RPO interweniuje w sprawie kar dla kierowców. Chce dać im możliwość obrony
Kwestia kar za brak OC niezmiennie budzi wśród kierowców sporo kontrowersji. Wystarczy nawet jeden dzień przerwy w ubezpieczeniu, by narazić się na wysoką karę. Po stronie kierowców stanął Rzecznik Praw Obywatelskich, zwracając uwagę, że obecne przepisy mogą być zbyt surowe i nie dają realnej możliwości obrony w wyjątkowych sytuacjach.

W skrócie
- Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę na brak możliwości skutecznej obrony przez kierowców wobec kar za przerwę w OC, nawet w przypadku działania siły wyższej.
- Kary za brak OC są powiązane z wynagrodzeniem minimalnym i mogą wynosić nawet kilka tysięcy złotych, a system przewiduje niewielkie szanse na ich umorzenie lub ulgę.
- Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny nie skomentował zastrzeżeń RPO, a kary mają ograniczać koszty społeczne związane z wypłatą odszkodowań za wypadki spowodowane przez kierowców bez OC.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Kara za brak OC jako kara administracyjna - kluczowy spór
W swojej skardze kasacyjnej RPO podkreśla, że obowiązek posiadania OC ma charakter publicznoprawny - wynika z przepisów prawa publicznego i ma za zadanie chronić dobro ogółu. Oznacza to, że jego naruszenie skutkuje odpowiedzialnością administracyjną, a sama opłata nakładana przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny powinna być traktowana jak administracyjna kara pieniężna.
To rozróżnienie ma ogromne znaczenie. Jeśli uznać opłatę za typową karę administracyjną, powinny mieć zastosowanie przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego. A te przewidują sytuacje, w których można uniknąć kary - na przykład w przypadku działania siły wyższej.
Brak OC a siła wyższa - dziś nie ma to znaczenia
Obecnie przepisy dotyczące braku OC nie przewidują jednak takich wyjątków. W praktyce oznacza to odpowiedzialność absolutną. Kierowca musi zapłacić karę niezależnie od okoliczności - nawet jeśli brak ubezpieczenia nie był jego winą.
RPO wskazuje, że to poważna luka w systemie. Przykłady z życia pokazują, że przerwa w OC często wynika z sytuacji losowych. Może to być choroba, pobyt w szpitalu, błąd ubezpieczyciela albo nieprawidłowo wypełniony dokument. Zdarzają się też przypadki wprowadzenia w błąd przy zakupie auta.
Zgodnie z obecnymi przepisami nie można żadnych takich przypadków traktować jako okoliczności łagodzącej.
Wysokie kary za brak OC - nawet kilka tysięcy złotych
Dodatkowym problemem jest wysokość opłat. Są one powiązane z wynagrodzeniem minimalnym, co sprawia, że z roku na rok rosną.
W 2026 roku kara za brak OC dla samochodu osobowego wynosi nawet 9610 zł, jeśli przerwa w ubezpieczeniu przekroczy 14 dni. Nawet jednodniowy brak polisy oznacza wydatek rzędu 1920 zł. W przypadku pojazdów ciężarowych i autobusów kary sięgają 14 420 zł.
Rzecznik zwraca uwagę, że obecnie kierowcy mają bardzo ograniczone możliwości działania. Można co prawda wystąpić do sądu o ustalenie obowiązku ubezpieczenia, ale nie dotyczy to samej kary. Sąd nie może jej uchylić, jeśli brak OC faktycznie miał miejsce.
Istnieje też możliwość ubiegania się o ulgę lub umorzenie opłaty. Problem w tym, że - jak wynika z obserwacji RPO - w praktyce takie wnioski rzadko kończą się sukcesem. Najczęściej możliwe jest jedynie rozłożenie należności na raty. To oznacza, że kierowca i tak musi zapłacić.
Czy wezwanie do zapłaty to decyzja administracyjna?
Jednym z kluczowych postulatów RPO jest uznanie wezwania UFG do zapłaty za decyzję administracyjną. Dzięki temu kierowca miałby realne prawo do obrony i możliwość odwołania się w ramach procedury administracyjnej.
To istotne zwłaszcza w kontekście prawa do sądu. Obecnie kontrola działań UFG jest ograniczona, a obywatel nie ma pełnego dostępu do mechanizmów ochrony, jakie przewiduje postępowanie administracyjne.
Rzecznik wskazuje, że nawet jeśli sąd administracyjny mógłby badać takie sprawy, byłoby to jedynie minimum gwarancji. Kluczowe jest bowiem to, co dzieje się na etapie nakładania kary, a tam kierowca praktycznie nie ma narzędzi do obrony.
UFG nie komentuje zastrzeżeń przedstawionych przez RPO
Z licznych skarg kierowanych do RPO wynika, że wielu właścicieli aut postrzega kary za brak OC jako swoistą pułapkę. Nawet drobny błąd lub przypadkowe niedopatrzenie może prowadzić do poważnych konsekwencji finansowych.
Problem nie dotyczy tylko samego obowiązku ubezpieczenia, ale także braku elastyczności systemu. Kierowcy nie mają możliwości wykazania, że działali w dobrej wierze lub że sytuacja była od nich niezależna.
Skontaktowaliśmy się z UFG by zapytać o stanowisko w sprawie zastrzeżeń przedstawionych przez RPO, ale otrzymaliśmy informację, że fundusz nie zamierza tego komentować. Biorąc jednak pod uwagę wcześniejsze stanowiska UFG można założyć, że nie będzie on chciał poluzowania zasad naliczania kar za brak OC.
Powód jest niezmiennie ten sam - kierujący pojazdami bez obowiązkowego ubezpieczenia to nadal ogromny koszt dla całego społeczeństwa. W sytuacji gdy ktoś taki doprowadzi do wypadku, to Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny wypłaca odszkodowanie ofiarom, a następnie dochodzi zwrotu kosztów od sprawcy zdarzenia. Łączna wartość roszczeń regresowych wobec kierowców bez OC przekroczyła już 375 mln zł, a rekordzista ma do oddania 5 mln zł. Sporej części z tej kwoty zapewne nigdy nie będzie się dało odzyskać. Nieuchronność i nieodwołalność kary za brak OC ma więc na calu ograniczanie tego problemu.










