BAIC 5 kontra rywale z Chin, Japonii i Korei. Polacy je kochają, ale którego wybrać?
Przed wyborem najlepszego średniej wielkości SUV-a staje dziś wielu kierowców - chcą mieć wygodne, dobrze wyposażony i atrakcyjnie wyglądający samochód, ale w cenie, która nie zwali z nóg. Dziś oferta kompaktowych SUV-ów jest większa niż kiedykolwiek, bo na rynku rozpycha się wiele modeli z tego segmentu. Jednym z mocnych kandydatów jest BAIC 5. Postanowiliśmy zestawić go z najbliższymi rywalami i znaleźć odpowiedź na pytanie "którego SUV-a wybrać"?

To będzie porównanie czysto produktowe - moc napędu, wyposażenie, ceny i dopłaty za opcje dodatkowe. Wygląd pozostawiamy subiektywnej ocenie, natomiast wrażenia z jazdy i odczucia z kabiny każdy może mieć nieco inne, w zależności od indywidualnych potrzeb.
Ile kosztuje BAIC 5 Luxury i jakie ma wyposażenie?
BAIC 5 dostępny jest w dwóch odmianach wyposażenia - Business i Luxury. Pierwsza otwiera ofertę z ceną na poziomie 99 900 zł, drugą wyceniono na 129 900 zł. Tylko do wersji Luxury BAIC przyciąga następującymi korzyściami:
- ubezpieczenie OC/AC za złotówkę
- lakier w cenie lub rabat dla koloru bezpłatnego w wysokości 2,9 tys. zł
- promocyjne finansowanie
- instalacja LPG lub opony zimowe za 1 zł
Auto jest też dostępne w kredycie 50/50 z RRSO 0 proc., gwarancja mechaniczna obejmuje 5 lat lub 150 tys. km. Przykładowa rata miesięczna w przypadku finansowania może wynieść od 999 zł (dla wersji Business) i 1150 zł (Luxury) netto - przy założeniu, że wpłacamy 20 proc., jeździmy autem przez trzy lata i nie pokonamy więcej niż 75 tys. km.
Już wyposażenie podstawowego wariantu obejmuje takie elementy jak: bezkluczykowy dostęp, kamera cofania, reflektory LED, panoramiczny dach czy skórzaną tapicerkę foteli. Jest też elektryczna regulacja foteli, ich podgrzewanie (także kierownicy).
Wersja Luxury dorzuca do tego między innymi indukcyjną ładowarkę, wentylowane siedzenia i podgrzewane siedziska kanapy, przyciemniane szyby, większe o cal obręcze ("19-tki"), dwukolorowe nadwozie czy adaptacyjny tempomat. Jest więc co najmniej kilka elementów (także w postaci składanych lusterek czy przednich czujników parkowania), które znacznie bardziej przyciągają do kupna bogatszej wersji wyposażenia.

BAIC 5 czy MG HS?
Model HS szturmem zdobył polski rynek i okazał się największym hitem marki w 2025 roku. Auto w niektórych miesiącach pojawiało się w pierwszej "10" najchętniej kupowanych samochodów w Polsce.
Model ten, w przeciwieństwie do BAIC-a 5, jest dostępny nie tylko w wersji spalinowej, ale też jako hybryda i hybryda plug-in. Wariant benzynowy ma silnik 1.5 turbo o nieznacznie niższej niż w BAIC-u 5 mocy - pierwszy osiąga 170 KM, drugi 177.
MG HS także występuje w dwóch wersjach wyposażenia - Excite i Exclusive, obie normalnie kosztują od 126 900 lub 137 900 zł, ale w aktualnej promocji wyceniono je na 108 900 i 122 900 zł. HS ma od BAIC-a 5 większe ekrany w kabinie (zarówno zestaw zegarów, jak i wyświetlacz na środku), w standardzie także wyjeżdża na 19-calowych obręczach. Podobnie jak w BAIC-u zestaw kamer 360 stopni znajduje się tylko w bogatszej wersji, tańsza ma "zwykłą" kamerę. Aby ręcznie nie otwierać pokrywy bagażnika, w HS-ie musimy sięgnąć po wersję Exclusive, podczas gdy BAIC ma ten element w standardzie. Tańszy wariant HS-a nie ma też dwustrefowej, automatycznej klimatyzacji. W żadnej wersji MG nie znajdziemy wentylowanych siedzeń.

BAIC wypada więc nieco lepiej pod kątem wyposażenia, szczególnie punktuje tymi elementami, których w MG nie dostaniemy nawet za dopłatą. Jego cena jest jednak przez to nieco wyższa, choć tylko wtedy, gdy MG podpiera się promocją. MG ma za to o dwa lata dłuższą gwarancję od BAIC-a, choć też ograniczoną przebiegiem 150 tys. km.

BAIC 5 czy Omoda 5?
Drugim naturalnym rywalem BAIC-a 5 jest Omoda 5 - równie oryginalnie stylizowana, ale z silnikiem o wyraźnie niższej mocy. Różnica wynosi aż 30 KM na niekorzyść Omody, bo jej silnik 1.6 osiąga 147 KM. W salonach obowiązuje promocja, w ramach której ubezpieczenie Omody 5 kosztuje 1 zł.
Podstawowa wersja Essential kosztuje 115 500 zł, natomiast bogatsza Premium jest do wzięcia za 129 500 zł. Co oferują? W standardzie są między innymi kurtyny powietrzne (BAIC ma je tylko w odmianie Luxury), adaptacyjny tempomat, automatycznie sterowane światła drogowe czy bezprzewodowe interfejsy Android Auto/Apple Car Play.

