Reklama

"Jak będę bogata, kupię sobie Dacię!"

"Jak już będę bogata, kupie sobie Dacię Duster!". Takie zdanie padło niedawno z ust koleżanki, przy okazji jednej z "domówek" u znajomych. Nie pomogło subtelne kopanie mnie pod stołem przez małżonkę. Płacząc, jeszcze przez dobre dziesięć minut, nie mogłem złapać tchu. Gdyby jednak głębiej zastanowić się nad sensem tej wypowiedzi, nikomu nie będzie do śmiechu...

Oczywiście, nie mam nic przeciwko Dacii. Więcej - jestem jej wielkim fanem! W mojej ocenie to chyba ostatni producent sprzedający w Europie samochody. Samochody, czyli użytkowe narzędzia służące do przemieszczania się z punktu A do punktu B. Pozostali wciskają wam gadżety służące do podreperowania cierpiącego na impotencję ego. W Dacii - niczego nie udają.

Reklama

Wróćmy jednak do meritum. Wspomniany cytat padł z ust młodej, niespełna trzydziestoletniej, mężatki. Obydwoje - wraz z mężem - mogą pochwalić się studiami magisterskimi. Każdemu udało się też znaleźć stosunkowo stabilną pracę, co biorąc pod uwagę miejsce zamieszkania (niewielkie miasto na południu kraju) już samo w sobie stanowi wybitne osiągnięcie.

Jeśli wierzyć głównemu urzędowi statystycznemu, każde z nich powinno zarabiać między 3900 a 4100 zł miesięcznie brutto, co daje nam kwotę niespełna 3 tys. zł "na rękę". Teoretycznie mamy więc do czynienia z bezdzietnym małżeństwem o miesięcznym dochodzie niecałych 6 tys. zł. Wyceniana na 45 tys. zł Dacia stanowi wprawdzie pewne wyzwanie, ale na pewno nie przybiera kształtu sennej mary - marzenia stojącego daleko poza zasięgiem wzroku. Właśnie do takich nabywców rumuński producent kieruje przecież swoją ofertę!

Niestety, problem leży w statystyce. Zgodnie z nią, wychodząc na spacer z psem, każde z was na średnio po trzy nogi. To samo dotyczy również naszych zarobków. Prawda jest taka, że wykształcona 30-latka na państwowej posadzie - w pełnym wymiarze godzin - zarabia 1850 zł brutto, czyli dokładnie tyle, ile wynosi wymagane przepisami minimum. Reasumując, każdego miesiąca na jej konto trafia 1355 złotych i 69 groszy.

Na całe szczęście, jest jeszcze mąż. Chłop ma wymagającą pracę zmianową, więc - głównie dzięki "nockom" - może pochwalić się pensją w wysokości około 2200 zł miesięcznie. Przeliczając z księgowego na nasz - 1600 zł na łapę. Sumarycznie daje nam to dochód 2955 zł na rodzinę. Z tej kwoty opłacić trzeba rachunki, kupić jedzenie i zapłacić za wynajem mieszkania. O własnych czterech ścianach nie ma nawet, co myśleć - żaden bank nie da im przecież kredytu.

Wniosek? By kupić sobie nową Dacię Duster młoda rodzina musiałaby odkładać całe swoje zarobki przez okres piętnastu miesięcy, zakładając oczywiście, że w tym czasie nie wydaliby ani złotówki na jedzenie czy lokum.

I tak właśnie kształtuje się rzeczywisty obraz Polski, daleki od wielkomiejskiego blichtru i przepychu Krakowa, Warszawy czy Wrocławia. Leżącego w centrum Europy kraju, w którym synonimem bogactwa jest nowa Dacia Duster.

Paweł Rygas

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: sprzedaż samochodów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje