Waldemar Żurek popełnił wykroczenie. Jest decyzja policji
Minister Waldemar Żurek popełnił wykroczenie drogowe, nie ustępując pierwszeństwa kobiecie znajdującej się na przejściu dla pieszych - ustaliła Komenda Miejska Policji w Krakowie. Oznacza to, że minister najprawdopodobniej ukarany zostanie mandatem w wysokości 1500 zł, a na jego konto kierowcy trafi aż 15 punktów karnych. Tymczasem taki werdykt wywołuje kontrowersje nawet wśród specjalistów z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego.

- Rzeczywiście, policjanci po przeanalizowaniu materiałów w postępowaniu o wykroczenie ustalili, że do wykroczenia doszło. Z tego co wiemy, minister nie będzie się zasłaniać się immunitetem - mówi w rozmowie z Interią kom. Piotr Szpiech z Komendy Miejskiej Policji w Krakowie.
Szpiech dodaje, że do finalizacji sprawy dojdzie najprawdopodobniej w sobotę - 7 lutego.
W rozmowie z Polską Agencją Prasową szef Ministerstwa Sprawiedliwości potwierdził informacje małopolskiej policji.
Nie ma świętych krów. To dotyczy także mnie
Minister zaznaczył, że każdy ma prawo popełnić błąd, ale najważniejsze, by pojawiła się refleksja i słowo "przepraszam". - Osoby publiczne powinny w takich sytuacjach dawać przykład zachowania - podkreślił Żurek.
Szef MS sprecyzował również o co chodzi w informacjach policji o tym, że nie będzie zasłaniał się immunitetem. W przypadku ministra chodzi o immunitet Prokuratora Generalnego. "Nie trzeba się go formalnie zrzekać, gdy przyjmuje się na przykład mandat. A tak mam zamiar zrobić" - powiedział.
Minister Żurek i piesza na pasach. Internet huczy
Przypomnijmy - pod koniec stycznia na youtubowym kanale "Duży w Maluchu" pojawił się zapis rozmowy z ministrem Żurkiem. Zgodnie z konwencją kanału Waldemar Żurek odpowiadał na pytania dziennikarza prowadząc po krakowskich ulicach Fiata 126p.
Kontrowersje internautów wzbudził fragment programu, w którym prowadzony przez Żurka Maluch przejechał przez "zebrę", na którą z lewej strony wchodziła właśnie piesza. W opinii wielu komentatorów minister dopuścił się nieustąpienia pierwszeństwa pieszej, czyli jednego z najsurowiej karanych wykroczeń w ruchu drogowym.
Ostatecznie sprawą zajęła się Komenda Miejska Policji w Krakowie. Policjanci, po przeanalizowaniu nagrania, doszli do wniosku, że minister rzeczywiście dopuścił się wykroczenia drogowego.
Czy minister Żurek popełnił wykroczenie? Eksperci podzieleni
Zachowanie ministra Żurka na powrót wywołało w Polsce dyskusję dotyczącą przepisów i zmian w Prawie o ruchu drogowym z 1 czerwca 2021 roku. Ustawodawca rozszerzył wówczas ochronę niechronionych uczestników ruchu drogowego przyznając pierwszeństwo przed nadjeżdżającymi pojazdami - z wyjątkiem tramwaju - "pieszemu wchodzącemu na przejście dla pieszych". Problem w tym, że uczestnicy ruchu drogowego do dziś nie doczekali się żadnej definicji "pieszego wchodzącego". Oznacza to, że ocena zachowania uczestników ruchu leży w gestii policji i sądów i często opiera się na uznaniowości.
W dodatku w medialnych dyskusjach pomijany jest inny ważny aspekt - samej definicji ustąpienia pierwszeństwa, która precyzyjnie jest zapisana w przepisach:
Powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby zmusić kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu albo istotnej zmiany prędkości, pieszego – do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku (...)
