Reklama

Policjant o mało nie doprowadził do tragedii - odpowiedź rzecznika

Podczas zatrzymania samochodu w Krakowie, pewien policjant wykazał się sporą bezmyślnością. Co o tym sądzą przedstawiciele policji?

Kilka dni temu pisaliśmy o bardzo niebezpiecznej sytuacji, którą spowodował policjant, zatrzymując jadącego ulicą Lublańską w Krakowie, kierowcę Forda Mondeo. Polecił on bowiem zatrzymanemu przejazd (po przejściu dla pieszych) w poprzek ruchliwej trzypasmowej drogi.

Reklama

W efekcie Ford wtargnął pod koła autu z kamerą, którego kierowca jechał prawym pasem i miał pole widzenia ograniczone przez ciężarówkę. Na szczęście, udało mu się zatrzymać auto, choć nie bez trudu (opony piszczały), a do tego nikt nie jechał bezpośrednio za nim i nie wjechał mu w tył.

Pomysł policjanta, aby zmuszać kierującego Fordem do takiego manewru był co najmniej nierozważny - na tej ulicy obowiązuje ograniczenie prędkości do 70 km/h. Ponadto, ponieważ w tym miejscu znajduje się sygnalizacja świetlna, samochody mogą wyprzedzać się w rejonie przejścia dla pieszych, jak również wykonywać ten manewr z prawej strony (co wynika z faktu, że rzecz dzieje się w terenie zabudowanym). Co więcej - na trzypasmowym ciągu Bora Komorowskiego-Lublańska-Opolska-Conrada niemal zawsze panuje spory ruch, a kierowcy często zmieniają pasy - to nie jest miejsce w którym rozsądnym pomysłem jest wychodzenie na środek drogi i jazda w poprzek.

Nasze wątpliwości co do takiego sposobu zatrzymywania samochodów opisaliśmy już w poprzednim artykule, który przesłaliśmy do Wydziału Ruchu Drogowego krakowskiej policji z prośbą o ustosunkowanie się do zdarzenia. Oto jaką odpowiedź otrzymaliśmy:

W odpowiedzi  na Pana korespondencję  informuję,  że służba policjanta pełniona na drodze polega na sprawowaniu nadzoru nad bezpieczeństwem w ruchu drogowym. Nadmienić należy, że stan bezpieczeństwa ruchu na krakowskich drogach, ulega systematycznej poprawie. Niemniej jednak nadal  w wyniku zdarzeń drogowych giną ludzie, a w szczególności piesi uczestnicy ruchu (w okresie ostatnich dziewięciu miesięcy na dwanaście ofiar śmiertelnych niestety sześć to piesi).

Wobec powyższego, funkcjonariusz jako miejsce kontroli drogowej słusznie wybrał rejon wyznaczonego przejścia dla pieszych, gdzie reagując na wykroczenia i przestępstwa w ruchu drogowym zatrzymał kierującego pojazdem m-ki Ford. Jak wynika z prowadzonej analizy zdarzeń drogowych ulica Lublańska znajduje się wśród najbardziej zagrożonych ulic, właśnie za względu na ilość występujących tam zdarzeń drogowych. Nie bez znaczenia jest również fakt, że przyczyną zaistniałych na ulicy Lublańskiej zdarzeń drogowych było niezachowanie bezpiecznej odległości miedzy pojazdami oraz niedostosowanie prędkości do warunków ruchu.

Podejmujący interwencję policjant wskazał, że zarówno kierujący poruszający się prawym czy też lewym lub środkowym pasem ruchu nie pozostają i nie mogą czuć się bezkarni. Zgodnie z art. 6 ust 1 Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym policjant jest uprawniony do wydawania poleceń lub sygnałów uczestnikowi ruchu lub innej osobie znajdującej się na drodze, a zgodnie z art. 5 tejże Ustawy każdy uczestnik ruchu jest obowiązany stosować się do tych poleceń.

Nadto, art. 5 ust 2 Ustawy PoRD wyraźnie wskazuje, że polecenia i sygnały dawane przez osobę uprawnioną  (w tym przypadku przez policjanta) mają pierwszeństwo przed sygnałami świetlnymi i znakami drogowymi. Działająca w tym miejscu sygnalizacja świetlna nie zwalnia kierujących z obowiązku zachowania szczególnej ostrożności w sytuacji kiedy zbliżają się do wyznaczonego przejścia dla pieszych (  art. 26 ust 1 Ustawy PoRD).

Biorąc pod uwagę wskazane powyżej przyczyny zaistniałych zdarzeń drogowych na ulicy Lublańskiej, kontrola  prędkości która w efekcie spowoduje zmniejszenie prędkości jazdy jest wręcz konieczna, a tym samym przełoży się to na poprawę  bezpieczeństwa wszystkich uczestników ruchu drogowego.  

Ze swojej strony możemy jedynie dodać, że nigdy nie negowaliśmy idei kontroli prędkości samochodów, jak również nie odmawiamy policjantom prawa do wydawania poleceń kierującym. Chodziło jedynie o, mówiąc delikatnie, nierozważny dobór miejsca i sposobu zatrzymania, który stwarzał realne zagrożenie. Przedstawiciele biura prasowego krakowskiej policji nie uznali jednak za stosowne odnieść się do naszych wątpliwości. Wysłaliśmy więc kolejną prośbę o odpowiedź na nasze pytanie.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje