Proces Sebastiana M. Oskarżony "egzaminował" policjantkę
W październiku ubiegłego roku rozpoczął się proces Sebastiana M., który jest oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego na autostradzie A1, w którym zginęła rodzina z 5-letnim dzieckiem. W poniedziałek przed sądem w Piotrkowie Trybunalskim odbyła się kolejna rozprawa, podczas której Sebastian M. próbował atakować śledczych.

W skrócie
- Trwa proces Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina.
- Na rozprawie w Piotrkowie Trybunalskim Sebastian M. oraz jego obrona kwestionowali ustalenia śledczych
- Ekspertyza oskarżonego wskazuje na możliwe zaniedbania dowodowe i analizuje znaczenie uszkodzonego koła dojazdowego Kii
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Sebastian M. jechał z prędkością ponad 300 km/h
Z materiału zgromadzonego w śledztwie wynika, że 16 września 2023 roku około godziny 20:00 Sebastian M., kierując BMW M850i i poruszając się z prędkością około 315 km/h, stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na środkowy pas ruchu i uderzył z dużą siłą w Kię jadącą tym pasem z prędkością około 140 km/h. W wyniku zderzenia Kia obróciła się, uderzyła w bariery energochłonne, doszło do rozszczelnienia układu paliwowego oraz zapłonu. Pojazd stanął w płomieniach, a trzy osoby nim podróżujące zginęły na miejscu.
Po wypadku Sebastian M. wyjechał z Polski i ostatecznie odnalazł się w Dubaju. Dość długo trwały dyplomatyczne zabiegi, których celem była ekstradycja, ale ostatecznie mężczyzna został wydany w Polsce.
Błędy w policyjnym postępowaniu?
W poniedziałek odbyła się kolejna rozprawa, na której oskarżony próbował kontynuować swoją linię obrony. Przypomnijmy, że obrońcy zakwestionowali ustalenia śledczych i zlecili sporządzenie prywatnej ekspertyzy z zakresu mechaniki oraz techniki samochodowej. Jak wyjaśniła mecenas Katarzyna Hebda, reprezentująca Sebastiana M., celem było sprawdzenie, czy w toku postępowania nie pominięto istotnych okoliczności mogących mieć wpływ na rekonstrukcję zdarzenia.
Ekspertyzę sporządził dr inż. Łukasz Gil z Centralnego Biura Ekspertyz Sądowych. W opinii ekspert wskazał na liczne, jego zdaniem, zaniedbania dowodowe oraz błędne interpretacje zgromadzonego materiału. Zwrócił szczególną uwagę na brak odczytów danych pochodzących z systemów elektronicznych pojazdów, w tym parametrów takich jak ciśnienie w oponach czy kąt skrętu kół Kii. Biegły uważa, te informacje mogły mieć istotne znaczenie przy ustalaniu rzeczywistego przebiegu zdarzenia.
W ekspertyzie wskazano również, że istotnym elementem w analizie zdarzenia jest także fakt odnalezienia na miejscu wypadku uszkodzonego koła dojazdowego. Koło to znajdowało się na środkowym pasie ruchu, a oznaczenia na oponie określały dopuszczalną prędkość maksymalną na poziomie 50 km/h. W aktach sprawy brak jednak jednoznacznych informacji, czy w bagażniku pojazdu marki Kia znajdowało się pełnowymiarowe koło oraz w jakich okolicznościach doszło do uszkodzenia dojazdówki.
Oskarżony podważa kompetencje śledczych
Te właśnie tematy poruszał podczas poniedziałkowej rozprawy Sebastian M., który chce udowodnić, że Kia poruszała się z autostradą z zamontowanym kołem dojazdowym. To koło miało eksplodować, przez co Kia, miała znaleźć się na pasie ruchu BMW.
Na rozprawie, jak podaje Onet, Sebastian M. wręcz próbował egzaminować składających zeznania policyjnych specjalistów, którzy pracowali na miejscu wypadku. Zeznająca policjantka, która jak powiedziała ma w policji 18-letni staż, oświadczyła, że czuje się przepytywana, "jak w podstawówce".
W podobnym kierunku szły pytania adwokat Sebastiana M., która m.in. dopytywała policjantkę o kompetencje z zakresu mierzenia drogi hamowania.
Zeznania świadków są miażdżące dla Sebastiana M.
Na poprzednich rozprawach zeznawali m.in. świadkowie wypadku i osoby, które przed wypadkiem Sebastian M. wyprzedzał. Wszyscy zeznali, że jego samochód jechał bardzo szybko i popędzał światłami innych, prawidłowo jadących kierowców.
Wszyscy świadkowie na pytanie sądu o szacunkową prędkość auta, które ich wyprzedzało, ocenili, że musiało to być 200-250 km/h. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym Sebastianowi M. grozi do 8 lat więzienia.
Następne posiedzenie odbędzie się 10 lutego. W lutym zaplanowano w sumie pięć terminów.










