Po paraliżu na drodze S7 kierowcy zabrali głos. "Krzywdząca narracja"
Po paraliżu drogi ekspresowej S7, do którego doszło podczas ataku zimy pod koniec grudnia, rząd obarczył winą kierowców samochodów ciężarowych. Teraz stanowisko zajęli przedstawiciele branży transportowej, którzy zaprotestowali przeciw rządowej wersji.

W skrócie
- Związek pracodawców branży transportowej protestuje przeciwko obarczaniu zawodowych kierowców winą za paraliż drogi S7.
- Branża wskazuje, że przyczyną problemów były przede wszystkim trudne warunki pogodowe i brak obowiązku stosowania opon zimowych.
- Zdaniem przedstawicieli transportu akcje wzmożonych kontroli mogą prowadzić do kolejnych zatorów i utrudnień.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Związek Pracodawców Transport i Logistyka Polska (TLP) skierował oficjalne pismo do ministra Dariusza Klimczaka. Przedstawiciele branży apelują o rzetelną ocenę przyczyn utrudnień zimowych i zwracają uwagę na ryzyka operacyjne związane z zapowiedzianą akcją wzmożonych kontroli w trudnych warunkach pogodowych.
Transportowcy protestują przeciw obarczaniu ich winą za paraliż S7
W piśmie skierowanym do resortu infrastruktury, prezes TLP Maciej Wroński odniósł się do medialnych doniesień sugerujących, że główną przyczyną paraliżu drogowego były niewłaściwe zachowania zawodowych kierowców oraz zły stan techniczny ogumienia w pojazdach ciężarowych.
Narracja zrzucająca odpowiedzialność za zimowe zatory drogowe jest krzywdząca dla tysięcy zawodowych kierowców i nie znajduje pełnego odzwierciedlenia w faktach
- Dbałość o flotę to dla profesjonalnych przewoźników priorytet nie tylko moralny, ale przede wszystkim ekonomiczny. Każde zdarzenie związane ze złym stanem technicznym pojazdu, to wymierna strata finansowa, której ryzyko wielokrotnie przekracza wartość ewentualnych "oszczędności" w tym obszarze - dodał prezes TLP.
W liście skrytykowano również zapowiedziane akcji kontroli samochodów ciężarowych.
TLP zwróciło uwagę, że działania o charakterze akcyjnym, prowadzone w trudnych warunkach pogodowych mogą, zamiast pomóc, doprowadzić do dodatkowych zatorów i zakłócić łańcuchy dostaw. Zdaniem związku, bezpieczeństwo buduje się poprzez żmudną, całoroczną pracę służb, a nie doraźne akcje.
Zaspy na drodze S7 uniemożliwiły przejazd
Przypomnijmy, 30 grudnia północna Polska została dotknięta atakiem zimy. Kierowcom szczególnie dokuczały mocne opady śniegu i wiatr tworzący zawieje i zamiecie śnieżne. W efekcie wiele dróg zostało zasypanych. Najgłośniej było o sytuacji na drodze S7 w okolicach Ostródy, gdzie w śniegu utknęły samochody ciężarowe i ruch został całkowicie sparaliżowany.
Stojące pojazdy blokowały m.in. ruch samochodów służb drogowych, przez zatory nie mogły przebić się np. pługi, które miały udrożnić drogę. W efekcie kierowcy spędzili na zablokowanej drodze nawet kilkanaście godzin. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
Jak wyjaśniała Interii rzeczniczka olsztyńskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, Katarzyna Kozłowska, "kluczowym problemem było nieodpowiedzialne zachowanie części kierowców pojazdów ciężarowych. W trudnych warunkach pogodowych próbowali się wyprzedzać, co doprowadziło do ustawienia pojazdów w poprzek jezdni. W wyniku tego powstał zator, który całkowicie uniemożliwił przejazd służbom drogowym.
Nie mogliśmy na bieżąco udrażniać drogi ani wprowadzić sprzętu do zimowego utrzymania, co znacząco wydłużyło czas przywracania pełnej przejezdności
W środę na konferencji prasowej po sztabie kryzysowym Kierwiński ogłosił, że wraz z ministrem infrastruktury podjął decyzję o wzmożonych kontrolach tirów jeżdżących drogami ekspresowymi i krajowymi.
Jeżeli są jakiekolwiek wątpliwości co do stanu technicznego pojazdu, te pojazdy będą odsyłane na parkingi aby nie dochodziło do sytuacji, że mogą zablokować przejazdy
Kontrole są prowadzone przez funkcjonariuszy policji i Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego.
W Polsce nie ma obowiązku jazdy na oponach zimowych
Jak zwykle bywa, prawda leży pośrodku. Przy mocnych opadach nie ma fizycznej możliwości, by natychmiast usuwać śnieg z dróg. Tymczasem w Polsce, w przeciwieństwie np. do Niemiec, nie ma obowiązku stosowania opon zimowych w ciągnikach siodłowych czy ogólnie - w samochodach. Dlatego ratunkiem w trudnych warunkach drogowych mogą okazać się łańcuchy, które zakłada się na koła napędzane.
Jednak niewielu kierowców nimi dysponuje. Tymczasem opony uniwersalne, najczęściej stosowane w samochodach ciężarowych, nie zapewniają na śniegu takiej przyczepności, jak opony zimowe. W efekcie nawet samochody w dobrym stanie, na nowych oponach (ale nie zimowych) będą miały kłopoty z pokonaniem zaśnieżonych podjazdów.
Wówczas wystarczy jedna ciężarówka, która się zatrzyma na prawym pasie i druga, która będzie ją próbować ominąć, by doszło do całkowitego paraliżu.
Dlaczego, oczywiście nie można winą obarczać wyłącznie stanu technicznego ciężarówek. Natomiast warto, by kierowcy ciężkich wozów na oponach uniwersalnych unikali jazdy po zaśnieżonych drogach.










