Stellantis Tychy: jest porozumienie. 320 osób odejdzie z pracy
Po tygodniach napięć i ostrego sporu ze związkami zawodowymi w tyskim zakładzie Stellantisa zapadły pierwsze wiążące decyzje. Związki i pracodawca podpisały porozumienie w sprawie programu dobrowolnych odejść, który obejmie 320 pracowników. W grze pozostaje jednak znacznie większa liczba miejsc pracy.

W skrócie
- Stellantis i związki zawodowe w Tychach podpisali porozumienie o programie dobrowolnych odejść obejmującym 320 pracowników.
- Odprawy dla pracowników mają sięgać nawet równowartości dwóch lat wynagrodzenia, a ochrona została zapewniona osobom w najtrudniejszej sytuacji.
- Według Solidarności zagrożonych może być pośrednio nawet 4 tysiące miejsc pracy w regionie w związku ze współpracą zakładu z 58 firmami.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Jeszcze kilkanaście dni temu strona związkowa ostrzegała, że rozmowy idą w kierunku klasycznych zwolnień grupowych. Teraz sytuacja formalnie się uspokoiła - przynajmniej na papierze.
Stellantis i związki podpisały porozumienie o programie dobrowolnych odejść
W piątek późnym wieczorem związki zawodowe działające w tyskim zakładzie Stellantis - w tym Solidarność - podpisały porozumienie dotyczące programu dobrowolnych odejść (PDO). Program obejmie 320 pracowników z około 740 osób tracących zatrudnienie w związku z likwidacją trzeciej zmiany produkcyjnej.
Jak przekazał szef zakładowej Solidarności Grzegorz Maślanka, w porozumieniu zapisano kluczowe postulaty strony związkowej: pełną dobrowolność, mechanizmy ochrony osób w najtrudniejszej sytuacji oraz odprawy znacznie wyższe od kodeksowych.

Odprawy w Stellantis Tychy sięgną nawet dwóch lat pensji
Uzgodnione warunki finansowe wyraźnie odbiegają od ustawowego minimum. Pracownicy z kilkuletnim stażem mają otrzymać równowartość ośmiu miesięcznych wynagrodzeń. Osoby z doświadczeniem 15-16 lat - szesnaście wypłat. Najdłużej zatrudnieni, z co najmniej 30-letnim stażem, mogą liczyć na odprawę w wysokości 24 miesięcznych pensji, czyli dwóch lat pracy.
To właśnie skala tych świadczeń była jednym z głównych punktów sporu w rozmowach rozpoczętych po decyzji o likwidacji trzeciej zmiany.
Kto konkretnie odejdzie z fabryki Stellantis w Tychach
Z 320 osób objętych programem:
- 238 to pracownicy bezpośrednio przy produkcji,
- 69 to pośrednia produkcja,
- 13 to stanowiska nierobotnicze.
Szczegółowe zasady składania wniosków oraz regulamin programu mają zostać przekazane załodze w najbliższych dniach. Nabór do PDO ma zakończyć się w pierwszej połowie lutego.
Program ochronny dla najsłabszych pracowników Stellantisa
Jednym z najważniejszych elementów porozumienia jest mechanizm zabezpieczający osoby w szczególnie trudnej sytuacji. Powołana zostanie komisja złożona z przedstawiciela pracodawcy, Solidarności i związku Metalowcy.
Komisja będzie mogła blokować zwolnienia osób takich jak jedyni żywiciele rodzin, rodzice trojga dzieci czy małżonkowie pracujący jednocześnie w fabryce, którzy nie chcieli lub nie mogli skorzystać z PDO.
Decyzja o likwidacji trzeciej zmiany zapadła 12 stycznia. Związkowcy od początku informowali, że oznacza ona około 740 osób bez pracy: 140 zatrudnionych na czas nieokreślony, 300 na umowach czasowych oraz 300 pracowników agencyjnych.
Związki ostrzegają: nawet 4 tys. miejsc pracy może być zagrożonych w regionie
Tyski zakład współpracuje z 58 firmami kooperującymi. Według Solidarności oznacza to, że pośrednio zagrożonych może być od 3 do 4 tys. miejsc pracy. W firmach tych - ze względu na brak związków zawodowych - nie ma porozumień chroniących pracowników.
Co dziś produkuje Stellantis w fabryce w Tychach
W tyskim zakładzie powstają dziś Alfa Romeo Junior, Fiat 600 oraz Jeep Avenger. Do grupy należą też zakład silników w Tychach oraz fabryka samochodów dostawczych w Gliwicach.
Stellantis nadal nie podaje skali restrukturyzacji w Tychach
Kierownictwo Stellantis nie ujawniło szczegółowych danych dotyczących redukcji zatrudnienia. Koncern tłumaczy zmiany sytuacją na europejskim rynku motoryzacyjnym i ostrożnymi decyzjami zakupowymi klientów. Formalne porozumienie zamyka pierwszy etap kryzysu. Realne skutki dla rynku pracy w regionie będą widoczne dopiero w kolejnych miesiącach.








