Jest prawomocny wyrok ws. adwokata od "trumny na kołach". Co zdecydował sąd?
Sąd Okręgowy w Olsztynie ogłosił wyrok w sprawie apelacyjnej łódzkiego adwokata Pawła K., oskarżonego o spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie kobiety. Sprawa stała się głośna głównie za sprawą samego adwokata, którzy określił samochód, jakim podróżowały ofiary wypadku mianem "trumny na kołach". W pierwszej instancji mężczyzna został skazany na dwa lata więzienia. W apelacji kara została zmniejszona do półtora roku.

Spis treści:
- Konfrontacja bezpiecznego samochodu z "trumną na kołach"
- Biegli uznali, że to Mercedes zjechał na pas ruchu Audi
- Sąd pierwszej instancji skazał kierowcę Mercedesa na 2 lata więzienia
- Apelacje od wyroku złożył prokurator i obrońca
- Prawomocny wyrok jest łagodniejszy od pierwotnego
Sąd okręgowy w Olsztynie uznał Pawła K. za winnego spowodowanie wypadku, oceniając, że do zdarzenia doszło na skutek nieuwagi, jednocześnie zmniejszył wymiar kary - z 2 do 1,5 roku więzienia. Adwokata ukarano również 4-letnim zakazem prowadzenia pojazdów, o rok krótszym niż początkowo.
Do wypadku doszło 26 września 2021 roku na trasie Barczewo-Jeziorany na Mazurach. Mecenas Paweł K. prowadził Mercedesa CLA i jechał z żoną i czteroletnim synem. Na prostym odcinku drogi, doszło do czołowego zderzenia z Audi 80, którym podróżowały dwie kobiety - w wieku 53 i 67 lat.
Konfrontacja bezpiecznego samochodu z "trumną na kołach"
Obie kobiety zginęły na miejscu. Adwokatowi ani jego rodzinie nic się nie stało. Sprawa wypadku odbiła się szerokim echem, bo niedługo po wypadku mecenas zamieścił w internecie wideo, na którym mówił, że "tak wygląda konfrontacja bezpiecznego samochodu z trumną na kołach. Niektórzy są zadowoleni, bo kupili sobie auto za 3 tys. zł. A nie lepiej wziąć kredyt? Pożyczyć od kogoś kasę? Poczekać? Uzbierać? I kupić auto bezpieczne?".
Paweł K. prowadził 2-letniego Mercedesa, natomiast kobiety jechały samochodem wyprodukowanym przez 1996 rokiem, czyli przynajmniej 25-letnim.
Gdy sprawa stała się głośna adwokat nagranie usunął i zamieścił oświadczenie, w którym przeprosił rodziny ofiar.
Biegli uznali, że to Mercedes zjechał na pas ruchu Audi
Po wielomiesięcznym ustalaniu okoliczności wypadku (nie było świadków zdarzenia), we wrześniu 2022 roku, prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Pawłowi K. W akcie napisano, że mężczyzna, "kierując pojazdem marki Mercedes, umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, poprzez przekroczenie podwójnej linii ciągłej wyznaczającej oś jezdni, wjeżdżając na pas ruchu przeznaczony do poruszania się pojazdów w kierunku przeciwnym. W efekcie nieumyślnie doprowadził do spowodowania wypadku drogowego, zderzając się z jadącym prawidłowo pojazdem marki Audi 80, w wyniku czego kierująca i pasażerka Audi poniosły śmierć na miejscu zdarzenia".
O oskarżeniu adwokata zdecydowała ekspertyza sporządzona przez biegłego z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji. W dokumencie zapisano, że Mercedes przekroczył oś jezdni, zjeżdżając na pas do jazdy w przeciwnym kierunku.
