lekko zjechał przez oś jezdni. To wystarczyło
Za spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie osoby, sprawca otrzymał więc 18 miesięcy więzienia, podczas gdy widełki wynoszą od 6 miesięcy do 8 lat. Obiektywnie - niedużo, co zbulwersowało opinię publiczną. Ale taki wyrok nie odbiega od wyroków w podobnych sprawach, gdy kierowca nie łamie żadnych innych przepisów, nie jedzie zbyt szybko i nie jest pijany.
Szczególnie ten ostatni aspekt wpływa na wysokość kary. Przekonała się o tym 65-latka, która spowodowała wypadek, w którym zginął 10-letni chłopiec.
Siedem lat więzienia za śmierć dziecka
Do wypadku doszło 20 grudnia 2022 r. w Redzie. Kierująca Oplem Mokką kobieta ominęła pojazdy zatrzymane przed przejściem dla pieszych i uderzyła w dziecko przechodzące przez pasy. Chłopiec zmarł kilkanaście dni później w szpitalu.
Jak się okazało, w chwili wypadku kobieta była pod wpływem leków o działaniu podobnym do alkoholu. We jej krwi wykryto m.in. estazolam, tramadol i diazepam w dużych stężeniach. W tej sytuacji, według ówczesnego stanu prawnego, kobiecie groziło od 2 do 12 lat więzienia.
W pierwszej instancji Anna Sz., została skazana na siedem lat więzienia. Apelacje od wyroku złożyli zarówno obrońca oskarżonej, jak i rodzice zmarłego chłopca, występujący w sprawie jako oskarżyciele posiłkowi.
W środę Sąd Okręgowy w Gdańsku utrzymał w mocy wyrok sądu I instancji, w którym kobieta, oprócz kary więzienia, otrzymała dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych i została zobowiązana do zapłaty po 50 tys. zł zadośćuczynienia rodzicom chłopca.
W uzasadnieniu sędzia Joanna Studzienna powiedziała, że sąd uznał apelacje wywiedzione w tej sprawie za niezasadne i niezasługujące na uwzględnienie. Zdaniem SO, Sąd Rejonowy w Wejherowie prawidłowo przeprowadził postępowanie sądowe, uwzględnił wszystkie dowody i na ich podstawie poczynił prawidłowe ustalenia i należycie wykazał winę oskarżonej.
- Orzeczona wobec oskarżonej kara nie nosi cech rażącej niewspółmierności - dodała sędzia Studzienna.
Alkohol, ale też leki drastycznie podnoszą odpowiedzialność za wypadek
Zdaniem sądu wątpliwości nie budziła ocena sądu rejonowego dotycząca stanu podsądnej podczas spowodowania wypadku - zwłaszcza kluczowy dowód - opinia biegłych z zakresu toksykologii i psychiatrii oraz przyjęcie, że podsądna prowadziła samochód będąc pod wpływem środków psychoaktywnych i złamała art. 178a par. 1 kodeksu karnego.
"Wypływające z nich wnioski, co do rodzaju stwierdzonych u oskarżonej środków, ich stężeń i ich wpływu na zdolności psychomotoryczne w powiązaniu z okolicznościami i zachowaniem oskarżonej w trakcie wypadku i po wypadku, nie pozostawiają wątpliwości, że oskarżona znajdowała się pod wpływem środków, o których mowa w przywołanym przepisie" - mówiła sędzia Studzienna. Dodała też, ze z wyjaśnień podsądnej wynika, że ta zdawała sobie sprawę z działania substancji, które brała. Tłumaczyła, że miała świadomość, iż po lekach nie powinna prowadzić samochodu.
Sąd zdecydował też, że nie ma podstaw wzruszenia wysokości kary, a czyn oskarżonej cechował bardzo wysoki stopień społecznej szkodliwości.
Od marca 2023 roku obowiązują zaostrzone przepisy i za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym pod wpływem alkoholu, środków odurzających lub ucieczkę z miejsca zdarzenia grozi od 5 do 20 lat więzienia.









