Zielone światło ułatwi przejazd w korku. Wkrótce nowe przepisy?
Posłowie przygotowują nowy pomysł, który może znacznie ułatwić życie strażakom-ochotnikom. Propozycja zakłada wprowadzenie zielonych świateł ostrzegawczych w prywatnych samochodach członków OSP. Strażak w drodze na interwencję lub do remizy miałby możliwość włączenia takiego światła, które informowałoby innych uczestników ruchu o pilnej misji.

W skrócie
- Posłowie pracują nad wprowadzeniem zielonych świateł ostrzegawczych dla strażaków-ochotników, aby ułatwić im dotarcie na miejsce akcji.
- Zielone światło ma pełnić jedynie funkcję informacyjną i nie będzie nadawać prywatnym pojazdom statusu uprzywilejowanego.
- Koncepcja budzi zarówno poparcie z uwagi na zwiększenie bezpieczeństwa, jak i kontrowersje dotyczące możliwych nadużyć oraz ryzyka dezorientacji kierowców.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Ochotnicze Straże Pożarne w Polsce liczą kilkadziesiąt tysięcy członków, którzy często muszą dotrzeć na miejsce zdarzenia w bardzo krótkim czasie. Problem w tym, że nie każdy ochotnik ma pod ręką wóz strażacki z sygnałem uprzywilejowanym. Stąd pomysł, by pozwolić im używać prywatnych aut z zielonym światłem ostrzegawczym.
Zielone światło ułatwi przejazd, ale nie pozwoli na wszystko
Jak tłumaczą zwolennicy, takie światło nie dawałoby statusu pojazdu uprzywilejowanego w sensie prawnym - kierowcy nie musieliby zjeżdżać na bok, jak przy sygnale niebieskim. Jego rola byłaby wyłącznie informacyjna, a obecność zielonego światła miałaby sygnalizować innym uczestnikom ruchu, że pojazd porusza się w trybie pilnej misji ratunkowej, co mogłoby skłonić ich do większej ostrożności.
Projekt nowego światła jest już opracowywany. Poseł Bartosz Romowicz, przewodniczący sejmowej podkomisji ds. rozwoju i promocji OSP, podkreśla, że trwają rozmowy z wicemarszałkiem Senatu i strażakiem-ochotnikiem Maciejem Żywnym. Na razie nie ma konkretnego terminu, kiedy przepisy mogłyby wejść w życie, ale temat wzbudza duże zainteresowanie w środowisku strażackim i motoryzacyjnym.

Green Lights dla strażaków-ochotników. Zdania są podzielone
Zwolennicy "Green Lights" podkreślają, że dojazd ochotników do remizy bywa zróżnicowany - zależy od miejsca zamieszkania, natężenia ruchu czy pory dnia. Zielone światło mogłoby pomóc w uzyskaniu "wolnej drogi", nie nadając jednocześnie pojazdowi statusu uprzywilejowanego.
Krytycy zwracają z kolei uwagę na możliwe trudności w ustandaryzowaniu systemu i ryzyko jego nadużywania. Pojawiają się pytania o kontrolę użycia świateł, kary za ich nieuprawnione włączenie oraz o to, jak edukować kierowców, aby właściwie reagowali na nowy sygnał. Wszystko to wymaga dopracowania, zanim projekt wejdzie w życie.
Doświadczenia z zagranicy pokazują jednak, że podobne rozwiązania w Kanadzie czy USA ułatwiają dojazd do akcji ratunkowych i zwiększają bezpieczeństwo strażaków-ochotników. W Polsce mogłoby to oznaczać szybszą reakcję na pożary, wypadki czy inne zdarzenia kryzysowe. Warto pamiętać, że OSP odpowiada w wielu regionach za pierwszą pomoc - często zanim przyjedzie profesjonalna straż państwowa.
Zielone światła w samochodach będą się dublować?
Warto przy tym zauważyć, że "zielone światło" w motoryzacji pojawia się również w innym kontekście. Od pewnego czasu w Europie trwają dyskusje dotyczące wprowadzenia tzw. zielonych świateł hamowania. Umieszczone z przodu pojazdu, miałyby sygnalizować innym uczestnikom ruchu, że samochód zwalnia lub ustępuje pierwszeństwa. Pojawia się zatem pytanie, czy w przyszłości - jeśli oba rozwiązania zostaną wdrożone - systemy te nie będą się ze sobą dublować i nie doprowadzą do dezorientacji zarówno kierowców, jak i pieszych.








