Gigantyczna wpadka chińskiego GWM. Skopiował pomysł 1:1
Chińska marka Great Wall Motor zaliczyła wpadkę, wypuszczając kampanię reklamową nowego SUV-a, która łudząco przypominała ubiegłoroczną grafikę promującą Range Rovera Sport. Władze firmy oficjalnie przyznały się do plagiatu, przeprosiły i zadeklarowały gotowość do poniesienia wszelkiej odpowiedzialności prawnej i finansowej wobec brytyjskiego producenta.

W skrócie
- Great Wall Motor zaprezentował kampanię reklamową SUV-a Wey V9X, której plakat był bardzo podobny do zeszłorocznej kampanii Range Rovera Sport.
- Wei Jiangjun, szef GWM, przyznał, że doszło do plagiatu i publicznie przeprosił przedstawicieli brytyjskiego producenta oraz autora oryginalnego plakatu.
- Przedstawiciele Land Rovera nie skomentowali publicznie sprawy plagiatu, a GWM zadeklarowało gotowość poniesienia odpowiedzialności prawnej i finansowej.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Wydawać by się mogło, że czasy, gdy chińscy producenci samochodów jak leci kopiowali na potęgę zachodnie pomysły i wzornictwo odeszły w niepamięć. Wygląda jednak na to, że "czerpanie inspiracji" z innych, bardziej renomowanych producentów jest głęboko zakorzenione w DNA części chińskich potentatów motoryzacyjnych.
Potężną wpadkę zaliczył właśnie chiński Great Wall Motor (GWM). Marka uruchomiła niedawno kampanię reklamową swojego nowego SUV-a - Wey V9X. Plakat promujący nowy model wydał się jednak znajomy miłośnikom brytyjskiej motoryzacji. Do złudzenia przypominał bowiem ubiegłoroczną kampanię reklamową promującą Range Rovera Sport.

W obu przypadkach grafika przedstawia ubranego na czarno mężczyznę wyciągającego dłoń w kierunku maski stojącego bokiem SUV-a. Trudno mówić o luźnej inspiracji, bo podobieństwa są wręcz uderzające - dotyczą nie tylko kadru, ale też koloru tła, garderoby czy sposobu, w jaki samochód oświetla stojącego obok człowieka.
Trudno powiedzieć, czy inspiracja kampanią reklamową Land Rovera to pomysł samego producenta, czy raczej padł on ofiarą kreatywnych pomysłów którejś z współpracujących z GWM agencji reklamowych. W drugim przypadku, bez wątpienia, zabrakło jednak trzeźwego nadzoru ze strony zlecającego.
Na obronę GWM trzeba przyznać, że szef koncernu - Wei Jiangjun - przyznał, że doszło do plagiatu i publicznie przeprosił przedstawicieli brytyjskiego producenta oraz autora oryginalnego plakatu, dodając że w tej sytuacji "nie może być żadnego usprawiedliwienia".
Great Wall Motors i ja jesteśmy również gotowi wziąć za to pełną odpowiedzialność prawną i finansową
Przedstawiciele Land Rovera nie odnieśli się publicznie do kwestii plagiatu, ale zapowiedź szefa GWM o gotowości wzięcia odpowiedzialności finansowej pozwala sądzić, że prawnicy brytyjskiego producenta nie przepuszczą takiej okazji.