Podstawowa Omoda nie ma za to elektrycznej regulacji fotela i za żadne pieniądze nie dostaniemy w niej podgrzewanej kanapy. Elektrycznie unoszona i zamykana pokrywa jest, w przeciwieństwie do BAIC-a 5, dostępna tylko w droższej wersji. Omoda ma 18-calowe obręcze kół, które są standardem w obu odmianach.
Na korzyść BAIC-a 5 przemawia przede wszystkim wyraźnie mocniejszy silnik, a także możliwość "wyciągnięcia" praktycznie darmowej instalacji LPG lub zimowych opon.

BAIC 5 czy Nissan Qashqai?
Prekursor klasy średniej wielkości SUV-ów wciąż należy do najpopularniejszych modeli tego segmentu w Polsce. Do porównania z BAIC-iem najlepiej nadaje się 158-konna odmiana z bezstopniową przekładnią.
Na dzień dobry Nissan startuje z poziomu 139 390 zł za wersję Acenta (cena promocyjna). W standardzie otrzymujemy dwustrefową klimatyzację, kamerę cofania czy reflektory LED. Żeby jednak wejść na poziom wyposażenia, który zapewniają modele z Chin, trzeba sięgnąć po odmiany Tekna czy N-Design - obie w cenie około 165 tys. zł.

W tej pierwszej dostaniemy między innymi 19-calowe obręcze, wyświetlacz head-up, panoramiczne okno dachowe, elektrycznie unoszoną pokrywę bagażnika i regulację fotela kierowcy. N-Design ma tapicerkę skórzaną połączoną z alcantarą czy o cal większe obręcze, ale za elektryczne otwieranie "klapy" czy regulację fotela oraz wyświetlacz przezierny trzeba dopłacić 4,7 tys. zł w ramach pakietu Komfort.
Jakby nie patrzeć, różnica w cenie wynosi więc około 30 tys. zł na korzyść BAIC-a 5. Nissan broni się jedynie ubezpieczeniem 1 proc., a także kredytem 0 proc. Gwarancja mechaniczna, która daje producent na Qashqaia wynosi jednak tylko 3 lata i ograniczona jest przebiegiem 100 tys. km.

BAIC 5 czy Kia Sportage?
Drugim żelaznym rywalem BAIC-a jest także bardzo popularna w Polsce Kia Sportage - model, który w zeszłym roku doczekał się face liftingu i jest dostępny na rynku nie tylko w odmianach benzynowych, ale też hybrydowych (w tym jako hybryda plug-in). Za 148 500 zł możemy wyjechać z salonu Sportagem wyposażonym w 150-konny silnik 1.6 turbo, ale za dopłatą 11 200 zł dostępny jest wariant z napędem 4x4 i mocy 180 KM.

W standardzie (wersja M) Kia oferuje reflektory LED, adaptacyjny tempomat, klimatyzację manualną czy kamerę cofania. Żeby mieć na pokładzie przyciemniane szyby, podgrzewane fotele (także z tyłu), automatyczną klimatyzację i elektryczną regulację foteli trzeba wybrać odmianę L, droższą od podstawowej o 13 tys. zł. Elektrycznie unoszona pokrywa bagażnika, wentylacja przednich foteli czy wyświetlacz head-up są standardem wersji Business Line - droższej od podstawowej o kolejne 14 tys. zł. To oznacza, że BAIC 5 jest tańszy od Sportage'a o ponad 45 tys. zł - tak dużej różnicy w cenie nie da się "przykryć" tym, że Kia ma matrycowe reflektory czy wyświetlacz head-up. Kia wygrywa też bagażnikiem, którego pojemność wynosi aż 591 l (przy 350 l BAIC-a 5).

Analiza cenników i porównanie BAIC-a 5 z najbliższymi rywalami pozwala stwierdzić przede wszystkim to, że jego najmocniejszą stroną, poza bogatym wyposażeniem wersji Luxury i mocnym układem napędowym, są atrakcyjne dodatki - zwłaszcza mówimy tu o instalacji LPG czy oponach zimowych za złotówkę.
Jeśli ktoś szuka efektu nowości, to BAIC 5 na ulicy bardzo się wyróżnia - nie wygląda jak kopia czegokolwiek i ma spójną stylizację, czego nie da się powiedzieć o każdym chińskie SUV-ie. Nie rozczarowuje też jego komfort i praktyczność, zwłaszcza, że w wartość pojemności bagażnika, którą podaje producent trudno uwierzyć.
Pod kątem jazdy BAIC 5 trzyma solidny poziom, pod warunkiem, że nie szukamy auta, które ma podnieść poziom adrenaliny. Kierowcy w tej klasie aut stawiają głównie na komfort za rozsądne pieniądze - BAIC odhacza oba założenia.
Koreańscy i japońscy rywale zostają z tyłu ze względu na cenę. Trzeba jednak oddać im to, że ich systemy multimedialne są dostępne w języku polskim. Jednak i w BAIC-u ma on się pojawić się jeszcze w tym roku, zaś brak Android Auto rozwiązuje specjalne urządzenie zewnętrzne, które niektórzy dealerzy dorzucają do auta jako gratis. Z punktu widzenia nas, klientów, taka rywalizacja "starych" i "nowych" producentów może przynieść same korzyści.