Kontrowersje wokół polskich przepisów najlepiej ukazuje podział, jaki zarysował się wśród komentatorów i ekspertów od BRD. Duża część tych, którzy podjęli się analizy zapisu wideo z kanału "Duży w Maluchu" przekonywała, że minister Żurek nie dopuścił się wykroczenia, bo swoim zachowaniem nie zmusił pieszej do zwolnienia kroku, a sama piesza weszła na przejście dla pieszych bez zachowania szczególnej ostrożności.
"Osoby podejmujące decyzje w imieniu policji powinny jednak zapoznać się z tym przepisem i nie podejmować pochopnych decyzji. Chyba, ze miało to mieć wydźwięk czysto populistyczny" - mówi w rozmowie z Interią Janusz Popiel - prezes fundacji Alter Ego, która od lat zajmuje się pomocą prawną dla ofiar wypadków drogowych.
Popiel zauważa, że w momencie kiedy piesza wchodziła na przejście, kierowany przez ministra Żurka samochód znajdował się już bardzo blisko przejścia, a "prawa fizyki są nieubłagane, dla zatrzymania auta jadącego z nawet tak niewielką prędkością potrzebnych jest kilka metrów".
"Pieszy zbliżający się do przejścia dla pieszych, wbrew niektórym medialnym przekazom, nie nabywa pierwszeństwa. Dopiero pieszy wchodzący ma pierwszeństwo przed niezajeżdżającym pojazdem - tłumaczy w rozmowie z Interią Popiel.
W opinii eksperta jedyny zarzut, jaki w tej sytuacji można by postawić ministrowi Żurkowi to "niezachowanie szczególnej ostrożności" przy zbliżaniu się do przejścia dla pieszych. W tym miejscu warto zaznaczyć, że KMP w Krakowie potwierdziło jedynie, że minister Żurek dopuścił się wykroczenia, ale policjanci, nie poinformowali, o jakie wykroczenie chodzi.
Z drugiej strony np. Filip Grega - egzaminator, instruktor, ekspert od BRD i prowadzący serwis "prawko.plus" - nie ma wątpliwości, że doszło do nieustąpienia pierwszeństwa.
- Prowadzący nie bez powodu zwrócił uwagę ministrowi na wchodzącą na przejście pieszą. pieszą - mówi w rozmowie z Interią Filip Grega. I dodaje, że - w jego opinii z nagrania można wywnioskować, że piesza przystanęła przed samym wejściem na przejście.
- Jeśli się obiektywnie musiała zatrzymać, to znaczy że minister dopuścił się nieustąpienia pierwszeństwa - tłumaczy.
Trzeba jednak zaznaczyć, że każdy z ekspertów bazuje jedynie na udostępnionym w sieci zapisie. Niewykluczone, że policja dysponuje np. nagraniami z monitoringu z innych kamer, które rzucają na sytuację inne światło.
Kto to jest "pieszy wchodzący". Polskie prawo wciąż niejasne
Co ciekawe, ponieważ Prawo o ruchu drogowym w żaden sposób nie definiuje "pieszego wchodzącego", w takiej sytuacji trudno o jednoznaczną ocenę. Nawet spora część biegłych sądowych ma problem ze zidentyfikowaniem momentu "wchodzenia" pieszego na przejście.
Część przyjmuje w swoich ekspertyzach moment przekroczenia przez pieszego krawędzi jezdni, inni np. zbliżania się do przejścia na mniej niż 1,5 m, chociaż nigdzie w przepisach nie ma zapisanej takiej wartości.
Warto też dodać, że chociaż przedstawiciele KMP w Krakowie oficjalnie potwierdzili, że doszło do wykroczenia, policjanci nie precyzują ani o jakie wykroczenie chodzi, ani czy minister Żurek rzeczywiście ukarany zostanie mandatem karnym. Decyzja w tej kwestii leży w gestii prowadzących postępowanie funkcjonariuszy.