Mercedes, jako nowy samochód, wyposażony był w tzw. czarną skrzynkę, czyli urządzenie rejestrujące parametry jazdy na 5 sekund przed zderzeniem. Z zapisanych danych wynikało, że tuż przed zderzeniem samochód jechał z prędkością mniejszą niż pozwalały przepisy i łagodnie przyspieszał - z 60 do 66 km/h (przy ograniczeniu do 70 km/h). Co jednak ważniejsze, napisano, że początkowo kierownica była ustawiona pod kątem 10 stopni w lewo od jazdy na wprost, na 3,5 s przed zderzeniem skręt został pogłębiony do 22 stopni, a na 1,5 s przed zderzeniem kierowca podjął manewr ratunkowy, skręcając w prawo do 12 stopni. Dlatego biegły uznał, że do zderzenia doszło na pasie ruchu Audi. Prędkość Mercedesa w momencie, gdy doszło do wypadku wynosiła 64 km/h.
Sąd pierwszej instancji skazał kierowcę Mercedesa na 2 lata więzienia
Wyrok w sądzie w sądzie rejonowym w Olsztynie zapadł 11 kwietnia 2025 roku. Oskarżyciel publiczny domagał się skazania Pawła K. na 5 lat więzienia oraz 10 lat zakazu prowadzenia pojazdów. Sąd zdecydował jednak o niższym wymiarze kary - 2 latach pozbawienia wolności oraz 5 lat zakazu prowadzenia pojazdów. Zasądził także na rzecz członków rodzin ofiar nawiązki w łącznej wysokości 135 tys. zł.
Sędzia Anna Pałasz powiedziała w uzasadnieniu, że ślady z miejsca zdarzenia nie pozostawiają wątpliwości, że to oskarżony zjechał na złą stronę drogi, a kierująca Audi nie mogła uniknąć zderzenia. Stwierdziła też, że według zapisów danych odczytanych z Mercedesa, oskarżony nie kontrolował auta.
Apelacje od wyroku złożył prokurator i obrońca
Apelacje od nieprawomocnego wyroku złożyli zarówno obrońcy, jak prokuratura i pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych.
Obrońca oskarżonego wniósł o uchylenie wyroku, wskazując, że sąd rejonowy w nie dość dostateczny sposób zgromadził dowody w sprawie. Jak mówił, chodzi m.in. o niewystarczające zbadanie dowodów cyfrowych - zapisów dotyczących zachowania samochodu oskarżonego w chwili wypadku.
Prokuratura wniosła o zaostrzenie wyroku - wymierzenie oskarżonemu kary pięciu lat więzienia i wydanie 10-letniego zakazu prowadzenia pojazdów - uznając, że kara zasądzona przez sąd rejonowy jest za niska. Do tego wniosku przychylił się pełnomocnik rodzin zmarłych, który wskazał m.in., że postawa oskarżonego po wypadku i jego publiczne wypowiedzi były wysoce nieakceptowalne.
Prawomocny wyrok jest łagodniejszy od pierwotnego
Mowy końcowe strony wygłosiły 19 lutego, jednak sąd okręgowy z uwagi na zawiłość sprawy odroczył publikację wyroku do 5 marca.
Ostatecznie sąd zdecydował, że Paweł K. trafi do więzienia na rok i sześć miesięcy. Kara więzienia została więc skrócona o pół roku. Ponadto adwokat został ukarany 4-letnim zakazem prowadzenia pojazdów, o rok krótszym niż chciał sąd I instancji. Skąd taka decyzja?
W ocenie sądu odwoławczego, wina była nieumyślna i to wpłynęło na złagodzenie kary.
Jak ocenił w ustnym uzasadnieniu czwartkowego wyroku sędzia Karol Radaszkiewicz, wypadek, chociaż tragiczny w skutkach, miał przebieg dość typowy dla tego typu zdarzeń. Oba samochody jechały z podobną prędkością (ok. 60-70 km/h, nie przekraczając ograniczeń) i zaczepiły się, za co winę ponosi Paweł K., który nie obserwował dostatecznie przedpola i nie utrzymał koncentracji uwagi na sytuacji na drodze, a przez to nie kontrolował toru jazdy.
- Jak mówi się językiem potocznym; zagapił się i lekko zjechał przez oś jezdni. To wystarczyło - stwierdził sędzia.








