Producentom samochodów może zacząć brakować stali. Wszystko przez nowe przepisy
Producenci samochodów, którzy cały czas zmagają się ze słabym popytem na samochody elektryczne oraz rosnącą konkurencją z Chin, wkrótce napotkają kolejny problem. Chodzi o dostępność stali do samochodów.

W skrócie
- Producenci samochodów mogą wkrótce napotkać problem z dostępnością zielonej stali wymaganej przez nowe przepisy UE.
- Technologia produkcji zielonego wodoru jest obecnie droga i nie ma pewności, czy do 2035 roku zielona stal będzie dostępna w wystarczającej ilości.
- Oczekuje się, że w efekcie problemów z dostępnością i kosztami stali ceny samochodów wzrosną.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W grudniu ubiegłego roku Unia Europejska zdecydowała się odrobinę "zmiękczyć" radykalne przepisy, zgodnie z którymi od 2035 roku emisja CO2 z rur wydechowych miała zostać zmniejszona w stosunku do 2021 roku o 100 proc., co de facto oznaczało zakaz rejestracji samochodów spalinowych. W myśl nowych zasad redukcja nie wynosi już 100, a 90 proc (co i tak jest bardzo restrykcyjnym poziomem), zaś pozostało 10 proc. ma być skompensowane poprzez stosowanie paliw alternatywnych i stali tzw. zielonej, czyli produkowanej w wykorzystaniem zielonego wodoru.
Problem zielonego wodoru dotknie producentów samochodów
Problem w tym, że dzisiaj takiej stali nie ma w ogóle, bowiem technologia produkcji ekologicznego zielonego wodoru (w jego produkcji wykorzystywane są wyłącznie odnawialne źródła energii) jest droga, przez co sam wodór nie jest powszechnie dostępny.
Obecnie szacuje się, że gdy zielona stal będzie dostępna na rynku, będzie o około 30 proc. droższa od stali produkowanej obecnie. Co więcej, nie wiadomo, czy do 2035 roku w ogóle taka stal będzie dostępna w ilości, która pokryje zapotrzebowanie. Globalne plany zakładają, że do 2050 roku roczne moce produkcyjne zielonej stali sięgną 28 mln ton, ale dziś w budowie jest tylko 1/3 z tej planowej mocy.
Co to jest zielona stal?
Co gorsza, dziś nie ma nawet jednoznacznej definicji tego, co oficjalnie można nazywać zieloną stalą. Z tego powodu, jak donosi Reuters, różni producenci stali, stosują różne wskaźniki i nazywają tak swoją stal, która jest wytwarzana przy niższej emisji, ale nie z wykorzystaniem zielonego wodoru. Przede wszystkim chodzi o stosowanie tzw. pieców łukowych, które mogą przetapiać stal pochodzącą ze złomu, a mają znacznie niższą emisję niż opalane węglem wielkie piece. Problem z tym, że dostępność złomu wysokiej jakości jest ograniczona.
Trzeba też pamiętać, że każda zmiana pieca czy to na łukowy, czy zasilany wodorem to potężna inwestycja, w skali makro liczyć trzeba miliardy euro, które będzie musiał wydać przemysł hutniczy.
Jedno jest pewne. Samochody będą droższe
W efekcie producenci samochodów są zobowiązani do stosowania technologii, która jeszcze nie istnieje. Przykładowo Volvo planowało, że już od 2027 roku będzie wykorzystać zieloną stal produkowaną przez koncern SSAB. Już wiadomo, że do tego czasu produkcja z wykorzystaniem wodoru nie zostanie uruchomiana, wobec czego w zamian wykorzystywana będzie stal produkowana ze złomu.
Sytuacja jest więc trudna i niezależnie od rozwiązania problemów, skończy się podwyżkami cen stali. Nie od dziś wiadomo też, że ostatecznie za wszystko i tak zapłaci konsument.










