Elektryki z zakazem wjazdu na tor. Wkurzały właścicieli spalinówek
Samochody elektryczne nie mogą już wjeżdżać na tor Orlando Speedworld Dragway na Florydzie w Stanach Zjednoczonych. Władze znanego obiektu podjęły decyzję o zakazie wjazdu dla aut elektrycznych. Oficjalny powód to kwestie związane z bezpieczeństwem. Nieoficjalny? Elektryki regularnie miały upokarzać na torze samochody spalinowe, w których przeróbki właściciele włożyli nierzadko dziesiątki tysięcy dolarów.

W skrócie
- Orlando Speedworld Dragway wprowadziło zakaz wjazdu dla samochodów elektrycznych, oficjalnie z powodów bezpieczeństwa.
- Nieoficjalnie mówi się, że elektryki upokarzały spalinowe, tuningowane auta, prowadząc do napięć wśród właścicieli.
- Decyzja wzbudziła dyskusję w USA, pogłębiając konflikt między zwolennikami aut elektrycznych i spalinowych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Od początku stycznia na tor Orlando Speed World Dragway w Kalifornii nie mogą wjeżdżać żadne samochody elektryczne. Zakaz dotyczyć ma "wszystkich form aktywności na torze" - od zorganizowanych imprez na sesjach treningowych kończąc.
Oficjalnym powodem wprowadzenia zakazu jest niewystarczająca infrastruktura obiektu, który nie jest w stanie zapewnić właścicielom elektrycznych pojazdów odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa. Amerykańscy komentatorzy zwracają uwagę, że chociaż szefostwo Orlando Speedworld Dragway nie powołuje się na żaden konkretny wypadek, jego decyzja wpisuje się w toczącą się w świecie sportów motorowych dyskusję o "wyjątkowych zagrożeniach" stwarzanych przez wyczynowe samochody bateryjne.
Samochody elektryczne nie wjadą na tor. Chodzi o bezpieczeństwo
Teoretycznie obiekty takie jak tory wyścigowe powinny być świetnie przygotowane do radzenia sobie z następstwami wypadków. Pożary pojazdów czy konieczność szybkiej ewakuacji z wraku pojazdu uwięzionego kierowcy nie są dla ekip ratunkowych niczym nowym. Problem w tym, że stosowane dziś powszechnie w elektrykach ogniwa litowo-jonowe palą się również w obecności wody, a zabezpieczenie uszkodzonego pojazdu wymaga posiadania specjalistycznego sprzętu (np. kontener z wodą lub zbiornik przeciwpożarowy itd.). Przeciwnicy samochodów elektrycznych mówią też o toksycznych pożarach czy niebezpieczeństwie porażenia prądem członków ekipy ratunkowej.
Decyzja Orlando Speedworld Dragway wywołała w USA gorącą dyskusję. Z jednej strony kwestie bezpieczeństwa wydają się być priorytetowe, tym bardziej, że w pogoni za obniżeniem masy pojazdów, konstruktorzy pojazdów - np. dragsterów - rezygnują z systemów zabezpieczających (np. układ chłodzenia ogniw). Trudno jednak nie zauważyć, że podział pomiędzy zwolennikami i krytykami nietypowej decyzji przebiega raczej po liniach ideologicznych.
Auta elektryczne upokarzały spalinowe. Koniec z wyścigami
W ostatnim czasie w środowisku sportów motorowych rysuje się wyraźny spór pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami samochodów elektrycznych. Jego temperatura jest szczególnie wysoka właśnie w USA, gdzie do miana narodowego sportu urastają wyścigi na 1/4 mili. Fanatycy tej dyscypliny od dłuższego czasu wskazują, że nieodłącznym elementem takich zawodów jest np. dźwięk dostarczany przez pojazdy, a sama idea opiera się w dużej mierze na kunszcie mechaników pracujących nad jednostkami napędowymi. W ich opinii żaden samochód elektryczny nie jest w stanie dostarczyć tego typu emocji.
Z drugiej strony szybko postępująca elektryfikacja mocno daje się we znaki zwolennikom aut spalinowych. Zalety samochodów elektrycznych są szczególnie widoczne zwłaszcza w świecie wyścigów równoległych. Dostępny od najniższych obrotów wysoki moment obrotowy elektrycznych silników trakcyjnych sprawia, że samochody elektryczne regularnie upokarzają na torach auta spalinowe, których właściciele wydali na ich przeróbki dziesiątki tysięcy dolarów.
Dość powiedzieć, że jedna z najtańszych Tesli - model 3 w odmianie RWD - przyspiesza do 100 km/h w około 6 sekund, a topowa odmiana Performance, w sprzyjających warunkach trakcyjnych, jest w stanie osiągnąć setkę w mniej niż 3 sekundy i rozpędza się do prędkości maksymalnej przekraczającej 260 km/h.
Zdaniem dużej części krytyków decyzji popularnego toru, właśnie ta różnica klas między osiągami tuningowanych aut spalinowych i fabrycznych odmian samochodów elektrycznych, zadecydować miała o "usunięciu" z toru tych ostatnich.










