Badania techniczne do zmiany. UE bierze się za emisje i cyfrowe dane aut
Komisja Parlamentu Europejskiego kontynuuje prace nad kolejnym etapem reformy przeglądów technicznych. Na stole nie ma jeszcze nowych przepisów, ale kierunki są czytelne. Unia Europejska chce skuteczniej wykrywać samochody o wysokiej emisji i lepiej wykorzystywać dane zbierane przez same auta.

W skrócie
- Komisja Parlamentu Europejskiego pracuje nad kolejnym etapem reformy przeglądów technicznych, skupiając się na skuteczniejszym wykrywaniu pojazdów o wysokiej emisji.
- Planowane są zmiany dotyczące wykorzystywania danych z systemów samochodowych, takich jak OBFCM, do oceny rzeczywistej emisji i kontroli technicznych.
- Równolegle rozważane jest wprowadzenie cyfrowego potwierdzenia badań oraz utworzenie europejskiej bazy danych o przebiegu pojazdów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W ramach zeszłotygodniowej rundy spotkań Parlamentu Europejskiego (PE) zorganizowano spotkanie komisji Transportu i Turystyki, dotyczące kolejnego etapu reformy unijnych przepisów regulujących okresowe badania techniczne pojazdów. Komisja zajmowała się projektami raportów i dokumentami roboczymi odnoszącymi się do zmian w zasadach przeglądów, kontroli drogowych oraz sposobu gromadzenia i wymiany danych o samochodach w Unii Europejskiej. Choć nie zapadły jeszcze żadne wiążące decyzje, dyskusja jasno pokazała, w jakim kierunku mogą pójść przyszłe regulacje.
Najwięcej emocji budzi jeden obszar - emisje spalin i skuteczność ich kontroli podczas obowiązkowych przeglądów technicznych. Z perspektywy instytucji unijnych problemem nie są dziś same normy, lecz to, że obecne metody badań często nie wychwytują samochodów emitujących znacznie więcej zanieczyszczeń w realnym ruchu drogowym, niż wynikałoby to z dokumentów.
Zmiany w przeglądach technicznych UE. Emisje spalin głównym problemem
Z dokumentów przygotowanych na potrzeby prac legislacyjnych wynika jasno, że głównym wyzwaniem nie są dziś same limity emisji, lecz pojazdy, które formalnie spełniają wymagania, a w codziennej eksploatacji emitują znacznie więcej zanieczyszczeń. Chodzi o auta, które przechodzą badanie techniczne mimo niesprawnych lub celowo modyfikowanych układów oczyszczania spalin.
Właśnie dlatego w Brukseli analizowane są rozwiązania, które miałyby sprawić, że przegląd techniczny przestanie być jedynie formalnością, a zacznie realnie identyfikować pojazdy o ponadnormatywnej emisji. Na tym etapie nie ma mowy o wprowadzaniu nowych norm, lecz o zwiększeniu skuteczności wykrywania problemów, które dziś często pozostają niewidoczne dla stacji kontroli.
Przeglądy techniczne a dane z samochodu. UE chce lepiej wykrywać wysoką emisję
Jednym z rozważanych scenariuszy jest większe wykorzystanie danych zapisanych w elektronice pojazdu. Obecne badania opierają się w dużej mierze na jednorazowym pomiarze spalin, który stosunkowo łatwo "poprawić" tuż przed wizytą na stacji kontroli. Tymczasem systemy pokładowe samochodu mogą wskazywać trwałe problemy z emisją, niezależnie od chwilowego wyniku pomiaru.
W tym kontekście coraz częściej przywoływany jest system OBFCM (On Board Fuel Consumption Monitoring), który od 2021 r. obowiązkowo montowany jest we wszystkich nowych samochodach sprzedawanych w Unii Europejskiej. W autach spalinowych rejestruje on zużycie paliwa i przebyty dystans, a w pojazdach zelektryfikowanych - m.in. sposób korzystania z napędu po rozładowaniu baterii czy dane dotyczące ładowania.
Na podstawie informacji z OBFCM możliwe jest wyliczenie rzeczywistej średniej emisji, znacznie bliższej codziennej eksploatacji niż wynik uzyskany podczas standardowego przeglądu. W praktyce otwiera to drogę do selektywnej kontroli, w której samochód sam "sygnalizowałby", że jego realne parametry odbiegają od normy i wymagają dokładniejszego sprawdzenia. Na razie nie zapadły decyzje, by dane te były automatycznie wykorzystywane podczas badań technicznych, ale sam fakt ich gromadzenia pokazuje, że UE już dziś dysponuje narzędziami do znacznie precyzyjniejszej oceny emisji.
Starsze diesle a przeglądy techniczne. Tu UE widzi największy problem
Choć dokumenty nie wskazują wprost konkretnych typów napędu, w analizach najczęściej pojawiają się starsze samochody z silnikami Diesla. To w tej grupie najczęściej dochodzi do ingerencji w filtry cząstek stałych, układy SCR czy systemy EGR, a różnice między emisją deklarowaną a rzeczywistą bywają największe. Problemem nie jest jednak wiek pojazdu sam w sobie, lecz skala nadużyć i ograniczona skuteczność obecnych metod kontroli. Co więcej, według danych International Council on Clean Transportation - jednej z najważniejszych na świecie organizacji analitycznych zajmujących się realnymi emisjami z transportu - w przypadku samochodów z silnikami Diesla, niemal w każdym przypadku dane laboratoryjne mają się nijak do danych z faktycznego użytkowania pojazdu.
Cyfrowe przeglądy techniczne w UE. Dane o badaniach i przebiegu aut
Reforma przeglądów technicznych nie kończy się jednak na emisjach. Równolegle analizowane są zmiany systemowe, które mają uporządkować sposób dokumentowania badań i ułatwić egzekwowanie przepisów w całej Unii. Jednym z rozwiązań jest wprowadzenie cyfrowego potwierdzenia zaliczenia badania technicznego, dostępnego w unijnych systemach informatycznych.
Takie potwierdzenie mogłoby być weryfikowane przez służby kontrolne również poza krajem rejestracji pojazdu, m.in. za pośrednictwem europejskiego portfela tożsamości cyfrowej. Równolegle trwają prace nad ułatwieniami dla kierowców przebywających czasowo w innym państwie członkowskim, tak aby obowiązkowy przegląd można było wykonać bez konieczności powrotu do kraju rejestracji auta.
Kolejnym elementem reformy jest obowiązek zapisywania wskazania drogomierza podczas badania technicznego. W Polsce takie rozwiązanie funkcjonuje od lat, jednak w wielu krajach UE nadal go brakuje. Efektem planowanych zmian ma być stworzenie europejskiej bazy danych o przebiegu pojazdów, co ma utrudnić cofanie liczników i poprawić bezpieczeństwo obrotu samochodami używanymi, zwłaszcza w transakcjach transgranicznych.
Zmiany w przeglądach technicznych UE. Co już wiadomo, a co dopiero jest planowane
Na obecnym etapie nie mówimy o nowych obowiązkach dla kierowców ani o terminach wejścia w życie zmian. To wciąż kierunki i scenariusze analizowane w ramach unijnej procedury legislacyjnej. Jedno jednak wybrzmiewa coraz wyraźniej: jeśli reforma przeglądów technicznych dojdzie do skutku, jej celem będzie nie tyle zaostrzenie przepisów, co skuteczniejsze wychwytywanie samochodów, które dziś mieszczą się w normach tylko na papierze.










