USA wracają do 2009 r. Ciężarówki będą kanciaste i paliwożerne?
W połowie lutego administracja Donalda Trumpa wycofała deklarację uznającą emisję gazów cieplarnianych za zagrożenie dla zdrowia publicznego. Oznacza to złagodzenie dotychczasowych ograniczeń nakładanych na producentów pojazdów, co może otworzyć drogę do powrotu konstrukcji o wyższym spalaniu i mniej aerodynamicznych kształtach. Czy w praktyce oznacza to renesans klasycznych amerykańskich ciężarówek?

W skrócie
- Administracja Donalda Trumpa zniosła część przepisów środowiskowych dotyczących ograniczania emisji CO2 przez producentów pojazdów.
- Nowe regulacje mogą umożliwić powrót produkcji ciężarówek o klasycznych, kanciastych kształtach i większym zużyciu paliwa.
- Obowiązujące nadal normy dotyczące emisji toksycznych substancji, takich jak tlenki azotu, pozostają nienaruszone.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Donald Trump zniósł przepisy klimatyczne. To koniec presji
W ostatnich tygodniach administracja USA zdecydowała o cofnięciu części regulacji środowiskowych ograniczających emisję CO2 oraz promujących bardziej oszczędne pojazdy, również w segmencie ciężarowym. Przepisy obowiązujące od 2009 roku zobowiązywały producentów do redukcji emisji gazów cieplarnianych i zużycia paliwa.
W efekcie konstruktorzy musieli projektować ciągniki siodłowe o lepszej aerodynamice i niższym spalaniu, aby zmniejszyć łączną emisję całych flot. Między innymi z tych powodów amerykański producent Kenworth ogłosił jakiś czas temu zakończenie produkcji kultowego modelu W900.
Powrót legendarnych ciężarówek na amerykańskie drogi?
Decyzje wdrożone w połowie lutego tego roku teoretycznie oznaczają zdjęcie tej presji. To z kolei sprawia, że producenci mogą ponownie oferować kanciaste modele zużywające więcej paliwa. Oczywiście wiele zależy od oczekiwań klientów, jednak jeśli popyt ponownie skieruje się ku tradycyjnym formom i mocniejszym silnikom, nowe regulacje mogą otworzyć drogę do powrotu legendarnych ciężarówek z dużymi kabinami.
Jest to wyraźne odejście od dotychczasowych trendów projektowych, które przez lata skłaniały producentów ku bardziej opływowym nadwoziom i ekonomicznym silnikom. Krytycy nowych decyzji obawiają się jednak, że może to zahamować postęp w kierunku bardziej ekologicznych pojazdów użytkowych.
Normy toksycznych substancji pozostają nienaruszone
Jak zauważa branżowy serwis 40ton - powrót do mniej "ekonomicznych" ciężarówek nie oznacza jednak, że pojazdy te będą w większym stopniu zatruwać środowisko. Zmiany wprowadzone przez administrację Donalda Trumpa obejmują jedynie część regulacji środowiskowych.
Przepisy dotyczące ograniczania emisji najbardziej szkodliwych dla zdrowia związków, takich jak tlenki azotu czy cząstki stałe, nadal obowiązują. Amerykańskie prawo wciąż wymaga, aby ciężarówki były wyposażone w filtry cząstek stałych oraz systemy redukcji emisji, na przykład AdBlue.
Oznacza to, że choć mogą powrócić mniej oszczędne konstrukcje, poziom toksycznych zanieczyszczeń w spalinach ciężarówek nie powinien przekroczyć dotychczasowych limitów. Producenci nadal muszą spełniać określone standardy chroniące zdrowie publiczne przed najbardziej szkodliwymi substancjami.










