Niemcy przemysł motoryzacyjny w coraz większym kryzysie. Ratunku nie widać
Niemiecki przemysł motoryzacyjny przechodzi trudne chwile. Z badań tamtejszego stowarzyszenia zrzeszającego producentów samochodów wynika, że Niemcy wkrótce mogą stracić status kraju, który jest europejskim centrum przemysłu motoryzacyjnego.

Spis treści:
- Niemieckie firmy zwalniają pracowników
- Niemieckie marki ze spadkiem zysku o 76 proc.
- VDA krytykuje nowy pomysł Unii Europejskiej
Niemieckie Stowarzyszenie Przemysłu Motoryzacyjnego (VDA, Verband der Automobilindustrie) przeprowadziło badanie wśród małych i średnich niemieckich przedsiębiorstw z całego łańcucha dostaw branży motoryzacyjnej. Łącznie objęto w nim 124 podmioty. Wykazało ono, że 72 proc. firm planuje ograniczyć swoje inwestycje w Niemczech, poprzez przeniesienie ich poza granice kraju (28 proc.), odroczenie ich realizacji (25 proc.) lub całkowite anulowanie (19 proc.).
Niemieckie firmy zwalniają pracowników
Co więcej, z badania wynika, że niemal dwie trzecie ankietowanych przedsiębiorstw w zeszłym roku zredukowało zatrudnienie w Niemczech, a 49 proc. robi to obecnie.
Poważną sytuację w niemieckim przemyśle potwierdzają dane rządowe. Wynika z nich, że w listopadzie 2025 r. liczba miejsc pracy w niemieckim przemyśle motoryzacyjnym była najniższa od 2011 roku.
Niemieccy dostawcy zmagają się ze spadkiem zamówień, ostrą konkurencją z zagranicy i sprawiające problemy elektryczną transformacją. Nie bez znaczenia są również amerykańskie cła.
W efekcie tak uznani niemieccy producenci jak Volkswagen, Mercedes, a także Bosch i Aumovio ogłosili redukcję miejsc pracy.
Niemieckie marki ze spadkiem zysku o 76 proc.
Trudną sytuację niemieckiej branży motoryzacyjnej dobrze oddaje również raport firmy analitycznej EY. Wynika z niego, że Volkswagen, BMW i Mercedes zanotowały w trzecim kwartale 2025 roku łączny spadek zysku operacyjnego o 76 proc. To najgorszy rezultat od czasów globalnego kryzysu finansowego w 2009 roku.
Z raportu wynika również, że producenci niemieccy muszą mierzyć się z szeregiem problemów: m.in. osłabieniem segmentu premium czy też kosztownymi inwestycjami w elektromobilność, które do tej pory nie przyniosły zwrotu. Największe obawy budzi jednak sytuacja na rynku chińskim. Spadek sprzedaży niemieckich samochodów w Chinach o 9 proc. w trzecim kwartale zeszłego roku doprowadził do obniżenia ich globalnego udziału w rynku z 39 proc. w 2020 roku do obecnych 29 proc.
Sam rynek Państwa Środka staje się coraz bardziej konkurencyjny, a samochody klasy premium tracą zainteresowanie w związku ze spowolnieniem gospodarczym. Co więcej dynamiczny rozwój elektromobilności wyraźnie sprzyja lokalnym producentom, którzy z kolei zyskują przewagę nad tradycyjnymi markami z Zachodu.
VDA krytykuje nowy pomysł Unii Europejskiej
VDA zwraca również uwagę na wpływ unijnych regulacji na kondycję całej europejskiej motoryzacji. W grudniu ubiegłego roku Komisja Europejska zaproponowała, by do 2035 roku ograniczyć średnie emisje dwutlenku węgla nowych samochodów o 90 proc. w stosunku do poziomu z 2021 roku. Miałaby to być alternatywa dla unijnego zakazu sprzedaży aut spalinowych.
Niemieckie stowarzyszenie wystosowało wówczas oświadczenie, w którym mogliśmy przeczytać, że "biorąc pod uwagę realia europejskiego rynku samochodów osobowych i sytuację ekonomiczną przemysłu motoryzacyjnego (producentów i dostawców) w Europie, niezrozumiałe jest, jak Komisja może działać w ten sposób w tym momencie".
Dodano również, że "to nie jest dobry dzień dla Europy jako ośrodka przemysłu motoryzacyjnego, dla gospodarki, wzrostu gospodarczego i zatrudnienia". Zaznaczono, Unia Europejska w ogóle nie porusza kwestii przyczyn braku konkurencyjności Starego Kontynentu i nie ujawnia wyników przeglądów obowiązujących przepisów, w związku z czym wyciąga błędne wnioski dotyczące potrzebnych działań.
VDA twierdzi, że UE przez ku ograniczaniu emisji CO2, nie licząc się z coraz trudniejszą sytuacją europejskiego przemysłu motoryzacyjnego, co prowadzi do kryzysu i likwidacji dziesiątków tysięcy miejsc pracy.











